Strona: 202

Gabik
16 I 2003 16:19 CET EmielRegis

Nie wiem, czy dobrze pojąłem Twoją deficję chamstwa - chamstwo jest wtedy, kiedy ktoś usłyszy (przeczyta) jak bluzgaliśmy na kogoś innego? To znaczy, że jeśli rozmawiają tylko dwie osoby, to żadna z nich nie może być chamska, dopóki ktoś trzeci tego nie usłyszy? Czy może po prostu w rozmowie prywatnej nie można być chamem, choćby się nie wiem co mówiło?

Poza tym, dla jasności - ja nie oceniam negatywnie qentina, ale jego jeden list. Jeśli miałbym potępiać coś jeszcze, to może jego upór. Uważam, że bardzo w porządku było by, gdyby przeprosił Gunara za chamskie (zgodnie z moją definicją) odzywki. Skoro stać go na zakładanie wciąż nowych profili, to mogło by być go także stać na przepraszam. No chyba, że uważa swoje teksty za grzeczne i nie widzi powodu do przeprosin. Cóż, jeśli tak, to może jednak źle go oceniałem? W końcu wszystko jest możliwe :)

A Gunar? Może też powinien przeprosić? Tylko dlaczego on miałby przepraszać pierwszy?

REgis

Jesli jutro nie bedzie tej sesji Ageny
16 I 2003 16:53 CET Elsindel

to ja prowadze Armantin - ´legend fantasy´ :) Klimat: legendy, dzikie ostepy, eksploracja. Mozna zonglowac postaciami, bylebym PRZED sesja dostal o nich informacje :) Mechanika - umowna.

Sesja jubileuszowa...
16 I 2003 17:29 CET szamanVV

nie odbywa się jutro - jutro jest normalny SzF.

JA moge
16 I 2003 19:11 CET Asar

prowadzić Dzikie Pola.

do wszystkich...
16 I 2003 19:30 CET szamanVV

błędnie uważających, że psy są lepsze niż koty:

http://garfield.ucomics.com/garfield /gaview.cfm?uc_full_date=19970209&uc_com ic=ga&uc_daction=X

uważajta na v-spacyje i tak dalej.

:D

A kto uważa, że psy są lepsze?
16 I 2003 20:22 CET Eyu

Nie są lepsze ani gorsze po prostu inne. Ja lubie wszystkie zwierzęta. :)
I w Wilkołaka chętnie bym zagrała kiedyś bastetem. ;)

SYLA

agena
16 I 2003 20:46 CET Asar

pamietaj ze ja wtedy tez mialem grac w Wilka

Asar
16 I 2003 21:02 CET Eyu

Pamiętaj, że to niebezpiecznie zbliżać się do Wilków. Zwłaszcza tych dziwnie wyglądających lub początkujących, mogą nie być miłe. :#

SYLA

agena
16 I 2003 21:23 CET Asar

gadałaś ze Zbyszkiem ?????????

Czy ktoś w ogóle żyje!
16 I 2003 22:04 CET Eyu

Czy też sesja sprawia, że wszyscy są jakby nieobecni?! Czy może nie macie nic do napisania/dostępu do netu?

Elsindel
17 I 2003 1:37 CET MarheF

Gram u Ciebie w Arma, na tym nadchodzącym SyZyFie. Kim gram? ... hym... human warrior/knight/paladin lawful good? Może być?

MarheF

SESJA JUBILEUSZOWA - SZCZEGÓŁY
17 I 2003 1:52 CET Agena

kolejne dwie osoby do sesji jubileuszowej. wspaniale!
dla przypomnienia, osoby które zadeklarowały chęć gry: Asar, Emiel Regis, Eyu, MarheF, tamlinek, Corelius, Satrapa, Malesuadus, Angael, Shadar, Gabik (być może), qentin, szamanVV i Elsindel.
skoro szamanVV zgodził się na to, bym prowadziła fantasy, podaję pewne założenia wstępne dotyczące waszych postaci, które niestety muszę wam narzucić.
jesteście oddziałem najemników.
niech każdy z was, najlepiej na temacie, ustali jakie funkcje pełni w oddziale i w czym się specjalizuje (coś co wiedzą wszyscy). rasa dowolna, preferowani ludzie.
Elsindel - ty jesteś dowódcą. Eyu jest twoim zastępcą.
osobiste questy będę wysyłać na vmejle.

PAX!

Moja funkcja...
17 I 2003 1:58 CET MarheF

Skrytobójca, mąciwoda i first line soldier (FLS), czyli coś jak wojownik/złodziej z nastawieniem na oba... :-)

Umie walczyć, skradać się i kombinować na boku.

MarheF

Ja
17 I 2003 7:58 CET Asar

moge byc zielażem. Bede robił mikstury lecznicze lub raczje nie. Wrecz odwrotnie

ja gram rangerem
17 I 2003 12:48 CET Shadar

czyli tym tam całym od strzelania z łuku, tropienia, chadzania po lasach itd... :)

To...
17 I 2003 12:59 CET Atai

... ty Ag sesje robisz? czego nic nie mówiłaś?!?

HA! MILITARNA PRZYGODA!
17 I 2003 13:20 CET szamanVV

Skoro pozycja kapitana, rangera i trucicielo-medyka jest zajeta to ja jestem sierżantem - tzn. 2nd in order. Weteran wielu kampanii, twardy żołnierz!

BTW - jaki świat? Armantin? :)

"Nie wchodź mi w drogę synu!"

Ja !!! Ja też chce !!! Ja też chce grać na sesji jubileuszowej !!!
17 I 2003 13:50 CET +Higarra+

Jeszcze napiszę kim chcę grać.

// Schowek ;P tekst na sesje on-line w wilkołaka //

Czekał w milczeniu, aż znajdą się przy jeepie. Potem zaczął mówić.
- Zaczne od razu, bo nie ma sensu dalej kontynuować tej komedii, poprostu powiem ci jak wygląda moja sytuacja, a ty zdecyduj czy dalej masz zamiar się ze mną zadawać, bo samą swoją obecnością mogę sprowadzić na ciebie niezłe kłopoty. Może najpierw troche o mnie. W moich żyłach płynie krew Fenrisa, ale wychowali mnie Tubylcy Betonu z tego miasta. Ty zaś, popraw mnie jeśli się mylę, jesteś pewnie z Uktena lub Wendigo. W caernie w mieście mi o was opowiadali, podobno w cieniu, jest takie łacińskie słowo ... mam, Umbra, zaszliście dalej niż ktokolwiek inny. Nigdy tam, po drugiej stronie, nie byłem. Najpierw nie było okazji, a potem nie chciałem, a to po drugiej stronie ... zaczęło mnie wołać, dlatego własnie mówiłem o tym, że wywaliłem z domu wszystkie lustra.

Ale wróćmy do sedna, czyli moich problemów. Wygląda to tak, pijawki wydały na mnie wyrok śmierci i nie chodzi o to, że chcą się mnie pozbyć jak każdego garou. To kewstia tego, że, nie dokońca wiem jak, ale narobiłem im strasznych szkód w interesach. Przez to niektórzy z nich musieli sporo utracić w oczach reszty, bo zabicie mnie stało się dla nich sprawą, że tak powiem prestiżową.

Opowiem od początku. Jakieś półtora roku temu zacząłem pracować dla firmy prowadzonej przez Tubylców, nie znałem nazwisk, to nie było konieczne. Byłem kierowcą tira, mam do tego talent, ogólnie dobrze radze sobie z wszelkimi pojazdami, a z ciężarówkami potrafie wyczyniać cuda, poza tym to zwyczajnie dobry sposób na życie. Wcześniej woziłem materiały budowlane, a ta robota spadła mi z nieba. Nie wiedziałem co woziłem, chyba broń, nigdy nie zaglądałem do skrzyń. Kurs do Meksyku i spowrotem raz czy dwa na trzy miesiące, a płacili tak jakbym jeździł z piachem dzień w dzień przez cały miesiąc. To tyle jeśli chodzi o wprowadzenie.

7 miesięcy 12 dni temu, dokładnie pamiętam kiedy to było, ktoś nas wystawił, nie mam pojęcia kto. W miejscu gdzie miałem przekazac towar, to był stary plac za nieczynną stalowanią na przedmieściach, na mnie i kurierów czekały pijawki. Była walka, padło 4 naszych i 7 pijaw, potem dali sobie spokój. Nie chwaląc się, sam jeden wykończyłem 3 na raz, w tym kogoś ważnego. W czasie strzelaniny uciekłem do hali, a tam obskoczyły mnie wampiry. Nie mam pojęcia skąd się tam wzięła, ale leżała tam też najzwyklejasza w śiecie kosa do zboża i tą kosą ich wykończyłem. Tak oto zarobiłem pośród swoich ksywę "kosa". Kiedy pijawki zaczeły wiać, a ja głupi ryczałem za nim coś w rodzaju zapamiętajćie moje imię, które oczywiście padło.

Myślisz, że to było głupie ?? Poczekaj, aż skończe. Potem, w swojej szczeniackiej dumie, naprawdę uwierzyłem, że jestem taki dobry i mocny, że mogą mi naskoczyć. Cały pękajac dumą chodziłem po ulicach, zamiast zapaść się pod ziemię i przeczekać. Gdybym spotkał wtedy Roda, mojego instruktora sztuk walki, to może strzeliłby mnie w łeb i sprowadził na ziemię, ale niestety na ziemię zostałem sprowadzony o wiele brutalniej.

Pośród tych wampirów musiałbyć ktoś ważny, tak myślę. W każdym razie moje imię zapamiętali bezbłędnie, a w 3 dni później przed moim domem leżał odrąbany koński łeb, a przed nim krwią było wypisane "Zapłacisz". Jak spod ziemi wyrósł policjant, chociaż do dzielnicy gdzie mieszkałem prawie nigdy nie zaglądali, i zabrał mnie na komisariat w sprawie wyjasnień. Śmierdział żmijem, ale nijak nie dało się go ściągnąć, bo był z partnerem. Na komisariacie trzymali mnie w zasadzie do wieczora, tak naprawdę to nawet mnie nie przesłuchali, to był tylko wybieg, który miał pozwolić ustawić polowanie. Zaczeło sie niemal natychmiast po moim wyjściu z komisariatu, przeszedłem ledwo 3 przecznice, gdy padły pierwsze strzały. Nie sposób unikac kul, nawet będąc w formie bestii. Uciekałem im przez jakiś czas, aż w końcu osaczyli mnie przy jakimś wykopie kanalizacyjnym. Wtedy postrzelili mnie z jakiegoś groteskowego połączenia strzelby i kuszy, cholernie wielkim srebrnym bełtem. przeszło na wylot przez klatkę piersiową, a impet pociągnął mnie do tyłu i wpadłem w wykop. Na moje szczęście nie sprawdzali czy żyje, uznali, że tego przeżyc nie mogłem. A przeżyłem. Jestem odporny na srebro, wiekszość z nas pali jak ogień i rany się po nim nie zrastają, ale mnie nie rusza. Nie wiem czemu, ale tak poprostu jest.

Nie wiem co się dokładnie ze mną działo potem, pamiętam tylko, że pełzłem przez kanały pod miastem, dotarłem do jednego z ujść kanalizacji do rzeki i dalej nic konkretnego nie pamiętam, jedynie jakieś koszmary i majaki w gorączce. Kiedy doszedłem do siebie, mineło już 5 dni od momentu gdy mnie dorwali, oczywiście potem się tego doliczyłem, wtedy nie miałem pojęcia ile czasu mineło. Przeżyłem i postanowiłem tego nie zmarnować, nie każdy ma drugą szansę, uciekłem z miasta i ukrywałem się jak zaszczuty pies, żyłem w ukryciu z dala od miast, żarłem resztki z kubłów. Zanim rany zrosły się naprawdę dobrze mineło sporo czasu. W miesiąc po swoim zaginięciu przeczytałem swój nekrolog w gazecie, którą wygrzebałem ze śmieci, strasznie głupio mi się wtedy zrobiło, zostałem uznany za zmarłego. Idiotyzm. Zaś 5 tygodni temu przeczytałem o zaginięciu mojego kumpla, wtedy postanowiłem, że wracam, ale zanim zebrałem się w sobie minęło trochę czasu i koniec końców do miasta wróciłem zaledwie tydzień temu.

Tak wygląda moja obecna sytuacja, jeśli przestawanie ze mną jest ci nie na ręke, to nie będe się narzucał.

Co do mojego zachowania wtedy na parkingu, nie uznaj mnie za gówniaża z niewyparzoną mordą, poprostu chciałem zobaczyć jak oni wszyscy zareagują, jeśli ich delikatnie obrazić. Generalnie wydają mi się niegroźni. Ten, który próbował nas perswadować, Christopher najwyraźniej sądzi, że jest naprawdę dobry, ale to nie wystarczy. Jedyne prawdziwe zagrożenie może pojawić się ze strony starozakonnego, Jacoba, facet jest inteligentny i lepiej nie próbowac go przechytryć, bo może się nie udać. A pozostała dwójka to nastolatki. Z ich strony nie spodziewałbym się żadnych kłopotów. Chłopak wygląda na rozsądnego, a ta dziewczyna ... ona jest dziwna, dziwnie patrzy, ale nie jest zła.

Godzina
17 I 2003 14:02 CET Asar

sami widizcie ja jade na SyZyF. BEde chciał poprowadzić DP

Moze wpadne na kwadrans...
17 I 2003 16:15 CET Gabik

dzisiaj, ale nie wiem jeszcze czy mi sie uda.
A 31 mam egzamin. To zle, bo bede zajety do ktorejs tam godziny. To dobrze, bo nie bede tego dnia sie uczyl, wiec wpadne na chwile przynajmniej...

ER: To nie tak. Nie mam czasu teraz pisac, ale wrocimy do tego.

KcVV!