Strona: 356

aha !
27 I 2004 15:28 CET Hopeless

kompleks to możesz mieć jedynie Ty, co do postaci (ciągle starasz się doścignąć wszystkich w różnych dziedzinach). Ja nie narzekam na graczy w takim stopniu. Chyba, że robią jakieś głupoty. Dobrze mi się gra ze wszystkimi, ale mam swoich faworytów do zabaw (chyba jak wszyscy) dlatego podział nie jest złym rozwiązaniem, tylko jak już coś knujecie to powiedzcie o tym wszystkim ... jak najszybciej aby oni też mogli przemyśleć za i przeciw, od jakiegoś czasu robicie się coraz bardziej samolubni ... :(

Ja was prosze: Darujcie sobie kolejną kłótnie o sensie RPG i teorii grania.
27 I 2004 15:34 CET +Higarra+

Odpocznijcie sobie od tej sesji i systemu, pograjcie w inny. Najlepiej zrobcie sobie przerwe w RPG, idzcie sie czgos napic albo co, posprzatajcie pokoj na przykład.

Bo zanim zacznieice kolejna dyskusje, musicie sobie zadać ważne filozoficzne pytanie: Po Chuj ??

Higarra
27 I 2004 15:45 CET MarheF

Jeśli już coś z tego wuniknie to na pewno nie będzie to dyskusja o sensie grania czy teorii mechaniki. Raczej bardziej o tolerancji, umiejętności gry w drużynie, o sposobie na dobrą zabawę bez psucia zabawy innym itp.

MarheF

No to fajne rzeczy
27 I 2004 16:01 CET Malesuadus

widz* dziej* si* na sesji, kiedy musz* spada*. Co si* znowu tym razem pochrzani*o? I co to za pomys* z rozbijaniem dru*yny? Jedyny pow*d jak dla mnie czego* takiego, jest taki, *e o*miu graczy to troszk* k... za du*o, i st*d wszystkie nieporozumienia. Bo nie da si* jednocze*nie prowadzi* dla wszystkich cz*onk*w tej dru*yny (a w ka*dym razie p*ki co tak to wygl*da i niepr*dko si* zmieni), bo ka*dy ma co* do MG, ka*dy chce co* robi* i kiedy MG zajmuje si* tak* osob*, pozosta*e nic nie robi*. To jest jedyny tutaj defekt, bo kiedy gracze si* nudz* r**ne dziwne rzeczy im przychodz* do g*owy, a p**niej zrzucaj* win* na MG, albo na siebie.

Z g*ry przepraszam za krzaczki w wyrazach, ale chyba co* si* pochrzani*o z polskimi znakami.

EGO SUM

Spos*b
27 I 2004 16:04 CET Malesuadus

jest na takie wypadki. Po prostu odrobina cierpliwo*ci i samozaparcia, *eby poczeka* i nie robi* sobie jaj na boku. Niestety niekt*rzy nie s* w stanie poradzi* nawet z tym, *eby do tego co si* dzieje nie wtr*ci* w*asnego komentarza. Szkoda.

Nie
27 I 2004 16:09 CET Corelius

nie karze nikomu sie podporzadkowywac do mojego stylu gry. A "rozmowy na boku" wynikaja z tego, ze akurat dyskusja zeszla na ten temat, gdy byla tylko nasza trojka obecna. Co, nie wolno nam juz rozmawiac o sesji, gdy wszystkich nie ma? Przeciez temat i wnioski sa calkowicie jawne, nic nie ukrywamy i chetnie porozmawiam z Toba czy kimkolwiek innym. Wiec nie naswietlaj tego wszystkiego jako jakiegos "spisku" przeciwko wam, ok? A powiedz mi, czemu niby sie wywyzszamy? Bo chcemy tez sie bawic na sesji? Bo chcemy sobie pograc jakos fajnie, ale nam to nie wychodzi (z roznych powodow). Czy to jest twoim zdaniem oznaka wywyzszania sie? Jesli tak, to ty tez sie wywyzszasz.
I co do rozmowy - jest plan, aby takowa walna przeprowadzic. I my nie "opieprzamy na boku" tylko zglaszamy wlasne zastrzezenia i uwagi dla Bolka. A ze z tego wynika potem dyskusja... Czy ktos tobie czy jakiemu kolwiek innemu graczowi broni zglosic MG zastrzezenia? NIE! Wiec zejdz z nas chlopie.
I jeszcze jedna rzecz - Eliach juz nie stara sie nikogo doscigac, bo wreszcie widac, ze promowane jest to, w czym jest dobry. Chyba logicznym jest, ze chcialem sie dobrze bawic, a w poprzednim ujeciu mechaniczneg-RPG musialem to robic, by miec jakas szanse na aktywny udzial w sesji.
Mi tez dobrze gra sie ze wszystkimi... ale ostatnio przestalo cos grac, niektore rzeczy zaczely sie psuc. I pewnie, super by bylo, gdyby na pstrykniecie palcami wszyscy zmaterializowaliby sie wczoraj u Bolka w cafe, by nasza dyskusja mogla byc toczona przy wszystkich zainteresowanych, z uwzglednieniem ich glosow, ktorych dosc mocno momentami brakowalo. Ale tak niestety sie nie da.
Mysle, ze oceniasz nas zbyt surowo i patrzysz jedynie przez pryzmat swojego stanowiska. Nie bierzesz pod uwage, ze mozemy miec problemy ze skrzyknieciem ludzi na dyskusje, ktora wynika spontanicznie w randomowych porach...

C.

Poza tym
27 I 2004 16:17 CET Malesuadus

Nie wiem kiedy wy sobie wyobra*acie gra*, kiedy dru*yna si* podzieli. P*ki co jest jeden termin, kt*ry wszystkim pasuje. A tak trzeba b*dzie znale** spos*b, *eby ka*da z grup znalaz*a jako* czas poza niedziel*, bo w przeciwnym wypadku b*dziemy gra* co dwa tygodnie, co najlepszym rozwi*zaniem te* chyba nie jest.

Hoho, to sie narobilo.
27 I 2004 17:09 CET Joseppe

MarheF - wypowiem sie tu, a nie na privie, bo nie ma sensu nic ukrywac.

No to tak.

1. Widze, ze znowu zaczyna sie niezdrowa rzecz, ktora zauwazylem wczesniej. Ludzie, przeciez macie duze doswiadczenie w RPG, a jednoczesnie zdajecie sie traktowac wszelkie klotnie na sesji bardzo osobiscie. Nie graliscie nigdy swoimi wrogami? Ta wyrazna tendencja na SyZyFach i u ludzi, ktorzy tam sie pojawiaja, jest dla mnie absolutnie niejasna. Ja z kumplami potrafilismy wyzynac swoje postaci z zimna krwia, klamac, oszukiwac, zabijac, by juz pare minut po sesji wspolnie pic piwo. Przeciez to tylko gra, rozrywka. Idzcie na miasto do knajpy, wyrwijcie jakas dupe, napijcie sie piwa - to jest prawdziwe zycie. RPG to gra, nie podchodzcie do niej za powaznie.

2. Podzial na dwie druzyny jest bezsensowny. Bo niby z czego mialby wynikac? Przeciez kazdy w druzynie lubi Rocca, nawet jezeli nie kazdy przepada za grajacym go graczem. Przeciez nikt nie ma nic do Eliacha, nawet jezeli komus nie podoba sie styl gry Bartka. Nie ma zadnego logicznego wytlumaczenia takiego podzialu. A jezeli chcecie tak naginac swiat gry tylko dlatego, ze _trudniej_ Wam grac, gdy wystepuja wewnetrzne konflikty, to jestescie slabszymi graczami niz myslalem i chyba daruje sobie takie sesje.

3. Podzial jest rowniez niemozliwy czasowo, albo czasowo utrudniony, bo zrobi sie gra co dwa tygodnie. Fakt, ze teraz tez nie jest dobrze, bo MarheF wzial na siebie zbyt wielu graczy i nie da sie nad tym zapanowac, ani tym bardziej oddychac w pokoju. Jezeli jednak mialoby nastapic takie oddzielenie, ze graloby sie co dwa tygodnie, to na pewno nie na podstawie kto kogo lubi, tylko czyja postac jak sie do czyjej odnosi. To, ze moja postac zje familiara Eleny nie znaczy, ze nie lubie Ageny, pamietajcie.

4. Szymon - pisz bez polskich czcionek, bedzie czytelniej.

5. Zaproponowany podzial (nie wazne jak go nazwiemy) informuje z gory jest nierealny. Moja postac nigdzie z Ririvaldem chodzic nie bedzie i coraz gorzej go znosi, co wyraznie nie raz demonstrowala. To, ze dobrze mi sie razem z Budzikiem zartuje tego nie zmieni. Moja postac nie bedzie lazila nigdzie z Avilem, bo jest niegodny zaufania, podrozuje z nim, bo sie do tego przyzwyczailem, nie jest to swiadomy wybor. Moja postac nie bedzie miala powodu, zeby podrozowac z Rocciem, choc dowiodl swej przydatnosci i lojalnosci to jednak znam go najslabiej. Takze taki pomysl druzyny jest absolutnie bezsensowny.

To tyle na poczatek. Ja na zadnym walnym zebraniu raczej sie nie zjawie, bo mam sesje, Krakon, a potem znowu sesje. Postaram sie natomiast odpowiadac tutaj i w razie czego zjawic za tydzien na SZF.

ps Problem, z ktorym sie borykacie ja juz w swoim przypadku rozwiazalem pare dni temu :)

mnie uderzyło
27 I 2004 19:42 CET Agena

tylko jedno: że moja postać została nazwana szpiegiem i zdrajcą na usługach wroga, który zagraża tylko jej i Eliachowi i w zasadzie nikomu innemu z drużyny - a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo, że łapano ją za słowa i zarzucano jej różne rzeczy. to był dla niej duży szok, który mocno zachwiał zaufanie pokładane w reszcie drużyny... i parę innych rzeczy też, ale nie będę się tu rozwodzić nad przeżyciami wewnętrznymi mojej postaci. jednak mogę zapewnić wszystkich, że ona ma logiczny powód by się odłączyć od reszty.

tak czy siak, oczywiście Joseppe ma rację - to, że nasze postaci zaczynają mieć do siebie jakieś wąty nie znaczy, że my się zaraz przestaniemy lubić, prawda?

co do dwóch terminów gry, MarheF zaproponował nam na razie prowadzenie w piątek dla jednej grupy i w sobotę dla drugiej - myślę, że jednak moglibyśmy spróbować tak zagrać, bo chyba ciężko mu prowadzić dla tylu osób.

ps. Joseppe dlaczego Rukk nastawał na życie Khisahji? nie rozumiem tego... sam dążysz w ten sposób do rozłamów...

PAX!

Agena
27 I 2004 19:51 CET Joseppe

"Joseppe ma rację " - jezeli Joseppe ma racje, to niech Elena spyta Rukka o to, o co Agena chce zapytac Joseppe :)))

Gra to gra, rzeczywistosc to rzeczywistosc :)

Ech... ludzie, jezeli czegos nie rozumiecie - pytajcie, dokladnie tak jak mowila Drache.

Ostatni raz robie taki wyjatek i daje tipsa - Rukk nie nastawal na zycie Khisahji, po prostu balismy sie
a) ze byc moze ona lub Ty nas szpiegujecie, poniewaz w naszych rozmowach doszlo do pewnych teorii, ktore rowniez zmniejszyly nasze zaufanie. Moja postac widzi rzeczywistosc taka jaka jest, o czym wspominala. Nie bylismy pewni, czy nie jestes po stronie kapitana, albo sam smok jest po jego stronie.
b) robila halas, slyszelismy w pomieszczeniu obok jej skrzydla i chcelismy ja jak najszybciej uciszyc.

I jezeli cos to nie _ja_ daze tylko _Rukk_ w oczach Eleny dazy do rozlamu. Ale to juz problem Twoj jak zareaguje i jak odbierze to Twoja postac, ja wiem jak gram i wierz mi tez mam swoje powody do takich, a nie innych akcji. Nie biora sie one z rl, ani z sufitu. Chcesz odpowiedzi? Zadawaj pytania.

Pozdrawiam cieplutko wszystkich, ktorzy za mocno wczuwaja sie w swoje postacie :),
J.

jak
27 I 2004 19:56 CET Agena

ostatnim razem Elena o coś spytała Rukka to sobie poszedł :/ to nie nastraja do przyjacielskich pogawędek.

PAX!

Joseppe
27 I 2004 20:00 CET Corelius

jedna uwaga - nie wiem jak inni, ale Eliach odniosl wrazenie, ze Rukk po prostu nie chce rozmawiac o sobie z innymi. Proby jakie podejmowal Eliach byly szybko konczone - albo Rukk sobie poszedl, albo milczal, albo wypowiadal sie... malo przyjaznie, nie przejawial zadnej checi do nawiazania konwersacji... To jak tu pytac?

C.

Agena i Corel
27 I 2004 20:07 CET Joseppe

Jak pytac? Nie wiem. Do skutku? Znajdywac lepsze chwile? Naprawde nie wiem. Moglbym tu walnac (gdybym mial sile i lubil mieszac dwa swiaty) ze trzy strony kancelaryjne wyjasniajacy zwiazki z przeszlymi i obecnymi wydarzeniami, ktore kaza mojej postaci zachowywac sie tak, a nie inaczej. O mojej przeszlosci owszem, nie chcialem gadac, ale wierzcie mi - pytaliscie w zlym momencie.

Zas Elena pytala Rukka ostatnio i odpowiadal i to nie on sobie poszedl, takze prosze bez uogolnien. Nie nastraja rowniez do pogawedek (nota bene) grozenie kulistym piorunem :/

Coral - jesli chodzi o Elicha - przypominam sobie jedna zdajsie probe. Slabiutko jak na barda, slabiutko :)

Coz, jak juz mowilem, to Wasze postacie maja inteligencje pod 20, to Wasze postacie umieja pytac, nie moja. Jezeli one poddaja sie po jednej probie to jak znalezc miedzy naszymi postaciami porozumienie?

a jeszcze
27 I 2004 20:11 CET Agena

co do waszych teorii - wolałabym powiedzieć to w grze, ale w tym tygodniu cię nie będzie, Joseppe, więc powiem teraz.

po pierwsze - nie wpadło wam do głowy że skoro koleś ściga Elene i Eliacha, to ona raczej nie może być z nim w zmowie? a jej chowaniec już zwłaszcza. niby jak? dzielą razem myśli. nie mógłby być przeciw drużynie nawet jakby chciał.

po drugie - Rukk musiałby odpowiedzieć sobie na jedno pytanie - komu bardziej ufa: spotkanemu przygodnie niziołkowi, martwemu półelfowi, czarodziejce czy avarielowi. nasze postaci walczyły razem przeciwko hordzie orków i dokonywały wielu poświęceń dla siebie nawzajem (mówię tu już o wszystkich postaciach, które wtedy były w drużynie) by tą walkę przeżyć. czy to nic nie znaczy?

edit: a co do pytań to fakt, może Elena wybrała zły moment na pytania. a ostatniej rozmowy nie pamiętam aż tak dokładnie, żeby przytoczyć mój punkt widzenia na to co się tam działo, więc przychylę się do twojej wersji. mętnie sobie przypominam, że Rukk odpowiadał wymijająco, ale nie jestem pewna, więc zostawmy juz to.

na obrone mojej postaci mam tylko tyle, że to istota zamknięta w sobie i nie bardzo do takich pytań skora... ale kogo to obchodzi :|

PAX!

Agena
27 I 2004 20:24 CET Joseppe

Jezeli spotykaja sie dwie osoby zamkniete w sobie nic dziwnego, ze maja klopoty z porozumieniem.

Dalem sie wciagnac w usprawiedliwianie na forum publicznym zycia psychicznego mojej postaci, ale niech i tak bedzie, skoro w najblizszym czasie nie bede mogl i tym pogadac bezposrednio.

1) Wpadlo nam do glowy, ze chowaniec to _magiczne_ zwierzatko, a dla mojej postaci magia jest niepojeta. Nie takie rzeczy juz widzialem. Koles sciga Eliacha, o Elenie zeby ja scigal moja postac (i ja zreszta tez :P) nic nie wie, dlatego, skoro najbardziej przypadkowy na swiecie kapitan nie byl przypadkowy, czemu czarodziejka nie moze zdradzic? Kto wie jak mysla magowie? Zwlaszcza zamknieci w sobie, zwlasza zamykajacy sie w pokoju, zwlaszcza majacy przede mna sekrety.

Po drugie: Rukk wie komu ufa, dlatego napisalem, ze nie wyruszy na wyprawe z martwym polelfem czy nowo napotkanym niziolkiem. Co zreszta juz pisalem. Ale Rukk tez zna znaczenie slowa plotka. Zreszta, ta sesja sie juz odbyla, rozmowa miedzy mna i Rocciem i wyciagniete z niej wnioski tez. Dla mojej postaci to wszystko bylo normalne i nic by sie nie stalo, gdyby Elena nie poslala tam chowanca i gdyby potem nie wkroczyla tam jak Valkiria rzucajac magia na lewo i prawo.

Pamietaj, glupie istoty sa czesto zakompleksione, maja zanizona ocene siebie, taki brak zaufania dotyka je o wiele mocniej.

I wierz mi, mnie jako gracza bardzo interesuje jaka Elene jest naprawde. Ale gram 2metrowa gora miesa, nie ludzcie sie, ze bede pytal jako pierwszy...

hehe no dobra
27 I 2004 20:34 CET Agena

moja postać jest zatem głupia bo jest zakompleksiona jak mało kto :) i widać te 20 na inteligencji jej mało pomaga w życiu.

i pomyśleć że chciała was tylko na kolację zawołać... ehhh ale wy jesteście drażliwi :) no ale z drugiej strony Elena też jest drażliwa... na punkcie swojego chowańca. ale to już moja wina - myślałam, by tam wysłać coś innego, ale chciałam, żeby smok miał wreszcie jakąś rolę w tej grze, bo ciągle jest pomijany i wszyscy go traktują jak... nie wiem co. element garderoby? szkoda mi się go zrobiło.

a kapitan nie był przypadkowy. był morskim elfem, a to nie jest normalne stworzenie. poza tym w końcu nazywają go "kapitanem najszybszego statku na Wybrzerzu Mieczy" więc nic dziwnego że Filiberg się nim zainteresował. w sumie mogliśmy o tym pomyśleć, ale z drugiej strony skąd mogliśmy wiedzieć...

aha i jeszcze jedno. Joseppe, nie zasłaniaj się niską inteligencją swojej postaci. Rukk też może o coś spytać czasem. to, że jest górą mięśni, wcale nie znaczy że jest głupi.

PAX!

No i widzicie, a mozna bylo ta rozmowe odbyc w grze :)
27 I 2004 20:48 CET Joseppe

Czyz nie byloby fajniej, czyz nie zaoszczedzilibysmy sobie i naszym postaciom wiele stresu? :)

Jasne, ze moglas chciec go wyslac, ale wierz mi, moment na to byl paskudny. Coz, komedie pomylek zdazaja sie nawet w najbardziej dramatycznych momentach sesji :)

A kapitan byl na tyle przypadkowy, ze zadne z nas nie powiazalo go z Filibergiem.

Postaram sie pytac. Nawet mialem kilka pomyslow, ale pojawiaja sie te swietne pomysly juz jak wracam do domu, nastepnego dnia po sesji. Bo najpierw jest 8 osob i nie ma sensu odgrywac jakiech ckliwych kawalkow, bo i tak w polowie pojdzie jakis dowcip o skunksach i zmarnuje mi to nastroj jak i pomysl. A pozniej kiedy juz sie robi fajnie, to jestem tak spiacy, ze wiem, ze nie zrobie tego tak dobrze, jak bym chcial.

Ale postaram sie wiecej pytac, jezeli tylko bede mogl dojsc do glosu.

ps To, ze jest gora miesni, nie oznacza, ze jest glupi, ale jego staty umyslowe i wychowanie nieco jednak o tym swiadcza ;P

pps No dzieciaki, do nauki! Ja koncze, nie wiem czy bede sie jeszcze logowal przed Krakonem, takze z gory do zobaczenia po Krakonie i wtedy sobie pogramy, podyskutujemy i na pewno pare rzeczy w zaskakujacy sposob sie wyjasni :)))
/me usmiecha sie tajemniczo :>

no to
27 I 2004 20:52 CET Agena

do nauki. pojutrze egzamin z interferometrii i holografii, a to nie jest prosta sprawa :/ jak już to zdam, to będzie najszczęśliwszy dzień w moim życiu :)
w każdym razie w tym tygodniu ;))

wszystkim w trakcie sesji egzaminacyjnej życzę powodzenia :)

PAX!

Zadam wam pytanie
27 I 2004 23:29 CET Asar

- po chuj ta dyskusja??

szkoda :(, że...
28 I 2004 12:09 CET Hopeless

... trzeba włożyć kij w mrowisko by rozpocząć otwartą konwersację między nami. Całkiem niedawno była debata na temat mechaniki i odgrywania postaci, przebrneliśmy przez nią i chyba każdy zauważy, że odniosła ona skutek pozytywny. Niestety istnieją pewne nieścisłości między graczami (nie lubią się czy jaka cholera?) być może wynikające z ich nadmiaru, lub... cholera wie czego. Teraz widzicie, że niektórym graczom nie odpowiadają inne terminy czy sam fakt podziału, jest ciężko ale może (jak dorośniemy) nauczymy się bawić w większej grupie co niewątpliwie da nam jakieś PD-ki :). Zaczęliśmy razem, to skończmy razem!!!

Hopeless - Rocco