Strona: 250

no
6 III 2003 21:10 CET Atai

i nikt ma nie kasowac bo jak strzele w .....

Atai
6 III 2003 21:13 CET Asar

szeroegowa nie przewsadzaj jeses młoda i ...

Przemiły jesteś...
6 III 2003 21:14 CET Atai

... Higarra ;) taka kultura :) zupełnie jak u mnie w szkole . Przyjemnaczek :)

KCVV

Dajcie już spokój....
6 III 2003 21:20 CET MarheF

... z tym szałem Wyliczankowym i postami!!!

Atai - mam świetny pomysł. Jeśli ogarnia Cię uczucie aby wejść i napisać jakiś krótki i nic nie wnoszący post to usiądź i poczekaj aż Ci przejdzie.

I mały cytacik dla wszystkich:
"Jest cechą głupoty dostrzegać błędy innych, a zapominać o swoich." Cyceron

MarheF

sie...
6 III 2003 21:22 CET Atai

...tak nie da

Higarra
6 III 2003 22:18 CET Okarel

mnie jutro nie bedzie anie nie mam jeszcze tej drugiej plyty :) jak Zaba bedzie to mu ta jedna przekaze, na druga bedziesz musial poczekac

Ja sie zjawiam na jubsesji. Przynajmniej
7 III 2003 7:14 CET Gabik

Wszystkie znaki na ziemi i niebie tak wskazuja.

KcVV!

Asar
7 III 2003 12:22 CET Elsindel

(a propos tekstu Pascala, ze malo by bylo przyjaciol, gdyby wiedzieli, co o sobie nazwajem mowia)

A wiesz co, Asar - ja mysle, ze nie stracilbym ani jednego przyjaciela, gdybym sie dowiedzial i gdyby oni sie dowiedzieli. Ludzie po prostu nie rozumieja slowa przyjazn i przyjacielem czasem nazywaja kumpli. Zreszta to ciekawe - moja babcia, gdy opowiadalem jej o swojej przyjaciolce, zaraz sie pytala, "czy to powazne".. :) Okazuje sie, ze dla niej przyjaciolka znaczy dziewczyna. Kolezanka to przyjaciolka. A znajoma to kolezanka. :) Dziwne, prawda? Powiedzialbym, ze mamy o jeden stopien wiecej...

Ja się nie zjawiam na SyZyFie. Przynajmniej
7 III 2003 12:32 CET Atai

wszystkie znaki na ziemi i niebie tak wzkazuja.

a poważnie: chora jestem i cudem będzie jak do skrzynki na listy zejde.

KCVV!

Masz rację Elsindel
7 III 2003 13:25 CET MarheF

W dzisiejszych czasach pojęcie przyjaźni jest wielokrotnie nadużywane i błędnie interpretowane. Powinniśmy się poważnie zastanowić zanim nazwiemy kogoś przyjacielem, lub będziemy się za czyjegoś przyjeciela uważać. Zdradzę wam moją definicję przyjaźni.
Przyjaciel to osoba, która:
- akceptuję Cię takim jakim jesteś, niezależne jaką masz opinię, czy w jakim środowisku sie obracasz;
- jest godna zaufania i wiesz, że jeżeli poprosisz ją o pomoc to zrobi wszystko, co będzie mogła zrobić, aby Ci pomóc i nie poprosi o nic w zamian;
- nie postąpi wobec Ciebie wrogo niezależne co miało by się wydarzyć;

Wierzce mi, to jak długo się znacie, czy ile razy dziennie się widujecie nie ma znaczenia i nie powinno być miarą przyjaźni. Radze wam zastanowić się o ilu waszych znajomych czy kolegach możecie powiedzieć, że to są wasi przyjaciele? A dla ilu wy sami uważacie się za przyjaciół?

To tyle moich złotych myśli na dzień dzisiejszy.

MarheF

MarheF
7 III 2003 13:52 CET EmielRegis

Wiesz, bardzo poruszyła mnie Twoja definicja przyjaźni. Naprawdę. Bo według niej, to ja jestem przyjacielem praktycznie każdego człowieka jakiego znam! .... Hmm, a może to nie przyjaźń, tylko naiwność? Spotkałem się już z takimi opiniami. :(

REgis

Regis
7 III 2003 14:05 CET Elsindel

MarheF zapomnial o jednym. To musi dzialac w obie strony.

EmielRegis
7 III 2003 14:33 CET MarheF

Jeśli jesteś pewien że względem "praktycznie każdego człowieka jakiego znasz" jesteś gotowy na bezinteresowną pomoc to Ci powiem, że jesteś naiwny i że rzucasz słowa na wiatr. Możliwe iż troche źle sformułowałem drugi podpunkt mojej definicji, gdyż miałem na myśli pełna ofiarność ("... zrobi wszystko co będzie mogła zrobić...") ze strony takiej osoby, więc chyba mnie nie zrozumiałeś. Nie mówię, że jesteś naiwny czy że twoje słowa są nic nie warte. Powiem Ci, iż powinieneś się zastanowić dla ilu osób z kręgu swoich znajomych byłbys skłonny się poświęcić. Podejrzewam że gdy poświęcisz temu dłuższą chwilę dojdziesz do wniosku, że jednak nie dla każdego poznanego człowieka jesteś przyjacielem.

Na koniec przepraszam jeżeli poczułeś się urażony moją wypowiedzią. Nie było to miom zamiarem. Ja jestem bardzo tolerancyjnym człowiekiem, ale rozumiem że każdy jest inny i to co by mnie nie ruszyło może kogoś zdenerwować, więc jeszcze raz przepraszam. Po prostu uważm że na temat przyjaźni nie powinno się żartować i stąd ten ton wypowiedzi.

MarheF

Przyjaźń ?!?
7 III 2003 14:36 CET EmielRegis

A więc jednak jestem naiwny? Ech, no to trudno. Jakoś to przeżyje. ;)

A tak w ogóle MarheF, zauważyłeś, jak bliska jest Twoja definicja przyjaciela, definicji katolika? Nie takiego jakiegoś nawiedzonego szaleńca z Radia Maryja. Tylko takiego prawdziwego katolika. Właściwie każdego takiego człowieka powinieneś nazywać swoim przyjacielem.
REgis

PS: MarheF, właśnie przeczytałem. Nie ma sprawy, nie czuje żadnej urazy. Napisałem co napisałem, bo tak myślę. Oczywiście są to tylko moje niesprawdzone wyobrażenia, ale takie właśnie one są. Co oczywiście nie oznacza, że np pójdę oddać krew, bo komuś ze znajomych zachciało się czekolady. Ale wydaje mi się, że w prawdziwych kłopotach zrobiłbym wszystko co w mojej mocy, żeby pomóc każdemu z moich znajomych. Kropka.
Acha. I proszę - REgis, nie EmielRegis

?????????????????
7 III 2003 20:05 CET Frayer

to, jak długo się kogoś zna i jak często się kogoś widuje definitywnie nie jest miarą przyjaźni.
weźmy za przykład takiego złamasa jak MarheF.
żdako tego pojeba widuję, ale jeżeli mnie by poprosił o... no nie wiem - o coś, o co się prosi ludzi, którym się ufa, i co wymaga jakiegoś poświęcenia - to bym to kurwa zrobił, bo poprostu uważam, go za przyjaciela, który mimo, iż o tym chyba wogóle nie wie, dużo dla mnie już zrobił.

są ludzie, których znam lepiej i dłużej od tego oszołoma, a mimo tego nie nazwał bym ich przyjaciółmi. niektórzy ludzie poprostu samym sposobem swego bycia zasłużyli sobie na mój szacunek i przyjaźń - mimo że tego im nigdy nie mówię...

Kilka słów wyjaśnienia i nie tylko
7 III 2003 21:01 CET Satrapa

wyszedłem, bo się nie dogadałem z matką co do powrotu, nie żeby z powodu tego co powiedziała postać szamana (wybacz, nie pamiętam jak się nazywa, zresztą jak więklszość nie wiem lub nie pamiętam jak się nazywają).

Mam nadzieje Ageno, że nie ubiłaś Flaviusa. Daj znać co się z nim stało.

Wszedłem tym razem na vv ze starego komputera, i przypadkiem zajrzałem na stronę Coreliusa (projekt strony vv). Jest w sumie lepsza niż Asara ( A. jak wprowadzisz te zmiany o których mówiłeś to będą mneijwięcej równe jakością). Przydałaby się jej tylko aktualizacja. Ciekawy gif był przy mnie, choć nie tyle gif co jego nazwa mnie poruszyła "nic.gif" :)

C. co do tego za co mnie "zjechałeś" (słowa Chronomanty) to nie dziw się, jakbym ja nie mógł przyjść to by się pewnie nikt nie przejął. Mimo to poprostu dawałem sobie jakieś szanse pojawienia się na jubisesji bo nie wiem co będzie za tydzień. Postaraj się wczuć w moje położenie to może mnie zrozumiesz.

Wydaje mi się, że chciałem coś napisać, ale w tym momencie nie pamiętam co, jeśli sobie przypomnę to dopisze :P

no i po jubisesj
7 III 2003 21:13 CET Agena

skład: 16 osób. wyszło chyba nieźle, jak na pierwszą taką sesję . teraz mogę wam zdradzić, że tak naprawdę jestem chora :) nie, nie na głowę, chociaż to też :))))

a się poważna atmosfera przez chwilę zrobiła na temacie. chyba już skończę tego posta, bo aż mi tak trochę głupio ^^´

to co, za tydzień x-com?

PAX!

Frayer
7 III 2003 21:21 CET Elsindel

Musisz być bardzo smutnym człowiekiem...

AGENA
7 III 2003 21:29 CET Asar

nie wasz sie nie konczyć tego. Było bardzo fajnie musisz to dokonczyć

Agena
7 III 2003 21:50 CET Elsindel

mi zaimponowała. Prowadzisz rewelacyjnie. Klimat! Klimat! Na wejście - super. I te opisy lasu..... a także Gniew Kao! Rewelka!