Strona: 322

Wilczyca
13 IX 2003 13:48 CET Asar

ale nie przeszkadza ci to w biciu drechow z nami.

Drechy potrzebne są
13 IX 2003 16:17 CET Martini*

drechy śmierdzą, z drechów można się śmiać, ale kiedy po browarze trzeba kogoś skopać, drechy potrzebne są i basta! :P

Ciekawe
13 IX 2003 23:38 CET Elsindel

kiedy ktoś z Was ostatnio skopał jakiegoś drecha... rozumiem, że można się z nich śmiać, ale nie przesadzajcie. Tym bardziej, że raczej nikt z Was nie miałby odwagi nawet dotknąć gościa o wymiarach 2 na 2 metry, nie mówiąc już o jakimś łomocie, który rzekomo lubicie spuszczać dresom. Opamiętajcie się!

Els.
14 IX 2003 0:16 CET Asar

własnie na tym to polega, ze jak nie mozna czegos zrobic to mozemy sobie o tym pogadac. Tak samo jest z RPG, nie mozemy czarowac, jak to, w grze moge. Nie moge pic krwi, jak to w grze moge.

Els
14 IX 2003 0:36 CET Joseppe

Ja!! Ja!! Ja raz bilem. Ale ich bylo wiecej wiec tylko jednego :)

A poza tym "bic drecha" jest jak "znow nawalimy sie tanim winem" (TM) czy "dzis znow ubiore czarne skarpetki" - to takie standardowe odzywki RPGowca, ktorych nikt nie bierze juz na powaznie.

ps "Opamietajcie sie"??? Nigdy! :)))

Jeśli chodzi o kopanie dresów...
14 IX 2003 0:43 CET Martini*

to faktycznie nie kopiemy ich na co dzień, i być może faktycznie brakuje nam czasem odwagi. Ale w życiu miałem kilka takich momentów, kiedy przyszło mi decydować, czy ja skopie kogoś, czy ten ktoś mnie skopie, i wtedy nie zabrakło mi odwagi (lub raczej strach o własną dupę pomógł mi działać:). Zawsze tym kimś był dres, więc o czymś to świadczy. Goście o wymiarach 2 na 2 (to lekka przesada), prawie zawsze łysi, o płaskich czołach nie wyższych niż 2 cm, poniżej dwa zionące głupotą doły i płaski nos wielokrotnie łamany- to raczej oni zaczepiają normalnych ludzi na ulicy. My się tylko śmiejemy. Ale powiem wam jedno - po pierwszym ciosie taki koleś wymięka. Oni są silni głównie w grupie i to zazwyczaj tylko w gębie. Nie chodzi mi o siłę mięśni, lecz bardziej o charakter. Zaczepiają tylko tych, którzy im wydają się słabsi. Zdecydowany opór łamie wtedy ich poczucie pewności i zaczynają się po prostu bać. Gdy mają – lub tylko wydaje im się, że mają – przewagę, wtedy nie dają żyć normalnym ludziom na ulicy. My tego w stosunku do nich nie robimy, bo mamy trochę inteligencji (Asar: to dotyczy też tego dresa wtedy na maja i bynajmniej nie chodzi mi o inteligencję :). Nam wystarczy satysfakcja z tego, że znamy swoją prawdziwą wartość, której nie określa wcale siła mięśni. Choć nie powiem, że przydał by się porządny wpierdol dla większości łysych, kiboli, ziomali, blokersów, dresów, koksiarzy, chuliganów, łobuzów czy jak ich tam zwał. To sprawa cały czas otwarta, bo ten margines społeczny się rozrasta i ulice są coraz bardziej niebezpieczne i problem się powiększa. Może my go kiedyś rozwiążemy...

PS: To kiedy idziemy kopać drechy? :D

Ktoś to jednak wziął na poważnie :(
14 IX 2003 0:47 CET Martini*

Ale się chyba nie opanuje następnym razem :))))))

Martini
14 IX 2003 0:48 CET Joseppe

pamietasz krucjaty w Malborku? :D

A poza tym co masz do koluniow, ziomal? Ty chyba nie kasasz bryly? Jak Cie brykne po mojej dzielni to przez tydzien nie bedziesz mogl bzyknac zadnej niuni frajerze. ;)))))

I nie wglebiajmy sie tak w to, bo to dla nas i tak za trudne, lepiej sie napic taniego wina :P

no dobra powiem to normalnie
14 IX 2003 1:04 CET Asar

po co ja mam się prac z tymi drechami, jak może tak nimi pokierować żeby poszli lat drechow z osiedla obok. Mam wtedy skopuj i tu i tam. Jak dobrze pójdzie to mogę sprzedawać bron obydwu stronom konfliktu.

/me zastawanie się przez chwile i doszedł do wniosku:
Tak robi mój Dacedos w Gasnących Słońcach. Chyba cos mi się pokręciło, ale to nie taki durny pomysł, warto zapamiętać.

Potraktujmy to jako rozrywkę
14 IX 2003 1:25 CET Martini*

Weźmy taki granat od ruskich za pare złotych :) Wielki pożytek i ileż radości... :P

No proszę
14 IX 2003 13:18 CET Wilczyca

ale sie dyskusja zrobiła. Drechy zajęły wysoką pozycję jak na nich - stały się podmiotem naukowej dysputy:P
Ja to bym ziomalopodobnych innaczej potraktowała - założyłabym dla nich ciężkie obozy pracy o tylko troche lepszych warunkach niz sowieckie. wyżyli by sie chłopcy z pożytkiem dla społeczeństwa, a za dobre sprawowanie poddawani by byli reedukacji (zamiast robót), nauczyłoby sie ich czytać i pisać, może nawet co zdolniejszych czytać całe książki bez obrazków powyżej 50 stron:P rozwijałoby sie ich talenty, a po takiej resocjalizacji świeży radosny i wdzieczny państwu za to co dla niego zrobiło dres zostałby porządnym obywatelem, może nawet melomanem, artysta, naukowcem :)
ehh, szkoda ,że to tylko utopijne mrzonki mego chorego umysłu:P

Brain Demydż - System działa, mam nowy dysk i w ogóle jest świetnie.
14 IX 2003 17:08 CET +Higarra+

Asar
Nie gadaj głupot.

Joseppe
"Znów nawalilismy się tanim winem" jest tylko stwierdzeniem faktu. "Znów" jednoznacznie wskazuje na powtarzalnośc zaistaniałem sytuacji. A co do nie brania tego na poważnie. To raczej kwestia przyzwyczajenia, poprostu nikogo to juz nie dziwi gdy słyszy to od ciebie albo ode mnie. To tak samo jakbyśmy oczekiwali, że ktoś się podekscytuje bo powiemy mu: "Starrry !!! Popatrz ! Słońce ! ŚWIECI !!!" :P

A co do bicia drechów.
Ja osobiście wole spierdalać (bo to już nie jest uciekanie), ale przyparty do muru pewnie bym walczył, no bo co by mi zostało.

Zainstalowałem sobie NetScape 7.1 :D
14 IX 2003 18:25 CET +Higarra+

Jest lepszy od IE, każdego IE.
A ponadto jest ładniejszy.
I V-ka lepiej działa.

Same plusy.

Jedyną nieprzyjemną rzecza jaka mnie czeka to ekshumacja dannych ze starego dysku, ale luzik. Dam rade.

Jestesmy za Toba!!!
14 IX 2003 21:17 CET Joseppe

...
...
...

Jakies 40 kilometrow :P

Bij drecha
14 IX 2003 22:37 CET Bow

Jeśli chodzi o bicie kogokolwiek, to prawdopodobnie nikt o inteligencji wyższej niż dresiarska nie będzie bił kogokolwiek "sam z siebie". Zwłaszcza w pojedynkę. Aczkolwiek zdarzyła mi się sytuacja, kiedy zaczęłam się zastanawiać, czy rzeczywiście atak nie jest najlepszą formą obrony. Na szczęście skończyło się na strachu. Natomiast gdyby skończyło się inaczej, pewnie niektórzy mocno by odczuli uderzenia mojej "skrzynki na instrument":-).
Swoją drogą, ciekawe, który z takich dresów się kiedyś okaże na tyle odważny, żeby rzeczywiście zaatakować. Mam nadzieję, że nikt na mojej drodze. :-) I na waszej też nie.

No więc... eee... tego... Może zacznę od tego, że żyję...
15 IX 2003 15:40 CET Gabik

Żyć żyję, ale walczę ostatnio na bardzo odległych od fantastyki frontach :-( i nie zaglądam tu zbyt często.

Do rzeczy:
1) Niech ktoś chlapnie mini raport (może być tu na forum) za ostani rok SyZyFów (ile osób bywało, jak często się odbywały, czy nic nie nabrojono itp.)
2) Czy jest zainteresowanie SyZyFami?
3) Są chętni wziąć za nie współodpowiedzialność na najbliższy sezon? (myślę, że przydałyby się ze dwie osoby jeszcze)

Ku chwale VV!!! (hm... jak dawno tego nie pisałem)

RE: Gabik
15 IX 2003 16:19 CET Asar

Ad1) Dużo ludzi czasami nawet 3 sale zajmowaliśmy i grało się jeszcze na korytarzu. Nie byłem na wszystkich to się nie wypowiem więcej.
Ad2) Oczywiście jesteśmy zainteresowani SyZyFami.
Ad3) Dalej proponuje ludzi z III LO do brania odpowiedzialności.

Ja mam na głowie konwent teraz wiec nie biorę się za organizację czegokolwiek.

No bo tak mysle, ze...
15 IX 2003 22:21 CET Gabik

Elsindela i Eyu, to (na poczatek)nalezaloby dodac, a moze i wiecej. Jesli rzecz jasna na SyZyFy chetni sie znajda...

Btw. tylu nowych na VV co mnie nie znaja, ze... i tak dawno sie nie logowalem, ze... jeszcze troche i bede postacia, o ktorej tylko najstarsi w VV pamietaja ;-\

Ku chwale VV!

Gabrielu
15 IX 2003 22:29 CET Bow

Myślę, że aż tak źle z Tobą nie będzie. Pamiętam o Tobie, a jestem tu stosunkowo nowa :-)
Dopisuję sie do listy SyZyfowej o ile nie będą się oweż spotkania odbywały we wtorki lub czwartki. Co do współodpowiedzialności, to wzięłabym ją, ale, niestety, prawdopodobnie nie zawsze będę mogła być, więc nie chcę się wyrywać i później nawalać.

... ta, co to się teraz porobiło !
15 IX 2003 23:10 CET +Higarra+

Każdy może sobie przyjść do VV.
=khe, khe=
Pamiętam jak jeszcze Gabik tu był. Wtedy to był porządek. Wtedy to była KULTURA ;), były ManeVry. A nie =khe= to co teraz.
Tak, wtedy wszystko było inne.
Już nawet ta cała gówniażeria SyZyFy =grhhhe, khe= chce przekładać. Piątki im nie pasują. Co to się wogle na tym świecie porobiło ?
Gdyby Gabik tu był to by było inaczej, on wiedział jak się tym wszystkim zająć, on by wszystko uporządkował.
=Kheee, kheee, khe=
Ech, dawne czasy. Nie to co teraz. Teraz to te eRPeGi nowofalowe wychodzą, wczuwanie się w postać jakoweś, poszukiwanie nowych granic gier fabularych się porobiło. Kiedyś to wystarczyło powiedziec to ja go tne, dawaj k100 i wszystko było dobrze. A teraz się tej młodzieży we łabach poprzewracało i mówią, że to manczkinizm i czy inna wstydliwa choroba.
I jeszcze gadają, że RPG dla wszystkich powinnobyć. Co oni moga wiedzieć ? Sami są przykładem, że nie powinno byc dla wszystkich.
=Khe, ghhreeee, khe, yyyyyyyyy ...=
Jak Gabik wróci to zrobi porządek.