Strona: 362

Na ostatniej sesji to wkurzylem sie ja :P
15 II 2004 17:56 CET Corelius

Bo praktycznie sobie nie pogralem, ale MG tez sie zirytowal i mial do tego prawo.

A jesli chodzi o moje uwagi na przyszlosc.

Przede wszystkim: PO CO ROBIC JAKIES WIELKIE MEGA HEROIC QUESTY DLA DRUZYNY? I narzekac, ze nie ma sie pomyslu na kolejny taki... Po co?
Czy nie lepiej jest pozwolic grze toczyc sie samej? Przeciez mamy tyle watkow. Sam Eliach ile ma? Z 5-6. Wypisalem je MarheFowi. Poza tym po co _glowny quest_ i questy poboczne? Nie wpadajmy w schematy. Teraz robie to, potem tamto i tyle. Nie musze miec dodatkowo widma czegostam wielkiego na horyzoncie...
Mnie osobiscie bedzie bawic nawet odwiedzenie rodzicow, ktorych nie widzialem od dobrych paru lat - tym bardziej, ze elena zasugerowala mi, ze moge miec teraz siostre/brata... :)
A jest tez wiele rzeczy do zagrania cala druzyna a nie solo (ew. w dwie - trzy osoby). I nie bede teraz wskazywal wszystkiego palcem - niech inni czlonkowie druzyny sie wysila ;P

Co do zarzutu, ze to nie sa juz Forgotteny... Litosci Bolek. Ale dlaczego nie? Bo znamy pewien ich fragment i zmienilismy go nieco? Ale co nasze postacie tak naprawde wiedza o Torilu? Eliach praktycznie nic - oprocz tego malutkiego kawalka, ktory zobaczyl i tego co przeczytal w ksiazkach. Co wie Rukk? Elena? Avil... Tak naprawde nic. Znamy tylko swoje podworko, a i to nie do konca. I nie dopuscilismy sie wielkich czynow Bolek, bo zmieniac cos w tym swiecie, ze wzgledu na nas. Zniknal przez nas jeden Shade, jeden nekromanta i jedna kaplanka. Wszyscy z kultu Shar. A wszystko to po cichutku. Znani mozemy byc tylko z tej bitwy na polnocy i z incydentu ze smokiem. Eliach dodatkowo rzuca sie w oczy swym wygladem. Ale na tym sie konczy. Nie dokonalismy jakis mega-heroicznych dokonan, ktore zmienia Toril. Po prostu nie mielismy kiedy, nie mielismy tez okazji, ani mozliwosci. To, ze nie czujesz swiata, to tylko kwestia Twojego spojrzenia. Naprawde nic nie stoi na przeszkodzie bys poprowadzil normalne Forgotteny. Praktycznie nic - oprocz Ciebie :)


No i kwestia magii, *POPow* etc. Faktycznie to taka mala przeginka sie z tym robi. Szczerze mowiac szlag mnie juz przez to trafia. Albo kusze obleznicze Sabiso o rozmiarze zwyklej pistoletowki (penetracja 10!!!!!) - moj luk za 75000 sztuk zlota - czyli kosmiczny - ledwo sie z nia rowna... a jesli chodzi o porecznosc i uzyecznosc, to jest daleko w tyle.
Kolejna rzecz - za duzo kasy. Stanowczo. Zwlaszcza u Sabiso - jak ja slucham co on wyprawia, co kupuje i jakimi kwotami obraca, to czuje sie zebrakiem - ja, namiestnik CALEJ RASY czuje sie zebrakiem. I to nie jest wolanie z mojej strony o dofinansowanie, nie. Nie chce wiecej kasy. Ale trzeba ukrucic tez kupowanie spell seedow za 200k od tak, bo chce miec lepszy domek... Poza tym co do spell seeeda - wytworzenie go kosztujee 200k + dziesiatki tysiecy XP, wiec taki mag powinien policzyc za niego duuuzo wiecej. A do tego marza, jaka normalnie Bolek nakladasz na przedmioty magiczne... Ja za rozdzczke detect magic placilem 150% ceny, a za epickie ziarno czru, a dokladnie _ziarno wymiaru_ nie trzeba zaplacic nawet logicznych 100% ceny... fajnie... a potem wszyscy sie dziwia, ze jest overpowering postaci, przypaki chodza i jast za duzo magii... a tu postac - nie epicka co lepsze - kupuje sobie _czyste nasiono magii_, ktorym stworzy sobie wlasny wymiar. A rzeby bawic sie takimi nasionkami, albo je tworzyc, trzeba miec minimum 30 INTa (to jest minimum - uczniaki epickich magow tyle maja, by parac sie taka magia), a zeby na powaznie w tym tkwic to trzeba miec ~36INT i z 3 epickie featy. Pomijajac kurwe laboratorium i tone czasu. Ale spoko... To ja tez ide sobie kupic takie nasionko - jeszcze nie wiem czego, ale ide. co mi szkodzi. Nie wiem, skad wezme na nie kase, ale cos wymysle.

To tyle na razie.

C.

Nie ma to jak...
15 II 2004 19:31 CET MarheF

... usłyszeć "piąte przez dziesiąte" i wypowiadać się na temat plotek, Corelius.
Dlaczego stwierdziłem w rozmowie przy której CIE NIE BYŁO, że to DLA MNIE już nie są forgotteny? Bo JA już nie widze tego świata, który wam kreuje, jako FR. Przez działania coponiektórych widze go jako jego przerysowanego sobowtóra. Odczuwam po prostu przesyt. Jestem przejedzony tym co się dzieje na sesjach i po prostu ma dość. Jak sobie to wszystko poukładam to pewnie, prędzej czy później, pociągne to dalej, ale na razie potrzebuje czasu.

Co do spell seed´ów... Nie wiem po co mi to mówisz? Nawet nie wiesz co i jak, bo nie przypominam sobie aby Sabiso coś mówił jak na ten temat, a już podnosisz jedyny sprawiedliwy głos równowagi i rozsądku. Na prawde nie wiem co próbujesz w ten sposób osiągnąć, ale ja to odbieram jako krzyk małego dziecka w stylu "mamo, mamo! On dostał ładniejszą zabawkę niż ja. Święty Mikołaj jest głupi!".
Z drugiej strony powołujesz się na to że jesteś namiestnikem Avariel. To wyobraź sobie że On jest namiestnikem dziewięciu piekieł Batoru! Co zabawniejsze on własnymi siłami dopracował się tej funkcji i, z tego co widzę, zamierza to wykorzystać.

Wracając do magii to powiem tylko tyle: Nawarzyłem sobie piwa i teraz musze je wypić. To był mój błąd, że zezwoliłem na to abyście się tak rozpaśli. To była moja wina, że większość z was ma min. 5 przedmiotów magicznych nie licząć amunicji, zwojów i magicznych mikstur. To moja wina, że magia jest nadużywana i wszechobecna. Ale nie będe teraz tego na siłe próbował naprawiać. Skoro stało się tak jak sie stało - trudno. Uważam że należy być konsekwentynym i mimo, że rzygam już tym wszystkim, będe to kontynułował. A wiesz dalczego? Bo niektórym taki stan rzeczy odpowiada.

MarheF

PS. Jeśli uważasz że przesadzam, bądź że coś zbyt poważnie potraktowałem, to zdradzę Ci pewien sekret - rozminąłem się z ideą emote-icon´ów i nie lubię/nie potrafię/nie chcę ich czytać/stosować

Corel
16 II 2004 11:32 CET Angael

Nie chce mi się Ci cokolwiek tłumaczyć, ale:
- nie tylko ty nie zrobiłeś tego co chciałeś, mi jeszcze dużo do szczęścia brakuje i jakoś się nie skarże;
- na sesjach nasiedziałem się bezczynnie raczej więcej czasu niż ty;
- Sabiso wszystko sam sobie wypracował i nie można go winić za to że ma więcej możliwości od innych postaci;
- nie bądźmy zazdrośni o postacie innych graczy bo to jest chore;
- MarheF w większości ma racje;
- fakt faktem, że często słyszysz plotki od kogoś kto te plotki usłyszał jako gracz;

Świetnie
16 II 2004 11:44 CET Malesuadus

widzę, że znowu zaczynają się licytacje i wypominki po sesji. No cóż. Oto moje zdanie, niestety pocięte, bo chyba V-ka nie przyjmuje tak długich postów:

Bolek:

Sprawa Forgottenów. Szczerze mówiąc, to nie aż tak bardzo chyba odbiegają od tego, co jest w podręcznikach? No bo w czym? Dziwnym składem drużyny? Bo ja nie zauważyłem nic innego, co mogłoby stanowić jakiś problem. Poza tym, to przecież tyle znamy Forgotteny, co z „Baldurs Gate”, czy „Icewind Dale”, bo nikt z graczy nie zagłębiał się chyba w książki do tego stopnia, żeby miało to znaczenie. Przecież my nie musimy grać dokładnie w tym czasie, jaki sugeruje podręcznik. Może jest to 5 lat wcześniej, lub 5 lat później. Może np. właściciel karczmy „Pod Wyjącym Portalem” zbankrutował i musiał sprzedać lokal i teraz jest tam dom publiczny, albo prywatne mieszkanie? Ten świat przecież też żyje i nie trzeba się go trzymać sztywno.

cd
16 II 2004 11:47 CET Malesuadus

Kwestia kasy. Mówisz, że moja postać ma jej za dużo, a chwilę później oświadczasz, iż kupiłeś sobie łuk za 75 tys zł. Hmm, tobie kasy chyba też nie brakuje? Poza tym tak dla Twojej wiadomości, na razie wybuliłem się już ok. 40 tys zł na dom i jego remont, a nie na łuk, dzięki któremu będę bardziej dopakowany. Załatwiłem też sobie inne rzeczy, ale nie tylko takie, które dopakują moją postać. I dodam, że ten dom pochłonie jeszcze co najmniej kilkanaście tysięcy, a pewnie i więcej, bo chcę mieć DOM, a nie tylko łuk, pancerz i inne użyteczne przedmioty. Poza tym wcale nie obracam jakimiś niewyobrażalnymi sumami, a już na pewno wasze postacie nic o tym nie wiedzą. To co dosłyszycie na sesji, nie znaczy wcale że wasze postacie o tym wiedzą. Na razie tylko raz miało to miejsce i było to przed bitwą, kiedy pytałem, czy możecie dorzucić się na najemników. Fakt, wtedy miałem ok. 90 tys, ale były to pieniądze od wszystkich, łącznie z Dekapolis. Poza tym mogłem wtedy wynająć pomoc za połowę tej ceny, a resztę wsadzić do kieszeni. Jednak tego nie zrobiłem, mało tego, połowa tej kasy pochodziła przecież właśnie z mojej kieszeni... i duszy. Ale nikt przecież nie zwrócił na to uwagi. Wprawdzie mam trochę gotówki, bo większość z tych przedmiotów, które mi się dostają, jest kompletnie bezużyteczna dla mnie, więc je sprzedaję. Stąd właśnie mam tą kasę.

cd2
16 II 2004 11:49 CET Malesuadus

„POPy”. Kilka prostych słów: jestem outsiderem, na dość wysokim poziomie „planar championa” i do tego na usługach Dziewięciu Piekieł Baatoru. Każdy z tych argumentów uwzględniony z osobna jest rozsądnym wyjaśnieniem, dlaczego miałbym mieć taką możliwość, że nie wspomnę, jaki argument otrzymujemy, kiedy powiążemy je ze sobą. To są argumenty w grze. Offtopowo, daje mi to logiczne wytłumaczenie, dlaczego moja postać znika, kiedy ja muszę się już zwijać z sesji, a wy gracie sobie dalej. Daje mi więc szansę na dogranie potem czegoś na własną rękę, a nie wysłuchanie jedynie co się u was zdarzyło i dlaczego nie było udziałem mojej postaci. To dopiero było wkurzające zanim dostałem taką możliwość. Że nie wspomnę o fakcie, kiedy to wcześniej, kiedy takiej możliwości nie miałem, przychodzę na następną sesję i dowiaduję się, np., że „łupy” są już rozdzielone i mi może się dostać to, czego inni nie wzięli. Piękne dzięki.

cd3
16 II 2004 11:50 CET Malesuadus

Kusze. Cóż, jak dla mnie sprawa jest prosta. Ty masz łuk, ja mam kuszę. Wydawało mi się, że zdajesz sobie sprawę, jakie różnice są w naciągach łuku i kuszy? Łuk z naciągiem 60 funtów jest mocny. Kusza z naciągiem 250 funtów nie jest niczym nadzwyczajnym. To podstawowa sprawa. I niech będzie, że moje kusze są małe. To sprawia, że ich naciąg byłby pewnie porównywalny z naciągiem porządnego łuku, gdyby nie kilka detali: po pierwsze, ich łożyska, kolby i obudowa są wykonane z mithrilu. Ramiona, cięciwa i mechanizm naciągu jest wykonany z adamandytu, bełty również są adamandytowe – już to powinno świadczyć o możliwościach takiej kuszy. Po drugie, zostały wykonane przez specjalistę w dziedzinie kusz, pochodzącego z planów mechanicznych, czyli dla Pierwszoplanowców taki koleś jest w swojej dziedzinie arycywyjebistym mistrzem i cudotwórcą. Więc nie porównuj do tych kusz swojego łuku za 75 tys, bo to nie ma sensu. Twój łuk jest jak podejrzewam z drewna i nasycony magią, która raczej nie była skierowana na jak największą siłę przebicia, tylko na celność. Poza tym, chyba nie podejrzewasz, że za te kusze zapłaciłem mało? Bo wierz mi, że ta suma mała nie była.

cd4
16 II 2004 11:50 CET Malesuadus

Fakt, iż jesteś Namiestnikiem. Bolek już dał swoją odpowiedź, ja zaś dodam od siebie kilka słów. Ty i reszta graczy możecie nie zdawać sobie faktu z tego, iż ja już od kilkunastu co najmniej sesji pracowałem nad kilkoma sprawami, które na ostatniej sesji udało mi się osiągnąć. Od kilkunastu sesji bawiłem się w przygotowywanie gruntu pod to, co chcę osiągnąć, w taki sposób, by nie dotyczyło to waszych postaci, a raczej, żeby żadna z waszych postaci nie miała w związku z moimi planami nieprzyjemności, czy kłopotów. Dlaczego? Elena już zapytała Sabiso o pewną rzecz i ona już wie. Czy i jakie pytania padną ze strony innych postaci, to wyłącznie sprawa graczy. Przez wiele sesji zajmowałem się rzeczami na pierwszy rzut oka zupełnie „odczapkowymi” i niezrozumiałymi. Musiałem naprawdę nieźle się starać i napracować, żeby osiągnąć swój cel, a zwłaszcza żeby wskutek dążeń do niego żadna z waszych postaci nie miała nawet poczuć się urażona. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jakie to było trudne odegrać swój charakter w takiej sytuacji, a jednak mi się udało. Więc teraz nie róbcie mi zarzutów, że Sabiso ma czegoś więcej, albo że ma większe możliwości, bo wszystko to zostało wypracowane w grze. Wszystko miało swoją celowość, nic nie było pozostawione przypadkowi. Przed wieloma rzeczami się zabezpieczyłem, wiele rzeczy uwzględniłem. Planowałem pewne sprawy na kilka sesji do przodu, aby potem doszły do skutku. Zapytajcie Bolka, ile z rzeczy, które były moim udziałem pozostawiłem przypadkowi? Moja postać jest straszliwie wyrachowana i potrafi zaplanować niejedną paskudną, bądź przydatną rzecz, która wyjdzie dopiero po kilku sesjach. Ona nie idzie na żywioł. Zawsze ma jakiś plan awaryjny, zawsze zanim zadziała, zadziałają obwody logiki i planowania, często dla innych zupełnie niezrozumiałego. Sposób myślenia Sabiso niewątpliwie może być dla innych postaci czymś zupełnie obcym. Bo jest Obcy.

cd5
16 II 2004 12:11 CET Malesuadus

Seedy rzeczywistości. Prawie na pewno tutaj Corelius przesadziłeś. Bo faktycznie, moja postać o niczym takim nie wspominała. Zaś to, co mogłeś usłyszeć na offtopie to tylko to, że są, że kosztują po 200 tys zł od sztuki i że ten koleś potrafi je "zaprogramować". Wydaje Ci się, że Sabiso zamierza lekką rączką wyda kilkaset tysięcy, by dobudować sobie pokój? No cóż, jeśli Twoja postać tak by postąpiła, to gratuluję jej przedsiębiorczości. Bo ja te ziarna zamierzam zdobyć, co da mi dodatkowo jakiś istotny dla mojej postaci wątek. Piszesz, że zaprogramować coś takiego jest koszmarnie trudno i podpierasz się mechaniką. Wiesz, zrobię małe porównanie. Czar "alter self": to czar średniopoziomowy (3 krąg zdaje się), ale za to jest bardzo użyteczny. Dlatego też przedmioty z nim związane są sporo droższe od innych z tego kręgu, a i wtedy masz ograniczoną możliwość posługiwania się takim przedmiotem (vide mój płaszcz: 3x dziennie). I weż dla porównania Avila, który robi "pstryk" i zmienia postać. Może to robić bez ograniczeń. Dla niego jest to naturalne. Więc czemu nie miałoby być jakiegoś np. extraplanara, dla którego taka rzezcz jest równie naturalna jak dla Avila zmiana postaci? Bo taka rasa nie jest opisana w podręcznikach? Jeśli chcesz wiedzieć to zerknij do "Manual of the Plaines" na profesję Planeshiftera. On na 10 POZ jest w stanie zaprogramować sobie takie ziarno. Wprawdzie tylko jedno w jednym czasie, ale to w końcu tylko profesja...
Pozostawmy to jednak na boku, żeby zastanowć się w jaki sposób rzeczywiście wpłynie to na równowagę gry oraz świata i odpowiedz mi szczerze, czym jest ta różnica, która decyduje że pokój za 200 tys zł, czyli równowartość kilku wspaniałych posesji, różni się od pokoju wybudowanego z cegieł? Bo powiem Ci, że np. w Sigil jest dużo takich pomieszczeń. MNÓSTWO. Może po prostu wkurza Cię fakt, że mogę mieć dostęp do czegoś, do czego inni najprawdopodobniej dostępu mieć nie będą? Bo tak to wygląda.

cd6
16 II 2004 12:12 CET Malesuadus

Teraz kilka słów, w sprawie o którą też jestem nieustannie atakowany.

Twierdzicie że to moja postać jest przypakowana. Dlaczego? Bo potrafi sobie poradzić w większości sytuacji? Bo ona nie ma tak przypakowanych skilli jak inni – na moich podstawowych mam najwyżej połowę ranków!!! Bo mam tyle ataków? To jest faktem tego, iż moja postać jest niezwykle zwinna i w ten sposób się to objawia. A fakt, że musiałem w to władować 8 featów, kiedy mógłbym to już czysta mechanika. Że potrafię biegać szybciej od innych? Tak, są względy rasowe, ale wziąłem też feata, którego mało kto by wziął, bo woleliby brać premie do umiejętności, albo nowe, potężne ataki. Ja nie mam tak potężnego trafienia jak niektórzy, co to chwalą się, że oni wyciągają średnio po 40-50 atack bonus, w porywach nawet do setki (ja mam skromne 21), ani koszmarnie wielkich obrażeń w postaci massiv damage, przy krytykach osiągających wartości liczone w setkach (podczas, gdy ja się cieszę, jeśli uda mi się zadać 15 obrażeń). Moim śpiewem nie zachwycają się bogowie, ani też nie jestem wielkim czarodziejem. Prawie wszystko (bo inaczej się nie da w D&D), co wypracowałem, a co może wydawać się przypakiem, wypracowałem fabularnie podczas gry, a nie podczas level’upów. Kiedy zaczynałem grę, moja postać była NIKIM. Outsiderem, który wędrując po Sigil zrobił „POP” i przypadkiem znalazł się w Pierwszej. Niskopoziomowym na dodatek, ale pozostawmy sprawę mechaniki na boku. A jednak drogą planów, sprytu i różnych wybiegów udało mi się osiągnąć to, kim jestem teraz. I to właśnie mój sposób myślenia i „kombinowania” jest atutem moich postaci. A na coś takiego was chyba też stać, prawda?

A tak poza tym, to chyba ta ostatnia rozmowa po sesji niewiele dała, bo znowu była cała masa offtopów, burdelu na sesji i niemal całkowitej ignorancji tego co mówi MG. Pewnie nie zwróciliście też uwagi, że ja trzymałem się tej umowy i przez większość sesji siedziałem nieruchomo i w milczeniu. To jest możliwe, mimo że mi też się nudziło. A jednak potrafiłem się powstrzymać. Zastanówcie się do cholery, czy chcecie pograć, czy przyjść żeby napić się piwa i pogadać na luźne tematy.

!! ...
16 II 2004 12:31 CET Hopeless

... nie stresuj się <Michał?>. Faktycznie masz rację z tymi wszystkimi rzeczami, trochę wyluzuj, niektóre rzeczy wypominane Tobie czy też Twojej postaci traktuj ulgowo i przymykaj na nie oko, powiem Ci tylko tyle, że z tego co wiem ja <napewno>, Joseppe, Budzik, Drache nie mamy nic do zarzucenia Tobie czy też Sabiso więc nie przejmuj się tym tak bardzo. Masz RACJĘ!! Teraz będzie trochę luźniej ;).

Hopeless

Piwo na sesji
16 II 2004 18:05 CET Angael

To faktycznie jest problem, bo potrafi to różnie wpływać na grających. Czy pijemypiwo i gadamy na luźne tematy czy sobie pogramy i postaramy się utrzymać jakiś klimat, bo na razie to był może na jednej sesji. O najbardziej podobała mi się sesja kiedy dogrywałem podróż do waterdeep, nikt nie przeszkadzał i mogłem sie naprawdę pobawić. Ja na sesje wole sobie przynieść karotkę, czasem jedno słabe piwo, ale nie trzy dębowe mocne bo mam ochotę sobie popić. Ja mam ochotę sobie pograć, a ostatnio było z tym nienajlepiej.

Jeszcze jedno akonto przerwy w prowadzeniu u bolka
16 II 2004 18:16 CET Angael

Jeśli uda mi się zebrać podręczniki do cybera w czasie do sroda-czwartek to jestem w stanie spróbować coś poprowadzić. Ew. sesja spadnie na wstęp i dotworzenie postaci dla chcących graczy którzy ich jeszcze nie mają lub chcą zmienić.

Aktualnie znane mi postacie to:
- Nomad znany jako Dziki Boo;
- Matsu Hiroko znana z China Food;
- sprzątający Jimy Robertson;
- oraz dwóch panów od argumentów którzy są dla mnie bliżej nieokreśleni;

Hopeless
16 II 2004 21:55 CET Eyu

Szymon (a wlasciwie Michal:)) sie az tak nie denerwuje jak by sie moglo wydawac (gorzej bylo jak wczoraj to napisal po raz pierwszy i nie mogl wyslac ani skopiwac):D wiec sie nie martw. Mysle, ze po prostu wkurzyl go C. i dlatego podal mu pare konkretnych argumetow na poparcie swojego zdania. Moze rzeczywiscie odpoczynek dobrze wam zrobi.
SYLA

Spokojnie
17 II 2004 11:58 CET Malesuadus

Jeśli ktoś odebrał moje posty jako bardziej "agresywne", to wyjaśniam, że nie taki był cel tych wypowiedzi. Chciałem jedynie parę spraw wyjaśnić, żeby nie było wątpliwości skąd coś mam, w jaki sposób udało mi się to uzyskać itd. :P
A jeżeli rzeczywiście takie tony są obecne w tych wypowiedziach, to dlatego, że dnai poprzedniego V-ka nie chciała mi tego wysłać, a poza tym męczy mnie już wyjaśnianie po raz kolejny, w jaki sposób gram.

...
17 II 2004 12:15 CET Hopeless


Eyu i Michał - taka jest V-ka, wiesza się,czasami długo doczytuje, itp. ale nie wiem co jest bardziej denerwujące, to tylko bezmyślna "maszyna", nie to co gracze, a może ...? :D

Odpoczynek ... już czuje się jak na wczasach, spokój, cisza, nikt nie krzyczy: "zamknij ryj", miła atmosfera, wszyscy się lubią, tak jest właśnie w moim otoczeniu, chyba, że gramy u Marhef-a, a jak jest u was w domu? Czy boicie się czegoś niezwykłego, lub macie jakieś dziwne przeżycia z własnym psem (kotem), jakieś spięcia rodzinne? NIE? To po jaki chuj ciągle się kłócicie, jednorazowa dyskusja jest jeszcze na miejscu, ale kur.. mać, czy Wy macie jakiś umiar?

Hopeless

NA tym SZf moj kumpel ma zamiar poprowadzić WH40K RPG.
17 II 2004 13:50 CET +Higarra+

Przewidywana ilośc miejsc 4-5

Ogrniczenia co do postaci - tylko ludzie, bez space marines.

Wszystkie postacie maja jakas kryminalna przeszłośdc.

That´s all folks. Chomba !!!

Pare slow.
17 II 2004 16:02 CET Corelius

Po pierwsze MarheF - bylem przy tej rozmowie. To, ze nie zauwazasz juz mojej osoby to Twoj problem i zastanow sie nad tym.

Po co mowie o seedach? Bo pewien MG placze, ze jest za duzo magii, a potem daje seedy. Chyba dlatego o nich mowie. Nie dlatego, by odebrac je Szymonowi, zabronic mu zrobic to, czy tamto. Robie to dlaego, ze nie chce wiecej sluchac jak sie o to zalisz. Understood? Albo Ci to nie pasuje i nie rozdajesz magii (jemu seedow czy mi lukow), albo dajesz i nie narzekasz. Troche konsekwencji. O to mi chodzi. Tylko o to.

Marcin:
"- na sesjach nasiedziałem się bezczynnie raczej więcej czasu niż ty"
Aha i uwazasz to za dobry argument? Zwlaszcza przeciwko moim wypowiedziom? Pomysl troche. Mam prawo miec pretensje o to, ze nie gram na sesji na ktora przychodze. y tez masz, a to, ze nie korzystasz z niego, to juz ylko twoja sprawa.

"- nie bądźmy zazdrośni o postacie innych graczy bo to jest chore"
To nie jest kwestia zazdrosci. Grajcie se nawet bogami, bylebym mial mozliwosc i okazje zagrac i bawic sie, a nie ze wszystko jest zalatwiane jakas magia czy innymi dziwnymi patentami.
Przyklad? Ostatni watek. Ten z Filibergiem. Zakonczenie bylo takie jakby sie ktos zlal po nogach jak mawia to Drache. Wielki watek, Eliach jako glowny zainteresowany, cel tych wszystkich zlych. I co? Filiberga nawet nie widzial. Nawet ja jako gracz nie wiem jak to sie dokladnie skonczylo. Eliach zostal oddelegowany gdzies daleko i wszystko rozwiklalo sie bez mojego udzialu. A Filiberga zabilo manchkinowskie monstrum. Zajebiscie sie bawilem, wiecie? W zyciu nie zapomne tej przygody, mialem tyle zabawy, tyle wplynelem na zakonczenie mojego watku, ze hej. To nie jest kwestia zazdrosci, tylko ze gram po to sesje, zeby tez cos na niej zrobic, zeby sie bawic.

" fakt faktem, że często słyszysz plotki od kogoś kto te plotki usłyszał jako gracz" i rozmawiam o tym jako gracz, nie jako Eliach. W czym problem?

Szymon:
Luk - kupilem luk za 75k placac za niego wieksza czescia mojego ekwipunku. I zakley on jest magia ofensywna, nadajaca mu potezne obrazenia, a nie magia celnosci. To takie sprostowanie. A jesli chodzi o domy - ja buduje dom juz od dawna. I co? Bo wydaje mi sie, ze cos mi zarzucasz pod tym katem. Dom dodatkowo buduje Elenie, a nie sobie, bo sam mam dom, a jej splonal przez Eliacha. I ja nie kupuje samych dopakowywujacych przedmiotow. Wiekszosc rzeczy ktore ostanio kupilem, byly albo nie dla mnie, albo byly tak przyziemne, ze Rokko tylko takie kupuje oprocz mnie. Nikt inny. I mowie to na podstawie deklaracji na sesjach, ktore slysze, zeby nie bylo, ze opieram sie na "plotkach".

I glowna rzecz. Oddzielajcie rozmowy _o sesji_ od rozmow _w seji_!!! Szymon jestes kolejna osoba, ktorej n-ty raz musze poworzyc: rozmawiam jako gracz, na podstawie informacji, ktore mam jak GRACZ, a nie jako ELIACH na podstawie informacji Eliacha. Wbic se o do glowy do ciezkiej cholery, bo mam dosc powtarzania sie.

Co do POPow. Odnosze wrazenie, ze tylko Ty czujesz sie najechany. Jak to Marcin mi napisal niedawno... "uderz w stol...", ale nie o tym chcialem mowic. Zasrzezenie o POPach odnosi sie do wszystkich. Wszystkich, ktorzy POPuja, a nie tylko do Ciebie (tak, widze w tym tez i troche mojej winy, bo tez POPowalem z Elena kiedys). No chyba ze tylko Ty czujesz sie winny...

Co do tych nieszczesnych kusz... dziekuje za wyklad - szkoda, ze to wszystko juz wiedzialem ;P Widzisz - chodzi mi o to, ze zawsze wydawalo mi sie, ze wazne jest zrownowazenie postaci, o to by kazdy mial co robic, a nie byl wyreczany przez kogos innego. Ale tu to wszysko sie rozmydla. Chocby przez te magiczne przedmioty. Zastanawiam sie, kiedy wszyscy zaczna spiewac i rzucac chain lightningi na prawo i lewo odcinajac glowy wrogom przy uzyciu mieczy oburecznych...

To, ze Twoja postac na wszystko pracowala, to znakomicie. Nawet nie wiesz jak sie ciesze. Szkoda tylko, ze inne postaci nie moga sobie "popracowac" - na cokolwiek. Znow dam przyklad ostatniego watku. To byl moj watek. Zwiazany z moja postacia. A co zrobilem? Zosalem pozostawiony w Silverymoon, podczas gdy wszystko rozstrzyglo sie osatecznie w Waterdeep podczas gdy ja bylem daaaaaleko. Zajebiscie, nie? Popracowalem sobie. Zagralem sobie. I bawilem sie po prosu pysznie...

Jesli chodzi o Spell Seedy. Nie, nie przesadzilem. To jes zabawka z polki "Epic". To sa rzeczy przegiete, przypakowane i bardzo wymagajace. W kazdym podreczniku pisze, ze to sa rzeczy niedostepne dla graczy PONIZEJ 20 LVL. Rozumiesz? Poza tym czytalem sobie magie epicka conieco i wiem jakie to ma wymogi i mozliwosci. I dlatego razi mnie to, ze chcac grac w swiecie bez przesyu magi przesyt ten sie tworzy samemu. I ciesz sie - te 200k za seeda, to naprawde okazyjna cena. Jesli zas chodzi o prestige - jak np: planeshifter. Ich zalozeniem jest to, ze postac w tej klasie koncenruje sie na danej rzeczy, dzieki czemu moze osiagnac pewne rzeczy szybciej. Ale po to ma tego prestige´a. I ukonczenie go jest rzecza przelomowa dla postaci - w zasadzie kompletujaca ja.

Co do Twojej postaci - Ty sie skradasz biegajac, ja spiewam pieknie, Elena czaruje ec. I spoko. Tylko dajcie grac innym. Mi sie nie podobalo to co zrobiles w zamku Filiberga. Bo uwazam, ze zepsules mi zabawe odcinajac mnie od mozliwosci zagrania sobie w mojej sprawie.

A to co ja osiagnelem tez jest odgrywane i zgodne z fabula. Nawet uczenie sie jezykow. To nie ja zdobylemn nowa bieglosc jezykowa i POP umiem juz nowy jezyk... Tylko ja i Jozek AFAIR deklarowalismy, ze cwiczymy dana umiejenosc, zdolnosc czy costam... I to nie ja kombinuje jak zaprogramowac rozwuj mojego Eliacha, by zyskac najwiecej najmniejszym kosztem poziomow/featow/skilli.

I koncze ta dyskusje, bo tylko sie irytuje niepotrzebnie. Robcie sobie co chcecie i jak chcecie, ale dajcie mi grac i bawic sie. I tyle.

C.

Słów parę.
17 II 2004 16:27 CET Joseppe

Do Corela:

"Albo Ci to nie pasuje i nie rozdajesz magii (jemu seedow czy mi lukow), albo dajesz i nie narzekasz. Troche konsekwencji."

Co prawda to prawda.

"albo byly tak przyziemne, ze Rokko tylko takie kupuje oprocz mnie. Nikt inny."

Czekaj czekaj... czy to nie Shilla kupowala ostatnio sukienke i buty?

"Robcie sobie co chcecie i jak chcecie, ale dajcie mi grac i bawic sie."

I niech to sie tyczy wszystkich. WSZYSTKICH.

Do Szymona (Michała :):
Spoko, wszystko wyjasniles, jest to dla mnie proste i logiczne. Szkoda tylko, ze wiedzialem od poczatku, ze ta kampania bedzie sie opierala na osobistych watkach, ktore kazdy sam sobie odnajduje.

Do Konrada: Wyluzuj. Chyba juz sie dosc nagadalismy na ten temat. A tak niepotrzebnie sie irytujesz i nieskladnie wypowiadasz.

...

Ja juz sie nie moge chyba ta kampania irytowac. Podchodze teraz do tego inaczej. Chyba wroce do Rukka po piekna smierc, zeby chociaz koncowke miec dobra, a potem chocby potop.

Pozdrawiam,
zupelnie nie zdenerwowany ani nie obwiniajacy nikogo J.

Drzewo nad strumieniem.

+H+
17 II 2004 19:21 CET szamanVV

hmm WH40k?

Trochę tam wiem o świecie.. w Necromunde trochę się grało.. jeśłi nie będzie opcji kontynuacji wcześniejszych sesji z radością się dołączę... ale zbyt zdecydowanie na mnie nie liczcie bo MArtini powienien prowadzić Neuroshimę.

BTW - kto ostatnio widział Satrapę? Ten czowiek jeszcze żyje?