Strona: 374

Przyzwyczaj sie
13 IV 2004 21:25 CET Asar

do tych ich osobistych wywodow. :-\

Primo -
13 IV 2004 21:34 CET Satrapa

- witam szanownego imiennika.
Secundo - mam znowu działający komputer, ale z gg są jakieś problemy. Możliwe, że niedługo założę kolejny numer.

Angael
13 IV 2004 21:34 CET MarheF

Rozumiem że nie chcesz się w dawać w dyskusje i nie jest tu moim celem prowakowanie Cie do niej, ale nie lubie gdy się mówi o mnie bez mojego w tym udziału, więc odpowiadam.

"MarcheF ma kilka cech które mi się nie podobają."

Nie przypominam sobie, abyś mi kiedyś coś na ten temat mówił, a z chęcią bym posłuchał co masz do powiedzenia.

"Nie lubię gdy zasłania się tolerancją."

A to już jest twoja interpretacja moich czynów, skoro twierdzisz że się czymkolwiek zasłaniam. Zazwyczaj po prostu nawiązuje do niej gdyż uważam że sytuacja jest adekwatna aby tak uczynić. Możliwe że nasze definicje tolerancji są dość rózne, skoro takie odnosisz wrażenie czytając moje wypowiedzi.

"Skoro ktoś mówi mu że postępuje niewłaściwie to powinien sie nad tym zastanowić i próbować się zmienić"

Zastanowić - OK. To robie, choć może tego nie widzać, bo w przeciwieństwie do innych ludzi nie pokazuje po sobie (a przynajmniej się staram) co się dzieje wewnątrz mnie.

Zmienić - no tu już sie zgodzić nie moge. Dlaczego? A kto powiedział że tego chce? Są sprawy które uważam że powinny zostać takie jakie są, a to że ktoś będzie chciał na siłe je zmieniać ingerując w ten sposób w moje życzie - to włąśnie nazywam brakiem tolerancji... a dokładniej brakiem akceptacji drugiej osoby.

Nie bede już się rozwodził nad właściwością, czy niewłaściwościa jakich kolwiek działań, bo to jest kwestja światopoglądu jednostki, który nota bene wcale nie musi się pokrywać ze światopoglądem ogółu.

"Także to, że wszystko jest mu obojętne. Jak ty sobie wyobrażasz przyjaciela któremu wszystko zwisa."

Wydaje mi się że swoimi czynami udowodniłem co najmniej paru osobą że nie wszystko mi zwisa. Jeśli nie pamiętasz co robiłem to już nie jest moja wina. Powiem Ci tylko że powinieneś się bardziej zastanowić jak już zamierzasz kogoś krytykować.

"Ja podziwiam Corela, że jemu chce się prowadzić jakiekolwiek dyskusje"

A ja nie. Więcej mie krwi napsuł niż dostarczył rozrywki, że nie wspomne o tym co Ja mu w odwecie zaserwowałem. Nie mówiąc już o tym że dalej nie widze jaki miał w tym wszystkim cel, bo nie dopuszam do siebie myśli że na siłe prómuje mnie zmienić, gdyż ciągle uważam go za inteligentnego i tolerancyjnego człowieka.

"próbując naświetlić i uświadomić innym błędy i rażące zachowania"

Jakież to błędy połeniłem, które Corelius tak usiłnie próbuje naświetlić? Może niech ujmie to w najprostrzej formie w jakiej porfafi, bo chyba inaczej do mnie nie dotrze.

A z drugiej strony zapytam jakim prawem ON ma mi mówić co ja robie źle a co dobrze? Może ktoś mi odpowie na to pytanie?

"jakie dostrzega ze swojej perspektywy."

Właśnie. SWOJEJ PERSPEKTYWY. Ja ZE SWOJEJ PERSPEKTYWY nie mam sobie nic do zarzucenia. Ale to jest MOJA PERSPEKTYWA. Nie wiem czy wiesz, ale dak długo jak ludzie nie będą posiadale wspólnej jaźnie tak długo te dwie sprawy będą pozostawać różne. I na tym polega IMHO tolerancja, aby umieć uszanować fakt że ktoś może myśleć inaczej.

"Jestem Przekonany iż, robi to bo chce dobrze."

Zapewne. Też jestem o tym przekonany. Ale wiesz co? Nie nadaje się do tego IMO. Co kolwiek chce osiągnąć bierze się za to niewłaściwie.

"Mi by się zazwyczaj nie chciało w tym babrać."

No widzisz? Coś nas jednak łączy.

"Niestety często kiedy Corel się czegoś czepia to ma rację."

I ponownie punkt widzenia, zalerzy od punktu siedzenia. Nie dyskutujemy tu o prawach matematycznych, aby mogło być tylko jedno właściwe rozwiązanie więc kto ma racje to kwestja subiektywna.

"Powiem szczerze, że zauwarzyłem ogólnie narastającą niechęć do MarcheFa (u kilku osób) i raczej jakoś sobie musiał sobie na to zasłużyć."

Zapewne coś zrobiłem/robie, skoro tak jest. Nie będe tu się spierał. A dlaczego? Bo nie wiem jak jest na prawde. Jak na razie tylko Corelius powiedział mi co o mnie myśli (szkoda tylko że porzebował do tego forum na Vce). Tak ciągle się dowiaduje że coś się mówi o mnie za moimi plecami, ale nikt nic nie potwierdza jak się pytam o co chodzi. Smutne nieprawdarz?

MarheF

Potrzebuje pomocy/informacji
13 IV 2004 21:51 CET +Higarra+

Gdzie we Wrocławiu można zrobić wydruki (Jpegi i Gify zapisane na CD) na foliach A4 do rzutnika ?

Potrzebuje tej informacji możliwie szybko (najpozniej do czwartku), więc jeśli wiecie albo znacie kogoś kto wie/mógłby wiedzieć to jego też zapytajcie.

Będe bardzo wdzięczny za info (jak to możliwe to zawierające róznież informacje o cenach)

hmm..
13 IV 2004 21:55 CET Atai

...a na rynku tego nie zrobią? W tym zakładzie fotograficznym? Podejdź i sprawdź :)
Na pewno zrobią ci z tego zdjęcia, ale co do folii to nie mam pewności.

QCVV!!!

+Higarra+
13 IV 2004 22:08 CET Agena

koło polibudy, na skrzyżowaniu Skłodowskiej-Curie i Norwida, robią ksera na foliach, być może tam też robią wydruki.

PAX!

Budzik ty ruda... ;P
13 IV 2004 22:23 CET Joseppe

Wieczor szczerosci? To jeszcze cos zostalo do powiedzenia? :D

Sobota? Raczej tak, tylko zadzwonie do Konrada, zeby mi postawil piwo :)

A poza tym, z ktora ekipa bedziemy chlac? ;PPP

Pij!

ps To forum jest publiczne, ale prawie prywatne. Jak chcecie wiedziec o co chodzi to musicie czesciej z nami pic :P

Pozdro ziomale! ;P

+H+
13 IV 2004 22:41 CET Bow

ksero na folii robią na piłsudskiego kolo sklepu papierniczo-zabawkowego. Chyba robią też wydruki. A jak nie, to w rynku prawie na pewno, ale to będzie droga sprawa. Najtaniej-u kogoś, kto ma dobrą drukarkę :-)

QcWV!

Niewiedza jest błogosławieństwem.
13 IV 2004 22:41 CET Asar

wiec niz nie mow.

Budzik Ty STARA ...!
14 IV 2004 12:49 CET Hopeless

Fajnie, że jesteś ... ale po za tym nic mi się nie chce pisać, szkoda słów.

Hopeless

MarcheF
14 IV 2004 14:31 CET Angael

Zmienianie się - chodzi o kompromis, według którego ja się zmienię, a ty postarasz się być bardziej tolerancyjny. Jeśli nie to nic się nie zmieni.

"Nie obiecam że będzie lepiej jak będzie inaczej, ale musi być inaczej aby mogło być lepiej." - dlatego zmiany są potrzebne...

Angael.

mialem nic nie mowic
14 IV 2004 14:52 CET Corelius

ale jednak powiem.

<wrednosc> Ile szczerosci mialy te pigulki? Bo jak wiecej niz 100mg to sa to juz pigulki FORTE, a je tylko z przypisu lekarza mozna brac...</wrednosc>

Przedewszystkim - na forum najechalem na Ciebie MarheF, bo to na forum popisales sie glupota w moich oczach. A potem poszlo. W twarz Ci tego nie powiem nie dlatego, ze jestem falszywy, bo lubie obgadywac ludzi po katach, bo sie boje czy cokolwiek tam sobie wymyslisz. Nie powiem Ci dlatego, ze brak mi cierpliwosci. Irytuje mnie twoja osoba i twoje podejscie. I wiem, ze nasza rozmowa skonczylaby sie szybko. A nie o to chodzi, prawda? Choc szczerze mowiac efekt jest ten sam. Bo co z tego, ze myslisz nad czyms, ale nikt tego nie widzi, ani nie widzi efektow, ani niczego? Co z tego? Niczego to nie zmienia - wszystko jest tak jak bylo, wiec nie zaslaniaj sie tym prosze.

Jedno wiem - na poczatku naszej "dyskusji" zrobiles z siebie klowna. Starales sie wysmiac i zbagatelizowac wszystko co do Ciebie mowilem, a nie mowilem tego po to, zeby Ci dowalic, tylko po to, bys wiedzial, ze nie pasuje mi takie podejscie.
Ty sie smiales. Nie wiem czy starales sie byc sowizdrzalem, bo wyszedl Ci klaun - i to marny. wiesz jaka jest roznica pomiedzy nimi? Klaun (marny) to osoba, ktora rozsmiesza, smieje sie glupio i tepo. stara sie byc zabawna, ale zazwyczaj jest zalosna. Ludzie nie smieja sie z jej dowcipow, tylko z samej osoby. Sowizdrzal zas to przesmiewca, medrzec. On potrafi zyc zgodnie z tym: "jest smiech i smiech - jak dar, jak grzech, a ja sie bede smial za trzech (...) lecz jest tez i lza, a nad nia ja i nie parskne, poki bolesc trwa i pierwszy palne w pysk, co przy niej sie usmiechnie". Ty tego nie rozumiesz. I pokazales to juz wielokrotnie. Ja nie jestem sowizdrzalem, choc czasem Cie wysmiewam, ale mialem Ci juz ochote dac w pysk, ktory sie usmiechal nad lza. Chocby w sytuacji z sarna.... I dlatego dla mnie jestes klaunem i potwierdzasz to dosc czesto. Wiem to ostre slowa. Ale staralem sie juz pare razy byc delikatniejszy i nic nie wyszlo.

I zarzucasz mi, ze brak mi tolerancji, bo nie podobaja mi sie niektore twoje zachowania, bo nie chce ich znoscic. To juz lekki egoizm, bo nie jestes centrum swiata. Ludzie maja to do siebie, ze sa zmienni i zmieniaja niektore swe nawyki, ktore raza innych, bo inaczej ich otoczenie sie wykruszy. I to nie jest kwestia tolerancji, tylko bezkrytycznosci. Ja nie jestem bezkrytyczny, dlatego krytykuje Cie i oczekuje pewnych zmian. Jestem tolerancyjny, dlatego nie zjezdzam wielu dodatkowych mankamentow, jakie posiada w mych oczach twoje postepowanie. Dobrze sobie to zapamietaj i przetraw, bo takie jest zycie. Nie chcesz sie zmieniac? Twoja sprawa. Ale nie miej potem pretensji do ludzi, ze nie chca sie z toba zadawac, lub traktuja Cie tak, a nie inaczej.
I uznaj, ze Cie nie akceptuje - dobrze. Ale nie wynika to z tego, ze jestem zly i chce kogos pognebic, lecz z tego, ze moj system wartosci jest inny niz twoj. I nie mam zamiaru go zmieniac caly czas, bo ty stwierdziles, ze wogole sie nie zmienisz, a inni najwyzej wykarza sie brakiem tolerancji i akceptacji. Wymagasz od swoich przyjaciol i znajomych zmian podyktowanych swoim widzimisie, a samemu nic nie oferujac w tej kwestii wzamian.

"Zapewne. Też jestem o tym przekonany. Ale wiesz co? Nie nadaje się do tego IMO. Co kolwiek chce osiągnąć bierze się za to niewłaściwie."
I oto przemowil Ten_Co_Czyni_Wlasciwie. Oswiec mnie zatem jak nalezy to robic? Grajac przy komputerze, gdy starsza juz osoba, wlasna babcia, nie moze sie mnie doprosic o jakas pomoc? Dzieki, ale wole juz robic to wszystko niewlasciwie.

Skoro tak poczules chec wyciagania cytatow ze swego przepastnego pliku to tez Ci jeden podsune jeszcze.

"Życie nie jest łatwe, kiedy się żyje na własną odpowiedzialność i z poczuciem, że jeżeli się przegapi okazję, to ona się nie powtórzy" - J. Kaczmarski
Ty tego chyba nie rozumiesz. Bo nie zyjesz na wlasna odpowiedzialnosc. Robisz co chcesz, jak chcesz i kiedy chcesz. A u Ciebie w domu tylko wokol Ciebie skacza. Jatez kiedys wraz z wieloma innymi ludzmi ratowalismy ci tylek w liceum - rok w rok na koniec roku szkolnego. Zawsze lales na wszystko i jakos ci sie slizgalo. Nigdy nie przegapiles okazji, ktora nie wrocila, bo sila ja do Ciebie sciagalismy spowrotem. I miales (nadal w sumie masz) taki sliczny klosz nad ta swoja glowka. I w efekcie jestes kim jestes. Lejesz na wszystko, oczekujesz, ze to swiat podporzadkuje sie do Ciebie, ze nie musisz nic dac od siebie. Pewnie, ze fajnie jest tylko brac i oczekiwac akceptacji. Zapewne musi to byc cholernie wygodne. Nie musisz sie uczyc, praca polega na graniu, nie musisz troszczyc sie o zarcie, zaliczenia, wszyscy ganiaja wokol ciebie. a gdy ktos sie wylamie to od razu brak mu tolerancji...
Obudz sie wreszcie. Nie jestes centrum wszechswiata. A ja jestem zmeczony zalatwianiem wszystkiego za ciebie, dopraszaniem sie o to, bys laskawie zwrocil swoja uwage na cos i zrobil to. Ty nawet nie potrafisz umowic sie z ludzmi na sesje. Tylko lejesz na nich i ich chec otrzymania konkretnej informacji. Nie obchodzi cie, ze utrudniasz im stworzenie planow na tydzien, na weekend. Nie dociera do ciebie, ze jest to uciazliwe, ze blyskasz ignoracja i olewaniem. I nie - nie bede tego tolerowa, akceptowal, czy poblazal temu. Bo ja postepuje w stosunku do ciebie nieco inaczej. Nie podchodze do swiata na zasadzie "ja i moj pokoj, a co dalej to mnie nie obchodzi". I nie mow mi, ze jestem nietolerancyjny, bo nie zgadzam sie na takie traktowanie mojej osoby.

"A ja nie. Więcej mie krwi napsuł niż dostarczył rozrywki, że nie wspomne o tym co Ja mu w odwecie zaserwowałem."
I dobrze. Bo nie planowalem Ci dostarczac rozrywki, mimo ze uparcie starales sie to odebrac w taki sposob. A tak zapytam - co mi zaserwowales? Blazenade? W sumie to nie bylo zabawne tylko zalosne. Turlaj sie turlaj dalej jesli masz ochote...

Moglbym jeszcze pisac dlugo. Ale nie chce mi sie. Nie zartowalem mowiac o klawiaturze i grochu.
Apropos grochu - mialem wielka chrapke na marchewke z groszkiem - cudna przystawka, bardzo mi zawsze smakuje. Ale widze, ze musze obejsc sie smakiem i liczyc na jakas grochowke, albo groszek konserwowy - dobre i to :) Zwlaszcza wojskowa grochowka z duza iloscia ziol :)

Rob co chcesz - nie zmusze Cie do zmienienia sie, lecz akcja rowna sie reakcja. Nie zmienisz sie, nie zmienisz swego podejscia to nie mamy o czym wogole gadac. I nie bedziemy. 7 lat tolerowalem twoje wybrywki, podejscie do swiata i fochy. Mam dosc. Ale bylem na tyle naiwny, ze staralem sie wplynac na Ciebie, by to nie konczylo sie tak. Ale widze, ze chyba na daremnie. Dalej chce Ci sie smiac gdy piszesz posty? Jesli tak to fajnie - smiech to zdrowie. Fin.

No cóż...
14 IV 2004 15:04 CET Angael

Nie pozostaje mi nic innego jak tylko podpisać się pod postem Coreliusa.

Nic dodać nic ująć.

Angael.

... mocne słowa!
14 IV 2004 15:46 CET Hopeless

... ale to prawda :(

Em...
14 IV 2004 15:58 CET Atai

... czy ja o czymś nie wiem?


QCVV!!!

faktycznie możesz nie wiedzieć.
14 IV 2004 16:14 CET Hopeless

To może dlatego, że wszyscy jesteśmy skąd jesteśmy a Ty nie. może porozmawiaj z siostrą na ten temat, ona powinna Ci to zobrazować najlepiej.

Off Top - Twoje posty są bardzo dynamiczne i jak najbardziej wojskowe :)

Nie, nie wiesz
14 IV 2004 16:36 CET Corelius

i nie gadaj z siostra o tym - szkoda slow. Nie ma co se psuc watroby na to :)

C.

Hmpf...
14 IV 2004 16:45 CET Atai

... mojej wątroby i tak już nic nie uratuje :P Hehe... nie mam co w domu robić tylko lecieć i do niej dzwonić, żeby się zaptać, o co wam wszystkim chodzi. hm.. Nie oszukujmy się(:)), jak mi powie to poprostu(:)) tego nie pojmę, a to dlatego że wasze kłótnie są dla mnie nie zrozumiałe, albo dlatego ze nie będę jej słuchać :P


QCVV!!!



P.S. Nie zrozumiałe dlatego, że nigdy nie widziałam jak najlepsi przyjaciele się ze sobą wręcz gryzą...

KURWA
14 IV 2004 17:16 CET MarheF

pisałem krótki post ale mi się zjebał, więc ujme jego treść po krótce:
To wszystko prawda;
Jestem tego świadom od dawna;
Nie bede tłumaczył dlaczego nic z tym nie zrobiłem;
Wy nic na to nie poradzicie, z wyjątkiem może jednej osoby;
Myśle że zaczynam rozumieć intencje coponiektórych;
Dość o tym w tym topic´u

MarheF

a ja wyskakuje tyle nad ziemia
14 IV 2004 17:23 CET Dziky Boo

"Wieczor szczerosci? To jeszcze cos zostalo do powiedzenia? :D "

ja tak sobie myśle, że jednak niewiele zostało powiedziane

ktoś jeszcze mowil o "grochu o siane".
to moze by tak zaczać rzucać w inna sciane, lub innymi warzywanmi?

a czy wy w ogóle wiecie co to są stepokury ? :)