Strona: 212

Sesja jublowa...
23 I 2003 20:24 CET Shadar

Przepraszam, że dopiero teraz piszę o swojej postaci, ale miałem problemy z dostępem do netu (ach te awarie :/).

Nazywam się Namo-in-Edhil, jestem elfem. Żyję na tym świecie dosyć długo (wedle rachuby czasu ludzi) ok 160 lat. Jak wspomniałem wcześniej gram jako ranger. Jestem tropicielem, umiem sobie b. dobrze poradzić w lesie, a i z łuku umiem na swój sposób całkiem nieźle strzelać.
Zawsze chodzę ubrany w ciemne, znoszone, ale mocne ubranie, do tego szarobrunatny płaszcz z kapturem i solidne buty. Przy pasie noszę miecz z misternie wykonaną rękojeścią. Na plecach zawieszony kołczan ze strzałami, a przez ramię przewieszony długi łuk. Z natury jestem cichy, nie odzywam się zbyt wiele, ale czasami, kiedy ktoś/coś mocno podziała mi na nerwy robię się agresywny.

Czepiacie się...
23 I 2003 20:29 CET MarheF

Może po prostu jest bardzo wylewny w rozmowach, a może mówił niedawno wedle elfiej rachuby czasu (niedawno - 1 rok) :-)
Po rostu się czepiacie. Mi pomysł wilkołaka się podoba. To jest taki rodzaj tuza o którym wcześniej myślałem.

MarheF

Shadar
23 I 2003 20:32 CET Corelius

ok jestes elfem, ktory gra rangera, a kim jest tak na prawde - kiedy nie odgrywa profesji? ;)))

/sarkazm
piekna ekipa - powinnismy nazwac ja elfie sierotki, bo spora czesc skladu albo stracila w dziecinstwie rodzicow, albo jest elfem. Do tego ktos rozpowiada, ze nigdy nie dowiedzial sie, ze jego matka zostala zgwalcwna przez barbarzynce z polnocy, a ktos tam gra rangera - jego prawdziwa profesja pozostaje nieznana... chociaz nie... aktor - tak na pewno to aktor :)

ok juz sie ponasmiewalem :)

Higarra - wiesz - zalezy co rozumiec przez cicha robote :)

C.

Oświećcie mnie
23 I 2003 20:54 CET Wilczyca

Co jutro będzie? (na 100%)

jutro
23 I 2003 21:01 CET szamanVV

ja zajmuję się skomplikowaną czynnością absorbcji piwa - a innym doradzam to samo :)

Corelius
23 I 2003 21:04 CET +Higarra+

A wiesz kim mam zamiar zagrac ? ;P

Higarra
23 I 2003 21:09 CET Eyu

nie strasz!
A jutro Kontakt!
;)

SYLA

Błąd
23 I 2003 21:17 CET Frayer

który popełniłem, polegał na opisaniu postaci z oczu narratora wszechwiedzącego - cóż, poprostu jestem przyzwyczajony do nieukrywania informacji o swej postaci przed innymi, bo kiedyś miałem przez to wtopę. Szit happens. A poza tym, Dassem lubi od czasu do czasu się zalać w trupa, a alkohol jak wiadomo rozwiązuje język.

Jeżeli chodzi o czas przyłączenia: Niedawno, to rzeczywiście nie tydzień temu, lecz rok lub dwa - bo skoro odział istnieje już tak długo, to rok to niedawno...

Na błędach człowiek się Óczy :P - opis mej nowej postaci przemyslę dokładniej...

Jutro KONTAKT na 100%
23 I 2003 21:21 CET Gabik

SzamanVV tak rzekl i tak byc musi :)

Tym bardziej, ze ja mam jutro egzamin, czyli dwie osoby odpowiedzialne za SyZyFy nie podejmuja sie jutro ich organizacji.

Nie ma odwrotu!
Do zobaczenia w kontakcie!

KcVV!

Mnie
23 I 2003 22:21 CET Asar

mozecie jutro spotkac na 100dniowce w hotelu Wrocław od 20:00 :-)

Dzamal Udin Al-Batir
23 I 2003 23:45 CET Angael

Niewątpliwie jest człowiekiem, o średnim wzroście i budowie, oraz ciemnej cerze. Ma krótko przystrzyrzoną białą brodę, takież same wąsy i włosy. Odziany zazwyczaj w biało-błękitne szaty podróżne, z błękitnym turbanem na głowie. W sumie wygląda na ok. 35 lat.

Wiadomo, że pochodzi z Arabii, włóczył się po znacznej części tego świata i widział niejedno. Jest przede wszystkim podróżnikiem znającym wiele języków. Nie wiadomo dlaczego zdecytował przyłączyć się do oddziału gdy Kao mu to zaproponował. Dzamal jest alchemikiem, zna się na chemii, metalurgii, medycynie, chirurgii, kulturach, różnych stworach i wielu innych. Nie raz już opatrywał wam rany, lecz równie dobrze jak ratować życie potrafi też je zgasić. Jego ulubioną bronią jest Karim, dość dziwnie grawerowany muszkiet ze specyficznym układem celowniczym. Nie lubi się popisywać, choć jego umiejętności potrafiłyby zadziwić niejednego.

Dzamal czasem opowiada o swoich podróżach, poznanych kulturach i krajach, lecz spytany o swoją przeszłość milczy. Nigdy sie nie awanturuje i stara się łagodzić wszelkie spory. Jest to człowiek o łagodnym usposobieniu, umie się cieszyć chyba wszystkim, jednak gdy się go rozgniewa staje się bardzo niebezpieczny i nieprzewidywalny. Nigdy nie wiadomo jak może w tedy zareagować. Czasem zachowuje się dość dziwnie, np. gniew jest jedną z tych rzeczy które potrafią zniknąć tak samo szybko jak się pojawiły. Czasem wydaje się być nieobecny, zapatrzony gdzieś daleko. Wydaje się być dobrym człowiekiem.

Takiego go znacie...
(Kao wie więcej, ale dowie się dopiero gdy mu napiszę, ale najpierw muszę to zrobic Agenie :)))

ps. Frayer - w sumie to może być ten Wilkołak, tylko sprawnie działający i nie na szkodę drużyny...

A co powiecie o tym?
24 I 2003 1:43 CET Frayer

„Miał ze dwa metry wzrostu, powiadam wam, i chyba tyle samo szerokości. Poruszał się jak niedźwiedź pośród stada owiec. A to jego stalowe ramię – jak nim raz machnął to trzech położył, powiadam wam! Szczęście miałem, żem umknął przed tym osiłkiem... Chyba ślepy na jedno oko, bo mnie nie zauważył... Hehe. Radzę wam dobrze, panowie – jak go zobaczycie to chodu! Bo straszny to mąż.”

Onos T’oolan jest wysokim, łysym i szerokim mężczyzną o szarym oku i brodatej twarzy, z wyglądu na około 25-28 lat. Ubiera się w proste, chłopskie szaty, tułów i nogi chroni kaftan kolczy. Prawe ramię jest w całości pokryte dziwną, metalową zbroją z rękawicą zakończoną szponami. Nigdy nie widzieliście, by ją kiedykolwiek ściągał lub by używał jakiejkolwiek innej broni oprócz gołych rąk (tzn. owej szponiastej rękawicy). Lewe ramię jest nagie, pokryte licznymi bliznami i kiepskiej jakości tatuażami nie do rozszyfrowania. Lewy łuk brwiowy wraz z częścią policzka pokrywa, stalowa płytka, która jest najwidoczniej przykręcona do kości śrubami (!). W płytce jest wycięty otwór dla oka, lecz jest ono pozbawione tęczówki i, jak sam Onos twierdzi, jest ślepe. Siła tego mężczyzny jest niesamowita. Wprawdzie porusza się on powoli i niezgrabnie, lecz nie ma takiego, co by stał na nogach po jednym uderzeniu prawej pięści, a lewa też w niczym nie ustępuje. Jest w stanie wytrzymać rany, które powaliłyby byka.

Mimo tego, Onos jest uprzejmym, towarzyskim i chętnie rozmawiającym wojownikiem. Raczej się nie złości i nie denerwuje – przeważnie czyni to tylko wtedy, gdy dzieje się jemu lub jego towarzyszom jakiś krzywda. Nie dba o dobra materialne. Stara się unikać używania przemocy, lecz jeżeli zadanie tego wymaga lub rozkazy mu jasno nakazują „zrobić masakrę”, to nie stawia pytań, tylko to robi. A robi to bardzo dobrze. Nie zabija bezbronnych lub poddających się (wyjątek – otrzymał bezpośredni rozkaz). Wykonuje jednak jedynie rozkazy samego Kao, resztę zbywa machnięciem dłoni. Jest w drużynie już około półtora roku i jak na razie nie zawiódł. Zanim został zrekrutowany, walczył jako gladiator na arenach Imperium.

Nigdy nie mówił, skąd pochodzi, ile ma lat, itp. Zawsze znajduje sprytny pomysł, by odwrócić uwagę od takich pytań, więc w końcu przestano go pytać. Jest bystrzejszy, niż na to wygląda...

To ja mam tylko jedno pytanie...
24 I 2003 7:37 CET Gabik

Skad Onos pochodzi?

A ja wychodze zaraz z domu i nie wroce przed egzaminem. A jest szansa, ze po egzaminie wpdne do kontaktu na jednego, wiec moze sie zobaczymy.

KcVV!

Frayer
24 I 2003 9:29 CET Agena

masz ciekawe pomysły na postacie :)
tylko co taki osiłek robi w oddziale do zadań specjalnych?
elsindel, może ty masz jakiś pomysł, czemu go przyjąłeś?
ps. osobiście bardziej podobał mi się wilkołak, ale wasza wola :)

PAX!

Czarne płaszcze
24 I 2003 9:42 CET Malesuadus

Jak najbardziej mi ta nazwa odpowiada, choć Czarni, również są w mym guście.

Ja dzisiaj
24 I 2003 10:06 CET Elsindel

bede w 3 lo i nie bede w Kontakcie. Jesli bedzie jakas sesja w 3lo, to i tak zostaje nie dluzej niz do 18:10 (najprawdopodobniej).

Moge prowadzic Arma.

Sesja Jubileuszowa - wasza ostatnia duża akcja
24 I 2003 10:14 CET Agena

To było jakieś trzy miesiące temu.
Zadanie przyszło od samego Imperatora. Miał to być prosty zwiad na wschodniej granicy, podobno były tam jakieś zamieszki i mieliście sprawdzić, czy aby sąsiednie państwo nie szykuje jakiegoś najazdu, grupując się na granicy. Dla was - prościzna.
Ale nie wszystko okazało się takie łatwe.
Gdy dotarliście do miejsca w którym ostatni raz zanotowano rozruchy, znaleźliście tylko pustą wioskę. Namo, Dżamal, Felet i Isildur wspomagani magią Azraela, którzy ruszyli na zwiad, wrócili bardzo bladzi, mała była nieprzytomna i majaczyła. I nie wrócili sami. Za nimi podeszło coś, czego nie byliście w stanie rozpoznać. Jakby większy cień na tle ciemności nocnego lasu, niewidoczny nawet dla elfów. Może to sprawiła magia, a może...
Ta czerń otoczyła was. Próbowaliście z nią walczyć, lecz było tylko gorzej. Wyglądało na to, że zwykła broń ani wasza magia nie jest w stanie nic jej zrobić. Kiedy Mortimer swoim zwyczajem rzucił się na nią i zniknął w niej, usłyszeliście tylko krótki szczęk i wojownik szybko wrócił do was. Nieprzytomny i całkiem... przezroczysty. Jego skóra straciła cały kolor, prawie mogliście zobaczyć wszystkie jego mięśnie i żyły. Sprawa wydawała się beznadziejna. Tam gdzie walczący ścierali się z niewidocznym przeciwnikiem, na ich skórze zostawały ślady a oni sami zdawali się widzieć więcej niż powinni. Paru z was przemknęła przez głowę myśl, że to chyba koniec niezwyciężonej kompanii.
Na szczęście byliście w błędzie. Miecz Isildura wyrzezał wam przejście, którym mogliście ujść z tej zasadzki.
Akcja nie była całkiem stracona, mimo iż wyszliście z tego z dużymi stratami, gdyż ci, którzy zostali ´dotknięci´ przez to coś mieli potem jeszcze przez kilka tygodni majaki nie pozwalające im uczestniczyć praktycznie w normalnym życiu. Na szczęście magowie szybko z tego wyszli i pomogli wam pozbyć się tych przykrych pozostałości, tak samo jak przebarwień skóry, choć nie wszystkie dało się usunąć. Okazało się też, że Kao zdobył jakiś przedmiot, który został zamknięty w małej metalowej skrzyneczce, zapieczętowany wieloma magicznymi zamkami i odesłany do Imperatora jako odpowiedź i dowód na zakończenie misji.
Nie wspominacie tego dobrze. raz - bo uciekliście z pola walki, dwa - bo nie wiecie co was zaatakowało, trzy - bo jeszcze żaden z waszych przeciwników nie atakował w ten sposób waszych umysłów (owszem, zdarzały się różne czary mające namieszać wam w głowach, ale zwykle dość szybko Azraelowi czy Isildurowi udawało się je zdjąć).

to byo około trzy miesiące temu. od tego czasu nie braliście żadnych większych zadań, tylko jakieś proste i relaksujące w stylu spory magnatów czy tym podobne. ostatnie takie zadanie skończyło się miesiąc temu, od tego czasu nie robiliście w zasadzie nic.

Gabik
24 I 2003 10:59 CET Frayer

Po wyglądzie można ocenić, że pochodzi z Imperium, lecz jak już wspomniałem, nigdy o tym nie rozmawia.

Co taki osiłek robi w odziale? Ktoś, kto może wyrwać dąb z korzeniami chyba się zawsze do czegoś przydaje... :P
"Ta brama jest zbyt masywna, kapitanie. nie przedrzemy się bez sapera"
"Spokojnie - mówi Onos - zróbcie mi trochę miejsca..." :D

Elsindel - no i jak? Osiłek, czy wilkołak?

.
24 I 2003 11:02 CET szamanVV

Frayer - właśnie - skąd pochodzisz - pytam bo nie chciałbym tam przypadkiem trafić! (Kapitanie - pułapka! Ich jest dwóch!!!) ;)

Malesuadus... PEDEKI!!!!!!!!

Siłacz
24 I 2003 11:48 CET Elsindel

może być. Zawsze się taki przyda :)