Strona: 224

glos zza grobu #n+n
31 I 2003 12:20 CET Corelius

no, to chyba ostatni moj wpis przed Krakonem :)

Higarra - mam podreczniki dla Ciebie - podrzuce na szfie, bo pojawie sie na moment.

Frayer - to co dostales to angielskie idiomy - ten list jest dosc popularny na sieci.

Agena - badz twarda :) uda sie :) prawda? Zawsze trzeba miec nadzieje :)

"Nadzieja jest piekna, to jedyna rzecz, ktorej nie moga Ci odebrac" - S. King

No to wio do pracy nad LARPem i do Kraka.

C.

braindead
31 I 2003 14:47 CET Frayer

Mam tymczasowo próznię w głowie, więc nie będę się na żaden temat wypowiadam.

Tak, wiem. Niektórzy z was pewnie zechcą powiedzieć, że próżnie to ja nie tymczasowo mam...

Mroczny LOL

Agena...
31 I 2003 15:02 CET szamanVV

i tak nie przebijesz Bartka - pamiętaj "Zasada trzech części" :)
A mnie dotyczy ten sam problem - ostatnio zawiesił mi się zegarek!

Co do pomniejszych cudów to obiecałem że nie będę robił więcej niż 2 na miesiąc. No i oczywiście jeden duży w roku.

Za 4h 100 dniówka :P
31 I 2003 16:05 CET Eyu

i polonez, hehehe. Już po spotkaniu z fryzjerem czuje się troche dziwnie, ale co tam, mam czas żeby się przyzwyczaić.

Miłego Krakonu!

SYLA

Eyu
31 I 2003 16:23 CET Asar

miłej zabawy. Polonez bedzie super wiem jak u mnie było. NIe matrw sie i pokasz zdjecia.

Witam CzarnegoMaka!
31 I 2003 22:06 CET Gabik

Fajnie by bylo sie spotkac w knajpce o innym klimacie tak dla odmiany. Mobilizuj nas, to pewnie sie zbierzemy "cuzamen do kupy", a tymczasem zapraszam na wszelkie inne spotkania VV.

Zrobmy ZRZUTKE ASAROWI na slownik ortograficzny? ;-)))

A poza tym, to straszne chamstwo zrobil mi moj egzaminator. Dal na tescie 1/5 pytan z materialu, ktorego "mialo na pewno nie byc". Raczej zdalem na pewno, ale nie bedzie to zbyt chlubna ocena cos czuje...

Eyu: mam przeczucie, ze kazdy facet, ktory Cie zobaczy w studniowkowej kreacji rowniez poczuje sie dziwnie. I bedzie marzyl by mogl sie TAK czuc czesciej :-)

szamanVV: nie skap codow!

Frayer: lepsza proznia niz szajs wciskany do glowy nawet butem, byleby bylo na egzamin.

Oki. Spadam spac. Nie mam juz sily. A jutro rano wczesnie wstaje... Mam nadzieje, ze sie niezle bawiliscie na SyZyFie.

Ku chwale VV!

Nie widzieliście nigdy dosortografika bez Worda.
31 I 2003 22:20 CET Asar

Miałem format C: i nie miałem jeszcze zainstalowanego worda. A „Władca Pierścieni Dwie Wierze” jest zajebisty i tylko tyle jestem w stanie na jego temat powiedzieć. To i tak nie źle ze nie robie błedów w swoim nazwisku, juz takich widziałem.

Aha, czemu życie czasami jest tak okrutne?

POSTAĆ UAKTUALNIENIE
31 I 2003 22:45 CET ILESHENDER

Cze wszystkim trochę rozbudowałem stary opis postaci. Oto moje dzieło:

Stara wersja

Azrael to niemłody już leśny elf. Mag bitewny. Brak znanych krewnych. Pędzi żywot poszukiwacza przygód.
Podczas eksperymentów magicznych z magią rezurekcyjną padł ofiarą "błędu w sztuce" i od czasu do czasu wpada w krótkie szały przemawiając głosem wyimaginowanego demona. Podaje się za tegoż i opowiada niestworzone historie. Wręcz brednie. Część jego dawnych "kolegów po fachu" twierdzi, że to obecność jakiejś duszy.
Nienawidzi Chaosu. Podobno to jego sługi zabiły kilku członków jego rodziny.


Rozszerzenie

Azrael chodzi ubrany w ciemno szary (kiedyś może miał inny kolor:)), długi płaszcz z kapturem. Na plecach ma przewieszony miecz, którym potrafi się posługiwać, jak porządny rycerz, a nie jak mag. Miecz ten podczas walki staje w biało - srebrnych płomieniach. Azrael zawsze trzyma w ręku prawie dwumetrowej długości laskę. To typowa laska maga. Nie wiadomo z jakiego materiału jest wykonana. W każdym razie baaaardzo twardego i niejednokrotnie okazywała się śmiertelną bronią, nawet, gdy nie wylatywały z niej ogniste kule. Do siodła ma przytroczony jeszcze miecz półtora ręczny długi na około metr trzydzieści (+rękojeść). Potrafi też nieźle strzelać z kuszy.
Włosy ma długie, siwe (może białe). Twarz pokrywa mu również siwa, dość długa broda. Ich odcień jest lekko srebrnawy. Nie wiadomo dokładnie. Swojego wieku nie podaje, mówi tylko, że jest bardzo stary. Unika kłótni i wszelkiego rodzaju sporów. Ma ojcowski stosunek do wszystkich członków drużyny ("Nie idź tam, bo możesz zginąć. Lepiej ja tam pójdę"). Wie baaardzo wiele o świecie. Wydaje się, że nie ma on przed nim żadnych tajemnic. Widział już chyba wszystko. Zna wiele języków i praktycznie każdy z was jest w stanie dogadać się z nim w rdzennej mowie.
Nie znosi Chaosu i wszystkiego co z nim związane. Jednak paradoksalnie wie o nim cholernie wiele. Nie lubi przemocy i zbędnego okrucieństwa. Nie krzywdzi bezbronnych i niewinnych.
Azrael nie (podkreślam NIE) jest małomówny. Nie unika rozmowy z pozostałymi członkami drużyny (choć woli słuchać innych niż mówić samemu). O swej przeszłości nie mówi wiele, choć zapytany nie unika specjalnie tego tematu. Nie wdaje się jednak w szczegóły. Nie mówi też o rodzinie. Wspominał kiedyś, że za ich śmiercią stoją sługi Chaosu. Nie opowiadał o konkretach tego wydarzenia.
Potrafi służyć radą i pomocą niemal w każdej sprawie. Jest dyskretny i honorowy. Spraw powierzonych sobie nie rozpowiada po całej drużynie.
Czasem miewa ataki szału związane z nieudaną operacją rezurekcyjną z przeszłości. Jest wówczas jednak niegroźny (złapać, ogłuszyć i po krzyku - jak dojdzie do siebie będzie już normalny), ponieważ nie rzuca zaklęć. Plecie wtedy niestworzone rzeczy nie mające ładu i składu. Ataki te mijają jednak szybko i są rzadkie.
Azrael jest zawsze czujny i przygotowany na atak. Łatwo się zorientować, że spędził kawałek czasu w jakichś nieprzyjaznych i niebezpiecznych okolicach.

Pozdrawiam wszystkich i życze fajnych ferii.
Dasvidania

niee
1 II 2003 0:46 CET qentin

chce mi sie spac to sie dopisze...

/qentin

31 lutego
1 II 2003 12:44 CET Atai

"Jaki to dzień tygodnia? Piątek? To mamy w końcu religię?"

Krótkie opowiadanko z mojej szkoły:

W środę i w piątki mamy religię z księdzem, z tym że w piątek jest ostatnia. Zawsze w środy piszemy z koleżanką podanie do księdza o zwolnienie wcześniej w piątek. I tak było i tym razem:

Środa 29.1.2003.r.:

Lekcja religi rozpoczęła się spokojnie, a ksiądz po 5 min zadecydował o wolnej lekcjii. Moja koleżanka jak zwykle zaczęła poświęcać wolny czas na napisanie podania (inaczej ksiadz nie przyjmuje):

"Prosimy o zwolnienie wcześniej do domu z lekcjii religii nastepujacych uczennic w dniu 31.2.2003.r."

Dałyśmy księdzu (o dziwo od razu wyraził zgodę). "Pewnie nas zwolni 5s przed koncem lekcji"- wdedy nikt jeszcze nie wpadł na pomysł, żeśmy coś przekręciły.

Ksiądz:
Napisałyście "31.2.2003r."
Paulina:
A sprawdził ksiądz? Może to będzie za miesiąc?

I tak właśnie jstem zwolniona w piątek 31 lutego 2003 roku z ostatniej lekcjii, więc napewno zjawię się na SyZyFie ;)

Buuuu!
1 II 2003 13:29 CET Eyu

Gabik: Twoje przeczucia wcale się nie sprawdzają. Nie sądze żeby na tej sali był choć jeden facet, który się miał opisywany przez Ciebie odczucia. A napewno nie miał ich pan, na którym mi zależało, ale pier... to!
A polonez nie był ´super´ ani nawet fajny tańczyłam go 2 razy i już więcej nie chce!
A tak wogóle to wracałam tramwajem, a później z Pilczyc na piechotę na wysokich butach i w sukience (Ci którzy ze mną chodzili w tym rynsztunku wiedzą jak to wygląda) a byłp cholernie zimno!

SYLA

Aaa ale mogło być gorzej?

Eyu
1 II 2003 13:56 CET +Higarra+

Pewnie to marna pociecha, ale przeciez nikt cię nie zgwałcił jak wracałaś. ;P
Więc, tak, mogło byc gorzej.
A poza tym, to chyba nie było aż tak źle ?
Bo w swojej relacji zapomniałaś o pozytywnych aspektach całej sprawy.

Dobra
1 II 2003 14:27 CET Eyu

BEZ KOMENTARZA

Mam zbyt zły humor żeby napisać o jakichkolwiek pozytywach.

A tak wogóle muzyka była beznadziejna...

KoRn
1 II 2003 20:12 CET Frayer

A.D.I.D.A.S

Honestly, somehow it always seems that I´m dreamin´ of something that I can never be
It doesn´t bother to me, ´cause I will always be that pimp that i see
in all of my fantasies

I don´t know your fucking name.
So what, let´s...

Screaming to be the only way that I can truly be free from my fucked up realities,
so I turn and stroke it harder, ´cause its so fun to see my face staring back at me.

I don´t know your fucking name.
So what, let´s fuck.

All Day I Dream About Sex
All Day I Dream About fuckin´
All Day I Dream About fuckin´


Mroczny LOL

Frayer
1 II 2003 20:42 CET +Higarra+

Czyżbyś był fanem KoRn´a ?

.
1 II 2003 22:25 CET Asar

Przypominam o przyjeździe MMochockiego i Artuta we wtorek.

KoRna
1 II 2003 22:31 CET Elsindel

Higarra, bez apostrofu.

Juz wiem - bede Was uczyl poprawnej pisowni!

Eyu - zle sie bawilas? Na studniowce? Szkoda.. moja studniowka byla wspaniala. Nie wiem, co ty o niej sadzisz, Żaba, ale ja bawilem sie wspaniale. Szkoda tylko, ze o 4:00 sie skonczyla... wielu chcialo jeszcze sie bawic. Ale byl tak fajnie. Polonez tez zreszta, mialem go w ogole nie tanczyc, a jednak sie zalapalem i byl fantastyczny, wspaniale go wspominam. Ach, liceum, to byly czasy...

Dzisiaj spedzilem popoludnie i wieczor u kolegow z roku, gralismy w czworke w Monopoly/Fortune/Bussiness Game/Eurobussiness, a potem gadalismy. Uswiadomilem m.in. dwoch ludzi z XIV, co bylo u Bednarka. Tak, Zaba, opowiedzialem im wszystko! (to znaczy tyle, ile mozna strescic w pol godziny) Teraz bylo to zabawne.... kiedys nie.

Ach, pewna osoba miala kilka watpliwosci co do mojej postaci, Kao. Sluszne watpliwosci, swoja droga. Dlatego spiesze uzupelnic opis, zeby nie bylo (nie chcianych) niedomowien.

Kao jest przywodca nie dlatego, ze zastrasza kogokolwiek. Ten tekst o obawach w pewnych (rzadkich) sytuacjach byl dodany raczej mimochodem. Kao naprawde ma tzw. charyzme i jako dowodca dobrze sie spisuje, co jest najwazniejsze. Przynajmniej dotad dobrze sie spisywal :) Mozecie na niego liczyc i ci, ktorzy sa w oddziale od kilku lat, nie zawiedli sie jak dotad na nim.

Zreszta, nie wyobrazam sobie, zeby Kao mogl tak po prostu przestraszyc olbrzyma, zabojce czy ... M I N O T A U R A :)

mam
1 II 2003 22:36 CET tamlinek

nadzieje, ze bede mial nr 4500;-).bede happy

a więc
1 II 2003 22:37 CET tamlinek

na stale wpisalem sie do kroniki VV jako ten,kto przekroczyl nr 4500 we wpisach.kcVV

KoRn? Yeah! KoRn rulezzz!!!
1 II 2003 22:39 CET Frayer

Moderacja