Strona: 258

tia
20 III 2003 13:56 CET Corelius

wojna sie nie zmienia - zmieniaja sie tylko metody jej prowadzenia...

A G. W. Bush jest bardzo naiwny jesli sadzi, ze cala operacja skonczy sie szybciej niz za kilka miesiecy. Moze i armie rozbroi szybko, ale ekstremisci toczacy wojne partyzancka bede walczyli jeszcze dluuugo, a ich tak latwo sie nie wytrzebi.

A cala sytuacja jest poniekad Ameryce na reke. Wyeliminuja niewygodnego dyktatora, ustabilizuja "odpowiedni rzad", w pewnym sensie poloza lape na ropie. Przy okazji pokarza islamistom jacy sa silni i pogonia troche ugrupowan terrorystycznych (co juz zaczeli robic - Al Khaida znow obrywa) Po prostu miodzio. Cena?Oburzenie kilku panstw (Rosja, Niemcy, Franca - tu sytuacja jest b. ciekawa, Watykan, Chiny, i parlamenty wielu innych panstw - vide Wlochy), spadek swiatowej sympatii do ich rzadu, pewnego rodzaju precedens w NATO. Ale za to nie musza sie zbytnio martwic reakcja innych panstw islamskich. Trzeba pamietac, ze Irak jest panstwem swieckim, Baas jest partia komunistyczna. Ten rzad nie zaskarbil sobie sympatii atallojachow rzadzacych w innych panstwach - jak chocby w Iranie. Do tego ceny ropy spadly - jak milo. Do tego USA moze pokrzyczec i pokazac: jestesmy silni, tepimy terroryzm, pilnujemy pokoju (ta... jasne..).

Ogolnie rzecz biorac Bush chcial wojny od poczatku i ja ma.
Nie podoba mi sie wiele rzeczy w tej operacji, ale sie ciesze, ze ktos nakopie do tylka Saddamowi.

Teraz jestem ciekaw co stanie sie z NATO. Bo jakos nie kupuje tego, ze rezolucja 1441 jest wystarczajaca, bo po co dyskutowano by nastepna?

C.

Koncze dyskusje
20 III 2003 14:35 CET Corelius

Koncze dyskusje z marchewka, bo nie ma ona sensu. Jestes zbyt uparty i nie potrafisz pogodzic sie z tym, ze popelniasz bledy - mimo iz pokazuje ci to nie tylko ja. Tak sie sklada, ze rozmawialem o tym wszystkim z paroma osobami i one zgadzaly sie ze mna. Potrafisz powiedziec, ze popelniam bledy i nie nadaje sie na dowodce, ale to co ty mi zarzuciles wynika nie z mojego braku umiejetnosci, ale z czynnika psychologiczneego. Rozazy wydawalem. Trzeba bylo sluchac jak to robilem - ja, czy Marcin. Graczowi nic nie grozi, jesli oleje rozkaz, a zrobi to jesli nie wczuwa sie w postac, a rozkaz jest mu nie na reke. Zolnierzowi grozi i nie zrobi czegos takiego, co mialo miejsce na sesji.
Poza tym sam pokazales, ze nie nadajesz sie na dowodce - "powiedziec innym, zeby sposcili nieposlusznemu becki". Pomysl co ty mowisz. Pomysl o morale, szacunku, zafuaniu jakie po takiej akcji zapanuja w jednostce. Nie beda to powalajace osiagi.

Uwazam, ze uparles sie jak osiol przy kilku kwestiach i za nic nie chcesz dopuscic do wiadomosci tego, ze sa one bledne, a czasem wrecz nonsensowne. Aby je uratowac obarczasz wina innych - w tym wypadku graczy, ktorzy smieli wylozyc ci co robisz zle.
A jesli chcesz wiedziec skad mam wiedze wojskowa, to powiem ci, ze wyszkolila mnie pokatnie US ARMY. Mam jej manuale - te odtajnione, czyli bez wojny partyzanckiej, chemicznej, dzialan wywiadu etc. Obecnie walkuje podrecznik dla US Rangers. A ty? Instrukcje do Ufo: enemy unknown?

I nawet nie probuj znow zarzucac mnie tonami tych bzdetow i blednej logiki, bo zakladam ci PLONKA co najmniej w tej tematyce. Jesli Marcin ma sile czytac te farmazony i probowac je prostowac, to ma moje blogoslawienstwo i wsparcie merytoryczne, ale mi sie juz pisac nie chce. Bardziej otwarci ludzie pewnie juz dawno wyciagneli wnioski z naszej dyskusji.

C.

wielce...
20 III 2003 14:41 CET szamanVV

wdzięcznym za zakończenie tej wymiany postów.

Jeśli chodzi o wojnę - może nie poruszajmy tutaj tego tematu aby niepotrzebnie nie pogłębiać konfliktów w VV.

w RPG
20 III 2003 15:25 CET Agena

są tylko dwie zasady:
1. nie ma żadnych zasad
2. MG ma zawsze racje.
wiec cała ta dyskusja była bez sensu od początku. z Mistrzem Gry sie nie kłóci. jak sie komus nie podoba, jak MG prowadzi, to może zawsze zmienić mistrza i tyle, a nie próbować na forum w kilometrowych postach udowadniać swoją wyższość. szczeniackie zachowanie, i tyle.

PAX!

Qrna !
20 III 2003 15:55 CET Chronomanta

akurat kiedy tyle osób jest on line , ja muszę pisać kolokwium z informatyki! Ależ ten los jest niesprawiedliwy ... Na szczęście już skończyłem , i chyba poszło mi całkiem nieżle :) ... Niestety nie mam już czasu , by przejrzeć dokładnie ostatnie strony :( , ale udało mi się wyłowić parę rzeczy ...

1. Malesuadus : nadal baaaardzo chcę grać w nogę , ale (może się powtarzam) mam parę pytań :

- jak ?
- GDZIE ?
- K I E D Y ?

być może już na nie odpowiedziałeś , ale nie zauważyłem z powodów Tobie znanych ... zresztą o tym porozmawiamy na SyZyFie (o ile będzie).
________________________________

2. Zauważyłem także , iż szykuje się jakaś sesja pod przewodnictwem Coreliusa.

Corelius : bardzo chętnie wziąłbym w niej udział ale sądzę , że to niemożliwe... (porozmawiamy póżniej).

3. Widziałem też coś czego być nie powinno ...

Agena , Corelius ... : KIEDY WRESZCIE SKOŃCZYCIE ???!!!

KcVV.

Corelius
20 III 2003 15:59 CET MarheF

"Tak sie sklada, ze rozmawialem o tym wszystkim z paroma osobami i one zgadzaly sie ze mna."
To bardzo dobrze. Z checią usłysze ich opinie.

"Poza tym sam pokazales, ze nie nadajesz sie na dowodce"
A czy ja kiedykolwiek mówiłem że nadaje sie na dowódce? Za każdym razem staram sie uniknąć tej funkcji.

"Pomysl co ty mowisz. Pomysl o morale, szacunku, zafuaniu jakie po takiej akcji zapanuja w jednostce."
Jeśli już zdecydowałeś sie straszyć podkomendnych to co Cie obchodzi szacunek, czy zaufanie. Posłuch sie zdobywa na dwa sposoby: albo ktoś wykonuje twoje rozkazy bo ma do Ciebie szacunek, wie że posiadasz doświedczenie i ufa w to co mówisz; albo sie Ciebie boi, ze strachu przed konsekwencjami bedzie robił to co mu każesz.

"Uwazam, ze uparles sie jak osiol przy kilku kwestiach..."
Ja sie uparłem? To Ty cały czas powtarzasz co MG powinien, z naciskiem na pilnowanie graczy, którzy rzekomo sie nie wczuwają. Cały czas twierdzisz że to moja wina że Agena postąpiłą tak a nie innaczej i masz do mnie żal że nic nie zrobiłem w tej kwestji, a jak Ty uważasz powinienem był zrobić. Wybacz Corelius, ale uważam że za mało gier poprowadziłeś aby upominać mnie, czy mówić mi co powinienem robić. Określiłem Ci mój stosunek do całej sprawy, a Ty cały czas upierasz sie przy swojej wizji dobrego mistrzowania i powtarzasz mi że robie źle.

"Mam jej manuale - te odtajnione, czyli bez wojny partyzanckiej, chemicznej, dzialan wywiadu etc."
To mógłbyś coś przytoczyć, a nie mówić mi co masz w domu. Poprzyj swoją wypowiedź czymś konkretnym a gotowy jestem przyznać Ci racje, ale tak długo jak mi mówisz że "cośtam gdzieśtam leży na półce w bibliotece" to mnie nie przekonuje.

Z resztą jeżeli tak bardzo chcesz kończyć to prosze bardzo. Nie ja to zacząłem i nie myśl sobie że uciekam od dyskusji na ten temat. Jestem otwary na polemike, ale twoje argumenty jakoś mnie nie przkonują. Bedziesz musiał sie bardziej postarać. Apeluje tu do pozostałych Valkiryjczyków, którzy mają coś do dodania. Nie krepujcie sie i piszcie. Z checią wysłucham racji pozostałych osób, które znają całą sprawe, lub które uważają że sprawy poruszone w tej dyskusji wymagały komentarza.

MarheF

chronomanta
20 III 2003 16:10 CET Agena

ej, o co ci chodzi? przecież ja nic nie mówiłam. to oni się kłócą już od trzech stron o nic.

PAX!

Chronomanta
20 III 2003 17:20 CET Corelius

ja rozmowe z Agena skonczylem dawno temu i ignoruje ta osobe na tym forum jak i na innych. Widze tez, ze marchewka cos wysmazyla, ale nie chce mi sie czytac, bo chyba wiem co tam jest.
Cieszy mnie to, ze chcialbys zagrac. Zapraszam, choc najblizsza sesja bedzie dopiero za jakies 2 tyg. (z roznych przyczyn).
Poki co zbieram materialy i zastanawiam sie jak to wszystko do konca ujac w mechanice, ktora chwilowo pozyczam z Cybera. Potem bede juz opieral sie na wlasnej.

C.

X-Com
20 III 2003 18:18 CET Coltarion

W całkowitej racji idę za Ageną.
"W RPG są tylko dwie zasady:
1. nie ma żadnych zasad
2. MG ma zawsze racje. "

Nigdy nie kłuć się z MG.... źle na tym wyjdziesz :)

Agena to jedyny rozsądny post jaki miałem możliwość czytać od tych 3 stron(miałem niemiłą przyjemność wszystko przeczytać). :)

.
20 III 2003 18:23 CET Asar

/me pokiwał gowa i poszed czytac

:(
20 III 2003 18:48 CET Wilczyca

Na 99% nie będzie mnie jutro :(

Mam smutną wiadomość
20 III 2003 19:28 CET Eyu

dla tych, którzy grają u Malesuadusa:
Jest chory i najprawdopodobniej się jutro nie zjawi (ale to nie jest pewne)
Szaman w związku z powyższym, czy mógłbyś zastanowić się nad czymś na jutro, bo wygląda na to, że część osób nie będzie miała co robić :( (a wszyscy się w X-comie nie zmieścimy)

SYLA

Właśnie
20 III 2003 19:33 CET Asar

o to chciałem zapytac. Co jutro bedzie na SyZyFie?? Chciał bym sie wkręcić w X-Com´a ale mam podejrzenia ze sie mi nie uda. Wiec moze ktoś coś jeszcze poprowadzi Ja moge ale powiedzcie mi wczesniej co chcecie zebym prowadził.

Wilczyca
20 III 2003 19:41 CET Agena

nieeeeeeeeeee! musisz przyjść! co my zrobimy bez naszego technika? jak mamy czołg załatwiać kiedy ciebie nie będzie?
nie da rady nawet na 2 godzinki?

PAX!

Problem jest taki
20 III 2003 19:49 CET Wilczyca

Musze się stawić u księdza i załatwic sobie jakieś papiery bo mnie rodzinka wrabia w chrzest potomstwa. Kancelaria jest czynna dopiero od 16. Nie wiem ile mi to zajmie ale rczej na 17ta nie zdążę.W związku z tym nie wiem czy jest sens wogóle sie stawiać na sam koniec.
A to wszystko dlatego że księża się czują ubermenschami i nieludzkie godziny otwarcia swych pieczar ustanawiają.

Ja moge prowadzic
20 III 2003 19:51 CET Elsindel

Solaris lub cos innego. Ale...

1) Solaris - bedzie wymagalo pewnego wstepu jak znam zycie, wiec wysle tu jeszcze raz opis sytuacji. Dwa - najchetniej poprowadzilbym te przygode Regisowi, Szamanowi, Higarze (nie da sie odmieniac, nie da sie odmieniac - co z drugim ´r´? :) i np. MarheFce, Coreliusowi, Wilczycy, i chyba jakims jeszcze osobom, ktorych ksyw po prostu nie znam. Moze to brzmi dziwnie albo cos, ale tak samo jak gracze maja prawo wybrac sobie misia gry, tak i ja chcialbym miec mozliwosc powiedzenia graczowi "nie bardzo", asertywnie i szczerze, nawet jesli wynika to z moich faszystowskich przeswiadczen o czyims stylu gry lub dojrzalosci (prawie dokladnie takie jest znacznie slowa faszystowski, swoja droga, nie wiem czemu wszyscy rozumieja to tak dosadnie :-| ). Higarra i REgis sa chetni - to juz wiem. A inni?:)

2) Inna gra, np. Armantin. Z Armantinem wiadomy problem - ja ledwo znam swiat, bo sobie go od nowa ukladam w glowie ("Antaren news" #1 - na Anfalezie bedzie czwarte panstwo! :), a co dopiero Wy mielibyscie cos wiedziec :P Ale da sie to zrobic. Po prostu szlajalibyscie sie po pustkowiach (zwlaszcza jesli to bylaby mniej wiecej ta ekipa, ktora pozabijala straznikow).

Inny system - cokolwiek. Np. Shadowrun. Mam jakas przygode od dawien dawna (nawet kilka, po prostu z innych ekip :). tak, wole chyba poprowadzic, ale jakbym bzdurzyl, niech ktos zwroci mi uwage. Ostatnio jestem zmeczony.

Do jutra zatem.

Mission briefing #1
20 III 2003 20:03 CET Elsindel

Jest rok 2438. Światem rządzi kilka mocarstw kosmicznych. Okres prosperity minął. Surowce na Ziemi ostatecznie skończyły się jakieś pięćdziesiąt lat temu. Na szczęście wiele dziesiątek lat wcześniej trzy mocarstwa poszukiwały surowców w odległych punktach Drogi Mlecznej - z powodzeniem. Wszystko, rzecz jasna, dzięki wynalezieniu i zastosowaniu napędu nadświetlnego, cholernie drogiego i pilnie strzeżonego sekretu najpotężniejszego z mocarstw, nazywanego powszechnie Dziećmi Słońca. Jest to licząca setki milionów ludność wywodząca się z dawnych Stanów Zjednoczonych, zamieszkująca w znacznej mierze na Ziemi, jednak majaca kilkanaście rozwijających się kolonii również poza naszym układem gwiezdnym. Dzieci Słońca to jedyna jak dotąd alternatywa dla tych, którzy nie chcą żyć pod twardymi rządami kilku innych mocarstw kosmicznych (i, rzecz jasna, atomowych), będących w istocie olbrzymimi, wielomilionowymi korporacjami. Dzieci Słońca uzyskały daleko posuniętą autonomię, pierwszeństwo w wielu kontraktach handlowych i naukowych, olbrzymie wsparcie naukowe (w istocie KUPILI najlepszych naukowców), gdy tylko zaoferowali innym mocarstwom sprzedaż technologii pozwalającej podróżować szybciej niż światło. Do dzisiaj tylko Dzieci Słońca posiadają wiedzę i technologię niezbędne od konstrukcji sprawnego napędu nadświetlnego wytrzymującego więcej niż jedną taką podróż (nie wspominając już o całych statkach). Kilka megakorporacji i mocarstw jak dotąd może pochwalić się prymitywnymi, niepewnymi, nieudanymi wręcz jednostkami. Jak dotąd Dzieci Słońca sprzedały blisko tysiąc jednostek z napędem międzygwiezdnym, same zaś dysponują zapewne kilkoma tysiącami takich jednostek (należy zaznaczyć, że są one produkowane - i udoskonalane - od ponad stu lat). Niestety, nie jest łatwo zostać mieszkańcem tego (k)raju.

Dzieci Słońca opracowały też technikę transportu energii w dużych ilościach. W Układzie Słonecznym istnieje kilkadziesiąt niezależnych, małych "firm", posiadających jeden statek (rzadziej - kilka) z napędem nadświetlnym, zajmujących się poszukiwaniem odległych układów planetarnych i wysyłaniem misji badawczych mających na celu ocenę ich przydatności dla Dzieci Słońca lub innych mocarstw. Jak dotąd odkryto kilkaset planet, z których w przyszłości może być gromadzona energia, plotki głoszą, że jest również wiele planet-kandydatów na przyszłe kolonie. Ekipy badawcze zazwyczaj działają według jednej procedury: dostają dość dokładne namiary na planetę, lecą tam z odpowiednim sprzętem (i w odpowiednim składzie), przeprowadzają serię standardowych testów, pobierają liczne próbki dla przyszłych, bardziej szczegółowych badań, zostawiają sondy długoletnie, próbują stwierdzić obecność ogranizmów żywych (w szczególności form inteligentnych) oraz przydatność planety do celów kolonizacyjnych (znalezienie takiej planety to dostatnie życie dla całej ekipy do końca ich dni).

W sesji, którą proponuję, zagracie zespołem jednej z takich firm. Firma nazywa się Vega, jej szefem jest jakiś podstarzały multimilioner, który kupił jakiś czas temu dwa statki i... was. Jesteście raczej młodzi i - generalnie - większość z was nie latała jeszcze na takie misje (dopuszczam jeden, maksymalnie dwa wyjątki, tj. osoby będące w tym biznesie od dawna). Macie doskonałe referencje z uczelni o międzynarodowej sławie lub po prostu mieliście cholernego farta, że akurat na was trafiło.

Vega odkryła ostatnio planetę (nazwaną Vega III; nie wiecie nic o Vedze I i II, poza gwiazdozbiorem o tej nazwie) i wy na nią polecicie. Cel misji taki, jak wyżej - zebrać informacje. W zespole powinno być osiem osób, w tym dwóch pilotów (jeden z nich jest technikiem). Wy będziecie pozostałymi sześcioma osobami. Proponuję następujący skład: kapitan (były lub tymczasowo zawieszony w funkcjach wojskowy), psycholog/kulturoznawca (specjalista ds. kontaktów z Obcymi :), biolog/lekarz, fizyk/astronom, informatyk/elektronik, geolog. Konkretniej - te wszystkie funkcje w sumie musicie spełniać, choć rozkład może być nieco inny. Czekam też na wszelkie sugestie i pytania. Wiele można zmienić - to powyżej wymyśliłem teraz, na poczekaniu, choć zarys miałem od parunastu godzin. Aha, kapitanem powinna zostać osoba inteligentna, z autorytetem itd. Psychologiem takoż. Ach, chciałbym również, aby gracze potraktowali tę sesję poważnie. Śmiech - dobra, ale z umiarem. To ma być poważna misja. Poważna sprawa, WIELKA sprawa dla waszych postaci. Nie nastawiajcie się na wygrzew.

Jeszcze kilka informacji o świecie i technologii (zdaję sobie sprawę, że wiele z tego, co wyżej napisałem, może być totalną bzdurą, ale to ma być tło). Nawiązano gdzieś ponoć kontakt z dwoma obcymi cywilizacjami; nikt jednak nie podaje szczegółów, to dość świeża sprawa. Jedną z tych cywilizacji spotkały Dzieci Słońca, drugą - jakaś (nie wiadomo nawet, która) megakorporacja. Daleko, daleko od Ziemi. Druga sprawa - transport nadświetlny ma wciąż pewne niedociągnięcia. Po pierwsze, bardzo długo trwa jego przygotowanie. Jest konstruowany tak, by zminimalizować czas pobytu "po drugiej stronie", ale jak na razie najlepsze jednostki potrzebują co najmniej tygodnia - dwóch ciągłej pracy dwóch techników (lub wyszkolonych pilotów), by zregenerować uszkodzone przy skoku części, akumulatory, ustalić w miarę dokładne położenie (skoki wciąż bywają.. niedokładne) i upewnić się, że powrót jest bezpieczny. Statek, którym będziecie lecieć, jest dość duży - to przerobiony transportowiec (pierwotnie miał służyć jako "pociąg" gwiezdny). Zapasami się nie przejmujecie. Na pokład broń zabrać może jedynie kapitan (nie wiadomo, czy to zrobi; prawdopodobnie NIE).

Jakieś pytania/zgłoszenia? Higarra, jak na razie, interesował się pozycją biologia...

Chętnie zobaczyłbym na tej sesji m.in. takie osoby, jak: MarheF, Agena, Corelius, Wilczyca, Regis - mało lub wcale z wami nie grałem ;-) Ale i inni będą mile widziani, zwłaszcza jeśli zainteresuje ich ten pomysł i spodobał im się klimat "Solaris" (choć, jak się ostatnio zorientowałem, większość nie widziała tego filmu ;-).

Na statku jest AI (specyficzne). Specyficzne w tym sensie, ze w zasadzie w tej przyszlosci komputer=AI. Nie ma komputerow nie-AI. I to AI bardzo silnie automatyzuje dzialania, a czlowiek przede wszystkim jest jako najlepszy srodk decyzyjny. Mowisz: lec - leci. Mowisz: zrob herbate - robi. Jak zle robi, krzyczysz: "z cukrem!". Dosypuje cukru. I pamieta, ze lubisz 2 lyzeczki. Takie to AI. Nie wykonuje czarnej roboty - tzn. nie robi nic, za co mozna by je skazac :)

Wasz statek dysponuje teleporterem (beam me up, Scotty!) - tez pecyficznym. Wiecej - na sesji.

Zapraszam, obiecuje fajne wrazenia (tzn. obiecuje, ze fajnie to zaplanowalem, a co wyjdzie, to Wasza sprawa ;-). To ma byc sesja o ludziach, o ich psychice, o poznawaniu czegos "poza swiatem", o sytuacji, w jakiej byliscie tylko Wy i moze kilku pionierow przed Wami - jestescie mlodymi bohaterami i nie do konca jestescie pewni, czy wrocicie..

Miś Gry

PS To, co napisalem, to wstep do wstepu. Wstep zrobie przed sesja. Ale to wszystko powyzej nie oznacza, ze bedziecie siedziec i gadac ze soba bez sensu. ZAWSZE cos idzie nie tak ;-)

fajnie się zapowiada
20 III 2003 21:08 CET Agena

pewnie jak zwykle na miejscu dogadamy się kto w co gra.
Els dalej chcesz mnie widzieć na sesji czy już się rozmyśliłeś? ;)

PAX!

Coltarion
21 III 2003 10:35 CET Corelius

nie chce juz dyskutowac o tym, a przynajmniej nie z marchewka, ale powiedz mi jedno. Od jak dawna grasz? Ile sesji masz za soba? W jakie systemy grywales? I jakie masz doswiadczenie? Na jakich grupach dyskusyjnych sie udzielasz/udzielales oprocz tego topicu?

Potem pogadamy.

"W RPG są tylko dwie zasady:
1. nie ma żadnych zasad
2. MG ma zawsze racje. "

Najwiekszy bullshit jaki w zyciu widzialem. Pomijajac juz fakt, ze podpunkt 1 wyklucza istnienie podpunktu 2... a nawet podpunktu 1.
A MG jest ostatecznym arbitrem, ale nie zawsze ma racje.

"Nigdy nie kłuć się z MG.... źle na tym wyjdziesz :)"

jesli tak, to ja nie wyrazam sie o takim MG.

C.

X-COM by MarheF IMO
21 III 2003 11:02 CET Angael

Ja już też nie będę się wypowiadał na ten temat i nie będę więcej poruszał tu tematu błędów popełnianych moim zdaniem przez MarheFa w prowadzeniu.

Zauważę tylko, że klimat X-COMa zapowiadał się bardzo obiecująco, lecz niestety dostał łupnia i skulił się w kącie ustępując miejsce dla absurdu który zdecydowanie mi nie odpowiada.

Gram już dość długo w RPG i moje wymagania są nieco większe.
Nie mam też chęci przekonywać MarheFa do swoich racji apropo pojęcia i spojrzenia na RPG jako zabawy. Lubie trochę pograć w RPG, czyli Role-Playing-Game, ale wsesji X-COMa widze już tylko kawałek GAME, jak sam MarheF podkreślił to w jednym ze swoich postów powyżej. To jest już tylko gra, a role-playing poszło się paść. To ja już wole pograć sobie w coś na kompie...

Jak komuś to odpowiada i sprawia przyjemność to oczywiście niech gra dalej, a ja życzę mu dobrej zabawy. Mnie jednak to nie bawi i w takim razie się wypisuję.

Angael.