Strona: 404

Cóż...
6 XII 2004 16:23 CET MarheF

Przepraszam wszyskich których pominołem. Nie jestem na bierząco jeśli chodzi o to kto gdzie studiuje, bądź kto gdzie ma jakie wejścia i stąd ta niewiedza. Ale tak przynajmniej wiemy kto "może" próbować coś załatwiać w tej sprawie :)

@Corelius
Rozwaga rozwagą, a konwencja konwencją. Jaka jest zabawa z rozważnego pozostawania na tyłach (nawey jeśli logicznie rzecz biorąc tak jest bezpieczniej) jeśli z założenia sesja ma być przygodowa i bez odrobiny ryzyka tej "przygody" nie będzie? Jaka jest zabawa z grania w RPG jeśli na sesji zamiast robić niespotykane rzeczy, karkołomne wyczyny badź spotykać fantastyczne stwory, siedzi się i bawi się w "dom"? No sorry ale chyba nasze pojęcie RPG się za bardzo różni.

Tak czy siak z chęcią zagram u Joseppe jeszcze raz, jeśli tylko zamierza na SyZyFach coś poprowadzić. What You say Józek?

MarheF

Spokojnie....
7 XII 2004 19:18 CET Skeleton

po trochu, nie poganiajcie tych biednych ludzików, oni też chcą (rz/ż)yć!:) JAK JUŻ PISAŁEM (:P), powiedziano mi, że klucz może owszem brać więcej niż jedna osoba, pod warunkiem, że będzie z tego *wydziału* (tzn. albo filologia polska, albo niemiecka, przykro mi). Co do stworków z portierni- nawet ja mam z nimi co tydzień problemy, ale to tymczasowe- po prostu jest tak: mam zezwolenie od dziekana, sekretarka na tej podstawie przydzieliła salę, a teraz jeszcze musi na protiernię zanieść karteczkę ze stosownym uzasadnieniem naszej obecności, czego jak się okazało, nie uczyniła na zeszły piątek. Ale będzie, nic się nie bać. Ja to zorganizowałem jak najlepiej się dało, a że biurokracja ma swoje tempo i reguły (o czym już napomknąłem, kiedy wychodziliśmy;)), to już nie moja wina.

P.S.- Błagam, ja wiem, że rzadko piszę coś istotnego, ale jeśli zaznaczam, że chodzi o salę, to raczcie przeczytać do końca, dla własnego dobra...

Per Dei et Gloria!

MarheF
10 XII 2004 8:34 CET Angael

Pamiętajmy że gramy zazwyczaj w RPG i takie elementy typu "dom" także są jego nieodzowną częścią. Czasem bohater ma ochotę odpocząć, usiąść przed kominkiem i wpatrywać się w ogień. Stworzenie odpowiedniego klimatu dla takiej sytuacji nie jest w cale takie proste. Spróbuj zrobić tak aby gracze poczuli ciepło "domowego ogniska" w duszach. O wiele prościej jest wpóścić postacie do jakiś podziemi i kazać wybijać stworki, ale jak wiemy Diablo i RPG to nie to samo.
Nie czepaj się Corela, bo o zabawe w dom tam nie chodziło. Postać powinna też mieć swój instynkt samozachowawczy, a nie pchać się wszędzie bo tak nakazuje mu wola gracza.
Nie uważam też aby odgrywanie praworządnego złego charaktery miało ograniczać się do rzucania goblinem w celu rozbezpieczenia pułapek. Nawet jeści to jest to podejście bardziej chaotyczne niż prawożądne. Gdybyś go np. zwiódł lub przekupił do tego aby szedł przodem i siebie narażał to było by podejściewłaściwe praworządnego złego, ale ty postępowałeś jak zwykły mięśniak, a nie osoba która według charakteru miała naginać prawość do swoich potrzeb...
Tyle mego komentarza...

@MarheF
10 XII 2004 14:04 CET Corelius

Owszem - nasze pojecie RPG rozni sie - i to momentami DRASTYCZNIE.
Konwencja nie musi narzucac owczego pedu, ani redukowac dialogow postaci do "to ja go rzucam". Do dzis sie zastanawiam jakim cudem moja postac - elf - dogadala sie z polorkiem i gobbosem, a nie z elfia kaplanka, elfim rangerem i czlowiekiem. Moze powodem tego byl fakt, ze z tych osob tylko ranger probowal ze mna pogadac? (moze nie poradnie, ale zawsze)., podczas gdy ork postawil sprawe jasno?
Pograles sobie MarheF w klasyczna Tibie - power abusowales, polatales po dungeonie walczac ze stworkami i zgubiles "rpg part of this game" gdzies w piaskach pustyni. Skoro tak bardzo zalezalo Ci na rozbrojeniu pulapek, moze warto bylo uzyc opcji ´speak with´ na mnie i wybrac opcje dialogowa ´find & disarm traps´?
No i wlasnie - kolejna rzecz:
"Jaka jest zabawa z grania w RPG jeśli na sesji zamiast robić niespotykane rzeczy, karkołomne wyczyny badź spotykać fantastyczne stwory, siedzi się i bawi się w "dom"?"
Jak chcesz wiedziec, to gralem pare naprawde swietnych sesji, gdzie byla zabawa w dom. A Twoja koncowka kampanii w Forgottenach (tam gdzie byl eliach) - w wydaniu hiper ultra epic-heroic byla jesli nie najgorsza, to jedna z 5 najgorszych jakie zagralem. Sorry winetou, ale jak chce pozarzynac wszystko nie zastanawiajac sie nad niczym i nie zwazajac na nikogo to wlaczam diablo, laduje mojego (malutkiego jeszcze bo 20 lvlowego) barbarzynce i rozwalam II akt zuzywajac 6-7 light healingow na caly rozdzial. I mam wtedy heroic. Nie poto gram z innymi graczami, by rzucac ich postaciami, tylko by chociazby wejsc z nimi w interakcje. I tu chyba tkwi roznica w naszym erpegowaniu.

C.

@Angael i Corelius
10 XII 2004 15:56 CET MarheF

"Pamiętajmy że gramy zazwyczaj w RPG i takie elementy typu "dom" także są jego nieodzowną częścią. Czasem bohater ma ochotę odpocząć, usiąść przed kominkiem i wpatrywać się w ogień."

Jak już wcześniej wspominałem to wszystko jest częścią konwencji. To o czym mówisz oczywiście należy do RPG ale nie jest to konwencja "adventure" (którą to nota bene MG wyraźnie w trakcie sesji podkreślił, aby nikt nie miał wątpliwości w co gramy).

Powiem Ci coś na temat konwencji. RPG jest jak film. Tak samo jak w filmach opowieść przekazywana może być w konkretnej atmosferze tak samo dzieje się z sesją. Sesja rownież może odbywać się w konkretnej atmosferze, którą ustala MG a gracze na nią przystają. I tak jak z filmami sesje też można skategoryzować pod wzgledem klimatu na komediowe, familijne (sic!), przygodowe, grozy, komiksowe, science-fiction. Jeśli odgórnie ustalone jest że gramy sesję przygodową to znaczy że w pewien sposób obowiązują na niej pewne swoiste reguły które stosują się również do filmów przygodowych. Więc dla przykładu w filmie przygodowym (np. Indiana Jones) bohater sieda przed kominkiem wtedy, gdy właśnie powrócił z jakiejś wyprawy z cennym artefaktem o niewiadomym znaczeniu i właśnie rozszyfrowuje jakąś tajemniczą inskrypcje na nim. W sesji o klimacie familijnym bohater siada przed kominkiem aby powspominać dawne czasy czy aby po prostu powpatrywać się w ogień i odpocząć. To jest właśnie konwencja gry. Ona dyktuje w jaki sposób należy się zachować. Mistrz gry przekazuje ją w swoich opisach, postaciach jakie wprowadza, w zdarzeniach jakie sprawia, a jeśli jest się dobrym graczem potrafi się wyczuć tą konwencję i do niej wpasować.

"Spróbuj zrobić tak aby gracze poczuli ciepło "domowego ogniska" w duszach."

Coż nie jest to łatwe zadanie, ale nie jest to w tym wypadku omawiana kwestja. Na sesji przygodowej nie ma miejsca na domowe ogniska, bo trwa "przygoda".

"Nie czepaj się Corela, bo o zabawe w dom tam nie chodziło."

Właśnie! Nie chodziło o zabawe w dom, a mimo wszystko ja się czułem jakby część graczy zamiast przeżywać przygodę ustalała kto jest tatą, kto mamą i w co ubrać plastikową laleczke.

"Postać powinna też mieć swój instynkt samozachowawczy, a nie pchać się wszędzie bo tak nakazuje mu wola gracza."

Tu nie chodzi o instynkt samozachowawczy postaci, tylko wyżej wymienioną wyczucie konwencji, oraz nie wspominaną jeszcze nić zaufania między graczem a MG. Dla przykładu, jak bardzo ciekawe były by filmy o naszym dzielnym Indiana Jones´ie, gdyby Indy tuż po wejściu do jakiegoś starożytengo grobowca rozbijał obóz i czekał na specjalistyczną pomoc? Powiem Ci - były by nudne jak flaki z olejem! Oczywiście byłby to świetny materiał na dramat psychologiczny. Klaustrofobiczne pomieszczenia, samotnotność, widmo nieuchronnej śmierci... To OK. Takie zachowanie pasuje do takiego klimatu, ale nie pasuje wogóle do kliamtu przygody.

Druga sprawa to "nić zaufania" miedzy graczem a MG. Skoro pogrywam wedle konwencji to wierze że MG dostrzeże ten fakt i jak nakazuje konwencja nie zabije mnie za lekkomyślne popychanie przygody do przodu, tylko sprawi że przeżyje jaką przygode. Na tym polega dobra zabawa na sesji, prawda?

"Nie uważam też aby odgrywanie praworządnego złego charaktery miało ograniczać się do rzucania goblinem w celu rozbezpieczenia pułapek."

Ależ dlaczego? To jest właśnie aspekt moralny. Ten "zły" w charakterze "praworządny zły" - czyli brak skrupułów i zachamowań przed odebraniem życia.

"Nawet jeści to jest to podejście bardziej chaotyczne niż prawożądne. Gdybyś go np. zwiódł lub przekupił do tego aby szedł przodem i siebie narażał to było by podejściewłaściwe praworządnego złego, ale ty postępowałeś jak zwykły mięśniak, a nie osoba która według charakteru miała naginać prawość do swoich potrzeb..."

Przekupywałęm go wcześniej. Potem przestał być przydatny. Po za tym wyjaśnij mi jakikich praw mam się trzymać w miejscu, w którym żadnych praw nie ma? Nie bądźmy śmieszni. Kodeks moralny tej postaci zakładał że nie złamie danego słowa, ale czy ktoś tu komuś obiecywał że go nie zabije?

"Konwencja nie musi narzucac owczego pedu, ani redukowac dialogow postaci do "to ja go rzucam"."

Owczy pęd? Nazywaj to jak chcesz, ale przynajmniej dzieki takiemu zachowaniu zamkeliśmy tą sesje w ramach jednego SyZyFa. Sądze że MG był wdzięczny że chociaż część graczy poszła mu na ręke i nie stawała ością w gardle bo tak im było wygodniej. A co do dialogów czy zachowania postaci... Od samego początku starałem się nakreślić tą postać jako małomówną. Widze że Ty chyba tego nie zauważyłeś.

"Do dzis sie zastanawiam jakim cudem moja postac - elf - dogadala sie z polorkiem i gobbosem, a nie z elfia kaplanka, elfim rangerem i czlowiekiem."

Też masz się nad czym zastanawiać. Po prostu najwyraźniej Higgara i Asar znużeni czasem jaki przyszło im czekać na włączenie do gry postanowili nie komplikować bardziej sesji niż to było konieczne.

"Moze powodem tego byl fakt, ze z tych osob tylko ranger probowal ze mna pogadac? (moze nie poradnie, ale zawsze)., podczas gdy ork postawil sprawe jasno?"

No sorry ale pierwsza poważeniejsza rozmowa miedzy twoją postacią i resztą drużyny odbyła się ze mną i Skeletonem. I nie dziw się że po tym jak "zacorelowałeś" (tak! mamy już na to, w naszym gronie, swoisty termnim wymyślony) do mojej postaci odechciało mi się probować cokolwiek odgrywać z Twoją postacią.

"Pograles sobie MarheF... (ciach)"

Tak! Pograłem sobie bo reszta "drużyny" wolała siedzieć z tyłu.

"...power abusowales"

Taka postać. To się nazywa odgrywanie postaci. I jeśli ktoś Tu powinien szukać na nowo "rpg part of this game" to z pewnością nie ja.

"Skoro tak bardzo zalezalo Ci na rozbrojeniu pulapek, moze warto bylo uzyc opcji ´speak with´ na mnie i wybrac opcje dialogowa ´find & disarm traps´?"

Dla twojej wiadomości użyłem tej opcji na samym początku przygody. No ale sorry. Najwidzoczniej pytanie "do czego możesz nam się przydać" nie było odpowiednim słowem-kluczem dla "find & disarm traps" więc najwyraźniej nie zrozumiałeś.

"Jak chcesz wiedziec, to gralem pare naprawde swietnych sesji, gdzie byla zabawa w dom."

No to bardzo dobrze. Ciesze się że się dobrze bawiłeś. Nie mnej jednak mnie nie bawi zabawa w dom. Ta sesja miała być "adventure" od samego początku, więc nie miej do mnie pretęsji jak się denerwuje gdy ktoś z sesji przygodowej robi mi zabawe w dom.

"A Twoja koncowka kampanii w Forgottenach... (ciach)"

Nie będe tego komentował. Poprowadź tyle sesji co jak w tak krótkim czasie jak wtedy graliśmy, a uznam że masz prawo mieć pretęsje o to jak prowadze, bo chyba nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo niewdzięczne i wyczerpujące jest to zajęcie.

"Nie poto gram z innymi graczami, by rzucac ich postaciami, tylko by chociazby wejsc z nimi w interakcje. I tu chyba tkwi roznica w naszym erpegowaniu."

No najwyrażniej tu twki różnica. Bo ja gram po to aby wspołtworzyć opowieść. Brać w niej udział nie znając jej zakończenia, ni przebiegu, a znając zaledwie początek i pośiadając kilka wytycznych. To jest dla mnie RPG. Możliwość wspołtworzenia wspołnej całości. I tak - doskonale rozumem w tym przypadku znaczenie słowa "wspólnej". Gdybym nie patrzył na innych to Ty jako pierwszy skończył byś gre, bo postać jaką grałem powinna zabić kieszonkowca bez najmniejszych skrupułów, nie mówiąc już o wymierzeniu kary w postaci ucięcia palców za kradzież.

MarheF

re up
10 XII 2004 17:24 CET Corelius

nie chce mi sie brac udzialu w kolejnym flame warze z twoim udzialem. Nie prowadzi to do niczego, ani nie jest zadnym nowym doswiadczeiem. Wciaz te nowe zagrywki, wciaz calkowita negacja, wciaz slepa upartosc i wchodzenie na kwestie rl.
Nie mam zamiaru znizac sie do tego poziomu. Mialem dlugiego posta wysmarowanego, ale stwierdzilem, ze szkoda mojego czasu by go postowac i czytac kolejne twoje wypociny, twoje uparte zbijanie argumentow. Zdarzylem sie juz nauczyc, ze uparcie bronisz w rozmowach absurdow, nawet gdy ci je obsmaruje, osmiesze i postawie jeszzce banner z napisem ´tu jest absurd´. I nawet gdy wszyscy juz to widza, gdy wszyscy sie smieja kolejnych argumentow, ty nadal tkwisz uparcie i nic do ciebie nie dociera - jest to sprawdzone w praniu, bo pokazywale rozne dyskusje z toba roznym ludziom i sluchalem ich opinii.
I jestem bardzo ciekaw czy stworzyliscie tez termin ´agenowania´, ´marhefkowania´, ´marcinowania´ etc. Czy tez to tylko ja doczekalem sie tego zaszczytu personalizacji ;P

eot z mojej strony - szkoda mi czasu na to.

C.

I oto nasze male piekielko
10 XII 2004 23:04 CET Joseppe

o ktorym MElfka mowi, ze jest bardzo zintegrowane :)

SyZyFów sprawa przewlekła
10 XII 2004 23:28 CET MarheF

@Corelius
Przepraszam. Nie chciałem Cię urazić. Nie było moim celem wszczynanie jakiegokolwiek flame´a. Poczułem się zaatakowany więc odpowiedziałem. Fin. EOT. Już nic więcej na ten temat.

A co do dzisiejszych SyZyFów... Powiedziałem że poprowadze na nastepnym spotkaniu i to pozostaje w mocy. Mam już nawet jakotaki koncept.

Ale aby uniknąć straty czasu i zapobiec dezorganizacji jaka towarzyszy tym spotkaniom od momentu ich "reaktywacji" proponuje aby wszyscy chętni do gry stworzyli postacie i wysłali mi je na vmail. Wedle jakich zasad będziecie tworzyć postacie, to opublikuje na dniach. Jak na razie gwoli wstepu powiem że zamierzam poprowadzić sesje akcji w realiach niedalekiej (tak +5-10 lat od teraz) przyszłości na mechanice GURPS´a.

To tyle na razie.

MarheF

Heh...
11 XII 2004 0:03 CET Bow

znów mnie SZF ominął...

Mam nadzieję, ze dobrze się bawiliście.

QcWV!

Jeśłi można...
11 XII 2004 0:05 CET Skeleton

Osobiście uważam, że wina, jeśli można tu wogóle mówić o winie, nie leży po jednej stronie. Jeśli o mnie chodzi, to uważam, że troszkę za bardzo się bawiłem, bo tak na serio to prawdopodobnie nie obstawałbym przy ucinaniu ręki złodziejowi, który w gruncie rzeczy mnie osobiście nie zawinił. Potem poszło dalej i nie wiem, czy zmieściłem się w ramach "chaotyczny dobry", jakie sobie założyłem. Marhef- moim zdaniem nieco przegiąłeś z tym goblinem, bo wyszedł raczej, wybacz, charakter "dresowy zły", za bardzo na chama to było, pozatym myślę, że trzymałeś się konwencji i idei postaci. Corelius- rzeczywiście nie do końca wczułeś się chyba w konwencję, bo byłeś zbyt ostrożny, szczególnie jak na złodzieja; pozatym żeby się jakkolwiek porozumieć musielibyśmy mieć do siebie chociaż cień zaufania- nie mówię, że akurat mój ranger je wzbudzał, bo wydawało się, że cholernie się nastawił na Twoją łapę, tylko stwierdzam, dlaczego akurat my dwaj się nie dogadaliśmy.

Per Dei et Gloria!

MarheF (komentarz)
11 XII 2004 10:10 CET Angael

Co do samej konwencji jak film, jeśli mam na taką konwencję ochotę to idę do kina i sobie film oglądam, a nie gram. W grze sam tworzę moją konwencję decydując o poczynaniach mojej postaci. Mogę grać kimś ostrożnym i rozważnym unikającym zbędne ryzyko, albo pakować się w każdą kabałę po same uszy. Gdy gra adventure lub heroic ogranicza się do tego że idę i wybijam stworki to jest ona po prostu nudna. To te wszystkie inne żeczy dodają kolorytu. Postacie żyją i ich dzień nie polega na podrużowaniu w grupie, zabijaniu wrogów, szukaniu skarbów i nieodzywaniu się do siebie. Cała sesja może zejść na rozmowach między postaciami graczy + rozmowach z BN´ami. Może to być równie dobrze włuczenie się po całym mieście szukając handlarza który sprzeda ci porządany towar po najniższej cenie. Taka jest aspekt handlu i takie bywa życie, postacie też nie muszą być debilami aby godzić się na cenę wytargowaną tylko u jednego handlarza nie mając pojęcia czy nie dałoby się to kupić taniej gdzie indziej (wyjątek gdy cena dla postaci nie ma znaczenia bo jest pomijalna względem wielkości jej funduszy).

Zwróć MarheF uwagę też na to że mistrz gry sugeruje w pewnym sensie konwencję sesji ale to gracze grają i oni będą decydować co się będzie działo. MG może sobie założyć że to ma być adventure, a gracze jako adventure wybiorą sobie szukanie borowików do gulaszu. Przygodą może być przeszukiwanie zawalonego rupieciami strychu i wszystko zależy od wyobraźni graczy i MG.

Mówiąc o zabawie w dom miałem na myśli, że corelowi o to nie chodziło ;P

Instynkt samozachowawczy, a zaufanie do mistrza gry... czy to ma znaczyć że postaci ma przechodzić płazem każde głupie i nierozważne zachowanie? ciekawe czy spopieliłbyś postać ageny gdybym mój rouge nie przekonał ich że trzeba najpierw upewnić się co do obecności pułapek. Ona już przecież chciała wciskać na raz te symbole w krypcie. Czy zaufanie do MG ma być równe bezmyślności. Po co z resztą postać ma się pakować w jakieś podziemia jeśli nie ma żadnej ku temu motywacji. Indiana Jones miał motywację, był zagorzałym poszukiwaczem skarbów i obsesyjnie chciał odkrywać tajemnice. Nie każdy gra Indianą Jonsem, bo byłaby to bardzo monotematyczna i monotonna grupa.

Wiesz, moim zdaniem skoro postać nie ma ochoty włazić do wież y złego czarnoksiężnika, bo czuje że nie jest w stanie dać mu rady, albo w danej sprawie nic ją to nie obchodzi to po jakiego grzyba ma się tam pchać. Po to wymyślamy sobie i określamy charakter oraz psychikę postaci aby ją odgrywać i się wczuwać. Postacie więc postępują według swoich własnych wytycznych a nie bo tak nakazuje konwencja.

"do czego możesz nam się przydać" dla mnie LOL.
Jedyny tekst na początku sesji i ty wyobrażałeś sobie że to ma rouge przekonać do czegokolwiek? Możesz grać małomównego, lecz to nie niemowa. Małomówni mówią tylko tyle ile potrzebują i kiedy potrzebują, czyli np. kiedy istnieje zagrożenie ze strony pułapek pyta: "czy zna się ktoś na pułapkach?" i koniec nie musi prowadzić rozwięzłych dialogów a posługimać się krutkimi i zwięzłymi zdaniami, bez owijania w bawełne...

Sesja adventure nie nakazuje wchodzić do pierwszych napotkanych podziemi. Ufam MG, że będzie potrafił wykazać się improwizacją w tedy kiedy gracze nie pójdą zakładaną przez niego drogą. Postacie mają robić to co chcą gracze a nie bo MG chce aby tak zrobiły. W skrócie za postacie decydują gracze, a za reakcję całej reszty na ich działania decyduje MG. To chyba prosta i ogólnie znana zasada leżąca u podstaw każdego RPG. Zazwyczaj im bardziej MG naciska by gracze coś zrobili tym bardziej przeciwna jest reakcja graczy, dlatego dobry MG będzie działał subtelniejszymi metodami.

"To jest dla mnie RPG. Możliwość wspołtworzenia wspołnej całości. I tak - doskonale rozumem w tym przypadku znaczenie słowa "wspólnej"."
Nie mów MarcheF o "wspólnej" grze bo jeśli twoja gra ograniczała się do rzucania goblinem to równie dobrze mógłby on być bn´em. Jak nie odzywałeś się prawie do innych postaci to też trudno nazwać wtoje działania wspólnymi. Tworzyłeś raczej swoją opowieść a nie wspólną.

Rozumiem potrzebę aby gracze starali się jakoś trzymać konwencji, aby nie rozbijać drużyny, albo zabierać za dużo czasu (uwagi) MG tylko dla siebie bo wszyscy chcą pograć, zwłaszcza na SZF z racji jego specyfiki i rzadkiej możliwości kontynuowania na następnym. Ale to byłoby już odrębną kwestią z różnymi za i przeciw które nie chcę tu teraz roztrząsać, bo moje uwagi nie tyczyły się istoty związanej ściśle z SZF, tylko formy ogólnej.

Widzę, że dyskusji ukręcono łeb, więc moją notkę załączam jako jednostronny komentarz.

PAX

Joseppe
11 XII 2004 19:03 CET Corelius

ale przynajmniej topic sie ozywil xD

I widze, ze jeszcze chwile bedzie zyl - poki Angaelowi sie nie znudzi ;)

C.

Hmm
11 XII 2004 19:31 CET Bow

tak, topic niewątpliwie żyje...

Mam do was mała prośbę. Czy moglibyście starać się nie popełniać błędów ortograficznych? :-)

QcWV!

@Angael
11 XII 2004 20:46 CET MarheF

"Rozumiem potrzebę aby gracze starali się... (ciach) ... moje uwagi nie tyczyły się istoty związanej ściśle z SZF, tylko formy ogólnej."

Ale właśnie tu dyskusja sie tyczy głownie SyZyFów. Ja wiem że na sesjach "domowych" funkcjonują troche inne reguły, że MG tworzy przygode pod postacie i wokół posatci toczy się główny wątek praktycznie niezależnie co by gracze nie zrobili, ale tutaj mamy do czynienia ze specyfika SyZyFów. Ograniczony czas, brak wyraźnie nakreślonych postaci, kiepskie możliwości rozwijania wątków pobocznych, to jest właśeni to co charakteryzuje sesje porwadzone na tych spotkaniach. Więc biorąc pod uwagę powyższe ograniczenia to:
- odgrywanie codzienności to strata czasu
- szukania handlarza to strata czasu
- zastanawianie się czy postacie są debilami bo kupują drożej to strata czasu
- nie wchodzenie do pierwszego lepszego miejsca z questem tylko szukanie czegos innego i zmuszanie MG żeby na bierzaco zmienial cały swój scenariusz to rownież strata czasu

Dalej patrząc - ze wzgledu na charakter spotkań, postacie charakteryzujace się przesadna rozwagą, chęcią prowadzenia długich rozmów, czy postacie nie potrafiące znaleźć sobie punktu zaczepienia (motywacji) w przygodzie praktycznie nie grają. Więc po co odgrywać niektóre aspekty chrakteru jeśli ma to być równoznaczne z nie graniem na sesji? Sesje są praktycznie jednorazowe więc jaki jest sens skupiana się na tych aspektach, zwłaszcza jeśli marnują cenny czas który można spożytkować na granie?

Pozostałe aspekty spawy nie wiem czy jest sens poruszać, gdyż jest to materiał dyskusyjny, a nie wiem czy wystkim bedzie ta dyskusja odpowiadać. Jak już pisałem nie zamierzam tworzyć flame´a... A nie wiem czy ktoś potęcjalnej rozmowy jaka się z tego wywiąże nie potraktuje jak flame´a. Jeżeli Marcin masz ochote o tym podyskutować to daj mi znać na vmail, to se podyskutujemy.

@Skeleton
"Jeśli można..."

Można. Generalnie jest to forum dyskusyjne więc dopóki nikogo nie obrażasz to masz pełne prawo do wyrażania swoich opinii.

MarheF

@Karotka
11 XII 2004 23:14 CET Asar

Squiiiiii
********************
To co robi gracz nie jest strata czasu. Jeśli dla ciebie odgrywanie codziennosci jest strata czasu to graj w cRPG, tam tego nie masz. Ja gram w RPG głownie dla tego ze komp nidgy mi nie da pełni interkacji z otoczeniem, a MG jest od tego zeby symulowac to otoczenie. theEND

@Asar
12 XII 2004 1:10 CET MarheF

Nie mówie że ogrywanie codzienności jest stratą czasu. Jest to świetna metoda na:
- stworzenie klimatu;
- oddania charakteru postaci;
- zacieśnienia więzi łączącej postacie;

O ile pierwszy powód w przypadku SyZyFa jeszcze ujdzie o tyle pozostałe dwa nie bardzo. Dlaczego? Bo postacie na SyZyFach, jak pisałem wcześniej, są proste, bez zbędnej głębi i niepotrzebnej historii, są jednorazowe. Nikt nie bedzie narzekał jeśli niektóre fabularne aspekty z nimi związane się po prostu nagnie, bądź przemilczy. A skoro coś jest jednorazowe to po co marnować na to więcej czasu niż to potrzebne?

Ergo - w dwóch na trzy przypadki odgraywanie codzienności na jednostrzałowkach takich jak SyZyF jest stratą czasu.

Po raz kolejny zwracam tu uwage że cały czas mówie to w kontekście jednostrzałowych SyZyFowych sesji.

MarheF

No cóż...
12 XII 2004 12:33 CET Angael

Tyle aspektów rpg okazuje się na SZF stratą czasu, że zastanawiam się w co właściwie gra się na SZF. cRPG to nie jest, pełne RPG też nie bo nie ma na to czasu, więc jest to SZFRPG, takie rpg w wersji okrojonej (demo). No cóż ja lubie grać w RPG, a jak chce podążać scieżkami ściśle wytyczonymi przez scenariusz to wyszukam sobie coś na kompa.

Co do straty czasu, to może w takiej sytuacji powinno się z góry określać iż postacie się znają, stanowią drużynę i mają motywację by pracować właśnie w takim zespole, a jaka to motywacja to niech ew. potrzebujący sam sobie wymyśli. {taka uwaga na marginesie}

No cóż jak komuś też nieodpowiada styl gry na SZF to nikt go nie zmusza grać, ale uważam to za złą wymówkę bo w takim razie może nikt nie zechcieć przyjść i SZF znowu padnie.

Dobra... mam kaca i nie chce mi się dziś rozpisywać.
NIECH KTOŚ ZABIJE TEN ZEGAR!@

@Angael
12 XII 2004 14:03 CET Corelius

to zmniejsz frekwencje na SzP... Staczasz sie chlopie -.-

C.

Angaelu
12 XII 2004 14:56 CET Bow

pij w imię Wielkiego Żaby, to On Cie od kaca uchroni...

V-świątynia Wielkieo Żaby jest zawsze otwarta dla wyznawców.

QcWV!

I znowu...
12 XII 2004 18:19 CET Skeleton

kobieta namawia do złego- najpierw jabłko, a potem już pooooleciało;)

Per Dei et Gloria!