Strona: 373

No...
11 IV 2004 15:13 CET Atai

...to ja prosiłabym już o ostateczne informacje dotyczące spotkania w poniedziałek, czyli jutro. Jeszcze tak ze 2 albo 3 osoby by się nam przydały.


QCVV!!!

.
11 IV 2004 16:50 CET Corelius

A dawkuj sobie ta szczerosc to tylko bedzie swiadczyc o Tobie, nie o mnie.

Komentarz koncowy - ryjesz geba w dno w moich oczach i tyle. A fasade to dla dobra wszystkich lepiej sobie przebuduj.

Tyle do Ciebie - szkoda mi marnowac klawiszy klawiatury na Ciebie czlowieku, bo to jest to, co pisalem juz wczesniej: "grochem o sciane". Szkoda grochu, lepiej cos dobrego z niego ugotowac.

Zalosne.

C.

Corelius
11 IV 2004 19:34 CET Agena

czy zawsze musisz mieć ostatnie słowo? czy to nie jest bardziej żałosne niż poza, jaką człowiek przyjmuje dla innych ludzi? ech... :(... co się z wami stało? kiedyś byliście przyjaciółmi... :(

Atai ma urodziny 28.IV, czyli w środę za dwa tygodnie (czy jakoś tak). proponuję SyZyP aby to uczcić - od tego dnia już tylko 3 lata aby mogła bezkarnie wchodzić do knajp :) oraz tylko rok albo 2 aby mogła zacząć jeździć ze mną na ´takie konwenty´ :) musimy to uczcić :)

PAX!

Z przykrością zawiadamiam,
11 IV 2004 22:56 CET Bow

że jutro się jednakowoż nie stawię ze względu na tzw obowiązki rodzinne. Ale jestem z wami całym sercem.

QcWV!

EOT
11 IV 2004 23:51 CET MarheF

Corelius:

"ryjesz geba w dno w moich oczach i tyle."

Jak pisałem, kwestja systemu wartości.

"A fasade to dla dobra wszystkich lepiej sobie przebuduj."

A to czemu? Czyżbym nie trafiał w twoje gusta? Szkoda... ale nie ma co. Nie będzie mi to spędzać snu z powiek.

Nie wiem co tak bardzo Ci we mnie nie pasuje i dlaczego mi tego nie śmiesz powiedzeć w twarz. Nie denerwowało by mnie to tak bardzo, gdyby nie fakt że wszystkiego musze się dowiadywać od Ageny, która IMHO tylko dostaje w tej sytuacji rykoszetem. Jeśli tak bardzo dziwi Cie moja postawa to na ten czas powiem Ci tylko tyle:
"Być naturalnym oznacza ośmielić się być równie niemoralnym jak natura."
Friedrich Nietzsche

Agena:
"co się z wami stało? kiedyś byliście przyjaciółmi..."

Możesz mnie nazwać naiwnym altruistą, ale Bartek nie napsuł mi wystarczająco krwii abym przestał się uważać za jego przyjaciela.
"Przyjaciół nigdy się nie ma za wiele, ale można czasem mieć ich dość."
Krecia Pataczakówna

Powiedziałbym coś jeszcze o akceptowaniu innych i tolerancji ale miałem kończyć więc pozwole sobie zostawić miejsce Bartkowi na ostatnie słowo.

Disclaimer
Ostatni akapit został napisany z premedytacją i z pełną świadomością tego iż może tylko zaognić sytuacje.

MarheF

...
12 IV 2004 0:10 CET +Higarra+

A moze zwyczajnie wyjasniecie sobie co kto do kogo ma potem dacie sobie po mordach, a na koniec się upijecie i zapomnicie o całej sprawie ?

No ale jeśli juz musicie załatwiac swoje sprawy na forum, to trudno. Nie zabronie wam.

Agena
Na konwenty ?? Przecież na konwentach to demoralizacja, narkomania, rozwiazłość seksualna, satanizm, filozofia newage, kult harrego pottera i cholera wie co jeszcze sie wyprawia. A ty chcesz tam siostre wysłać ?

Atai
Tylko nie mów potem, że cię nie ostrzeżono.

;P

WRRRRR
12 IV 2004 12:22 CET Satrapa

Asar miał napisać, że mi komputer szlag trafił. Albo jestem ślepy, albo tego nie zrobił. Jak widać na oblewaniu (:P) dyngusa się nie pojawiłem. O zmianie miejsca poinformował mnie Asar. Za daleko dla mnie było, jeżeli miałem ryzykować mocniejsze rozchorowanie to wolałem być blisko domu, co by się wcześniej porządnie wysuszyć.
Cholera to min. żabizm i brak na wszystko czasizm.

Dziennik...
12 IV 2004 12:41 CET Atai

... wojenny:
Dzień pierwszy(Lany Poniedziałek); godzina 7:45
Wstałam strasznie wcześnie, rozpoczęłam przygotowania.
godzina 8:30
Jestem już przygotowana na batalię. Mam odpowiednie uzbrojenie (pojemnik na olej), a także zbroję (worek na śmieci z kapturem i rękawami), pod spodem, jak na każdego Valkirijczyka przystało mam mundur.
godzina 8:50
Czekam na przystanku. Wypatruję pierwszych ofiar.
godzina 8:55
Pojawiają się pierwsi RPGowcy.
godzina 9:00
Wszycy we trójkę cieszymy się, że jeszcze ci, którzy chcą dojść, mają czas.
godzina 9:08
Widzimy pierwszych ludzi z wiadrami. Tak. one były żółte.
godzina 9:10
Minął nas jeden tramwaj. Nikt z niego nie wyszedł.
godzina 9:13
Zauważyłam babcię z workiem. Ten worek wyglądał bardzo podejzanie. Myślę, że starsza pani chciała nas oblać wodą, jednak nie wyszło jej to- prawdopodobnie miała dziurawy worek.
godzina 9:14
Minął nas kolejny tramwaj. Ludzie w środku dziwinie się na nas patrzyli. Gdy zobaczyli moją broń pewnie się wystraszyli.
godzina 9:20
Jesteśmy bardzo zdenerwowani, dlatego że nikt nowy nie dotarł. Zabieram swoją broń i idziemy na poligon.
godzina 9:30
Znaleźliśmy odpowiednie miejsce. Jesteśmy gdzieś w lesie..parku? W każdym razie są tu drzewa, bagna, jeziorka.. W drodze do upatrzonego miejsca Wilczyca zauważyła NPCa, ale nie chcieliśmy go gonić. Byliśmy za silni.
godzina 9:55
Reszta wyciąga swoją broń. Od razu wiedziałam, że gdy zacznie się bitwa nie pójdzie mi łatwo. Miałam tylko jeden pojemnik na olej... Jeden pojemnij na olej przeciwko butelce, spryskiwaczom i czymsiu po szamponie. Wtedy zdałam sobie sprawę, że jestem na przegranej pozycji...
godzina 10:00
Doszłam do wniosku, że należy wreszcie zacząć się oblewać. Było takie zamieszanie, że nie wiem kto pierwszy dostał.
godzina 10:25
Po długiej bitwie spojżałam na zegarek. Miałam mokrą głowę. Doszłyśmy do wniosku z Wilczycą, że należy działać razem.
godzina 10:45
Wilczyca znajduje wiadro. Już wiemy, że choć osobno byłyśmy słabe, razem możemy wygrać!
godzina 11:00
Koniec manewrów. Rozchodzimy się do domów. Widzimy kolejnych ludzi z żółtymi wiadrami. Było ich 2, a kolejny siadział na wiaderku na środku jezdni.


Straty poniesione przez Atai:
Utrata pierwszej warstwy ochronnej.
Mokre włosy.



QCVV!!


P.S. Czekam na wasze raporty :P

To może ja o THE PANCERFAUŚCIE
12 IV 2004 13:12 CET Wilczyca

czyli broni bogów.
To było zbyt piękne by tego nie opisać osobno:P
Malesuadus wyciągnął kolejną broń. Cholera ,że też mu się ta broń nigdy nie skończy!
Zaczaił się w strategicznym punkcie nad jeziorkiem i zaczął dobierać amunicję oraz polować na Atai , ciesząc się że do niego jest tylko jedna droga dojścia.
Zaczęłam więc szukać drugiej.
Przedzierałam się dzielnie przez chaszcze szukając ścieżki , którą zajdę go od tyłu. A tu wszędzie bagno i chaszcze. W końcu znalazłam drogę , wkroczyłam na nią radując się w sercu ,że zdybam wroga mego bez przygotowania.
w tej chwili zza krzaków wyłonił się Malesuadus we własnej osobie, z szatańskim uśmiechem na twarzy i bronią ciężkiego kalibru.
Cholera, już po mnie. Moja broń to pikuś w porównaniu z jego wyposażeniem.
Czekaliśmy kto zrobi pierwszy ruch. w kązdej chwili gotowa byłam się strategicznei wycofać ostrzeliwując go ogniem osłonowym, mój wróg czuł już smak zwycięstwa gdy nagle mój wzrok padł na TO. W trawie leżała broń.
I to jaka broń! Broń na bossa! WIADRO!
Popędziliśmy w jego stronę ostrzeliwując się wzajemnie.
Bogowie mi sprzyjali byłam szybsza!
Nie zważając na rany porwałam broń i uciekłam (znaczy wycofałam się :P) aby ją naładować.
Przy drugim starciu wróg został trafiony - to były chwile chwały.
Szkoda tylko,że udało mu się wykraść mą super broń i mnie nią zaatakować.
No coż, kto wiadrem wojuje, od wiadra ginie.
No i skończyło się na remisie.
Ale to długo nie potrwa...
JA SIĘ ZEMSZCZĘ! MUAHAHAHA!

Zmieniając temat..
12 IV 2004 18:18 CET Shadar

mam pytanie odnośnie najbliższego piątku: SyZyF normalnie się odbywa ?
Jeśli nie będzie chętnych do mistrzowania, ja mogę spróbować poprowadzić fallouta.

W sumie to mogłem się przejechać :(
12 IV 2004 19:46 CET Satrapa

Importowany z nad Niagary pełny pancerz foliowy +15, kubek oraz worki +10 i dalekozasięgowy spryskiwacz ciśnieniowy +5 byłyby dobrym wyposażeniem. A zimno szczególnie nie było. Gdybym wcześniej dobrał sie do komputera rodziców to może bym dojrzał.
Najbliższy SyZyF chyba normalny. Ja też mógłbym poprowadzić (GSy), ale o tym, czy to zrobię zadecydują inni zainteresowani.

Satrapa...
12 IV 2004 19:47 CET Atai

...to nie koniec świata. Jak dotrwamy to za rok będzie następny lany poniedziałek, ale dla nas to już będzie "Dzień drugi" :)


QCVV!!!

Ha!
13 IV 2004 12:03 CET Bow

A mnie tego dnia nikt nie oblał! :-)

QcWV!

!!! TADA !!!
13 IV 2004 18:44 CET Dziky Boo

witam wszystkich dorosłych, fałszywych, zastraszonych przez nabiał, sarnobojców i Józka, który cycków nie umył ;))

a może by tak zorganizować jakiś globalny opsajt (bo mnie zaczyna suszyć ;) i pogadać sobie (chyba że ktoś nie umie) szczerze (czyli bez fałszu, jak dorośli ludzie :). Szczerze wam powiem, że już przestaje mnie to wszystko smieszyć ( no może troche jeszcze...;) i boje się, że znowu się coś wokół mnie rozpierdli ;) a tego z czysto egoistycznych powodów nie chce. Może najbliższa sobota (lajlepiej jakby wszystkim zainterwsowanym pasowało) ? Ciekawe są jeszcze odważni na tyle żeby mówić prawde...

A tak w ogóle, to jako "bandzior" z "połświatka" muszę wam powiedzieć córki że nic wam nie powiem ;)))

a tak BTW to rzadko będę tu zaglądał ( co zadużo to niezdrowo ( po świętach nie mogę patrzeć na jedzenie ;)

budzik

HA HA!
13 IV 2004 19:02 CET MarheF

Za naszą namową Budzik zalogował sie na Valkirii... Buhahahahahaha! Kolejny dostał się w nasze szpony ;P

... A tak ogólnie to do bardzo skromnego grona kierujesz swoje słowa Jędrzej. Obawiam się że nie wszyscy będą w stanie objąć pełnie twojej wypowiedzi :)

MarheF

MarheF i reszta
13 IV 2004 19:12 CET Dziky Boo

Grono jest ogromne i sądzę, że nie muszę wyliczać o kogo mi chodzi (nie pękajcie, znam imiona ;). Jak ktoś ma wątpiwości to niech po prostu zapyta :]

a tak w ogóle to chyba już po mnie, jestem zgubiony, co wy ze mnie zrobiliście, aaaa ;)

Ha!
13 IV 2004 20:20 CET Bow

Kolejna ofiara v-systemu... ]:->

QcWV!

To...
13 IV 2004 20:29 CET Atai

...ja proponuję się zmobilizować i jako pierwszy temat na Agorze uzyskać 9999 postów... to tylko taka mała propozycja : )


QCVV!!!


Agena: Uwaga na ludzi z Wiesz Czego
*powiało chłodem*

Agena
13 IV 2004 20:46 CET Angael

Przyjaciel to osoba do której masz pełne zaufanie pod każdym względem. Do MarcheFa nie ma Corel tego zaufania i zresztą nie tylko on.

MarcheF ma kilka cech które mi się nie podobają. Nie lubię gdy zasłania się tolerancją. Skoro ktoś mówi mu że postępuje niewłaściwie to powinien sie nad tym zastanowić i próbować się zmienić, a nie mówić temu komuś, że nie jest tolerancyjny.

Nie podoba mi się też jego brak szacunku dla czegokolwiek, przede wszystkim dla starszych.

Także to, że wszystko jest mu obojętne. Jak ty sobie wyobrażasz przyjaciela któremu wszystko zwisa.

Ja podziwiam Corela, że jemu chce się prowadzić jakiekolwiek dyskusje, próbując naświetlić i uświadomić innym błędy i rażące zachowania, jakie dostrzega ze swojej perspektywy. Jestem Przekonany iż, robi to bo chce dobrze. Mi by się zazwyczaj nie chciało w tym babrać. Niestety często kiedy Corel się czegoś czepia to ma rację.

Powiem szczerze, że zauwarzyłem ogólnie narastającą niechęć do MarcheFa (u kilku osób) i raczej jakoś sobie musiał sobie na to zasłużyć.

Tyle mojego wtrącenia na dziś...

Angael.

Bardzo przepraszam
13 IV 2004 21:16 CET Bow

ale czy tego typu dyskusje nie mogłyby się jednak odbywać za pomocą v-maili? Może nie wywlekajcie wszystkiego na, bądź, co badź publicznym forum, dobra? Naprawdę, nie każdy musi wiedzieć, co kto komu ma do zarzucenia. Ale to, of course, tylko moje bardzo prywatne zdanie.

QcWV!